tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Rajd Złombol - jak to wygląda od środka?
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Rajd Złombol - jak to wygląda od środka?

Autor: Piotr Jędrzejak 2011.01.24, 17:10 6 Drukuj

Michał Mazurek opowiadał nam, jak zabrać się do Złombolu i jak wygląda ten rajd od środka. Michał wraz z ekipą Tszodadzida, edycję 2010 ukończył na motocyklu MZ ETZ 250

Złombol 2010 dojechał do celu już dawno, bo 7. września 2010. Była to już czwarta edycja tej imprezy, a zawodnicy mieli 72 godziny na pokonanie około 2000 kilometrów. Trasa rajdu zaczynała się tradycyjnie w Katowicach, a kończyła w Istambule. Brzmi przerażająco?

NAS Analytics TAG

Kolejna, już piąta edycja Złombolu aktualnie przyjmuje coraz wyraźniejszą formę. Ostatnio organizatorzy potwierdzili trasę, w związku z czym, w tym roku impreza nazywała będzie się „Złombol 2011 goes Nessie: Katowice - Loch Ness”. Oznacza to nic innego, jak trasę przez całą Europę, której celem będzie jezioro Loch Ness w Szkocji. Do pokonania będzie 2500 kilometrów, a data rajdu to 23-27.07.2011 r. Znowu brzmi przerażająco? Michał Mazurek opowiadał nam, jak zabrać się do Złombolu i jak wygląda ten rajd od środka. Michał wraz z ekipą Tszodadzida, edycję 2010 ukończył na motocyklu MZ ETZ 250. W rajdzie na motocyklach jechał tylko ich zespół.

Złombol od wewnątrz – Michał Mazurek wyjaśnia:

Pojechać do Istambułu na nowych motocyklach? To nie robi wrażenia, więc kiedyś ktoś wpadł na pomysł, żeby użyć do tego komunistycznych sprzętów. Regulamin jest prosty – data produkcji pojazdu to najpóźniej 1990 r. i ma on mieć pochodzenie komunistyczne. I koniec. Nie ma ścigania się i skomplikowanych zasad, trzeba tylko dojechać w określone miejsce.

Sam dowiedziałem się o Złombolu przypadkiem, rok wcześniej. Kolega namawiał mnie, żeby pojechać Żukiem. Pomysł nie najgorszy, ale było ciężko z wolnym czasem. Pewnego dnia w firmie, w której pracuję, inny kolega – Mirek, z którym nigdy nie rozmawialiśmy o Złombolu, powiedział mi, że kupił MZtę i jedzie nigdzie indziej, jak na Złombol. To już zrobiło na mnie wrażenie, więc nie minął tydzień, jak kupiona na popularnym portalu aukcyjnym, przetransportowana kurierem, na parkingu przed firmą zaparkowała druga MZtka. Mirek, tak samo jak ja najpierw dowiedział się o rajdzie, a później dopiero kupił motocykl, żeby w nim wystartować.

Pojazdy komunistyczne? Nienawidzę! Wygrała tutaj idea Złombolu i jak się okazało, czar MZtki – dopiero po kupnie, po raz pierwszy w życiu przejechałem się tym motocyklem. Przed wyjazdem naszym sprzętom tak naprawdę nie zrobiliśmy nic szczególnego pod względem rajdu, poza kompleksowym i profesjonalnym przeglądem. Wymieniliśmy też napęd i wydech. Jest jeszcze trzeci uczestnik – Felek. On kupił najtańszą MZtke jaką znalazł, za 251 złotych i… ją zatarł. Dlatego później kupił drugą MZ, teraz już trochę droższą. On jednak nawet nie poczynił poważnego przeglądu. Felek specjalnie trzymał się zasady „złom”, a jego sprzęt bardzo dobitnie to oddawał. Osobiście, przed wyjazdem na rajd zrobiłem na mojej MZcie około 30 kilometrów, żeby sprawdzić jak się tym jeździ. Dzięki kapitalnemu przeglądowi, przez całą trasę Złombolu nic nie naprawialiśmy z Mirkiem, nawet nie było po co naciągać łańcucha, czy czyścić świecy, a pokonaliśmy łącznie około 5000 km. Wniosek z tego taki, że prawidłowo zadbana MZtka nie ma prawa się popsuć. Inaczej było w przypadku Felka, ale tamten sprzęt był utrzymany w standardzie „niezadbany fajans”. Odkręciło mu się mocowanie tylnego bębna, siejąc równocześnie małe zniszczenie.

Co mnie zaskoczyło najbardziej w całym rajdzie i MZtce? Na pewno to, że nic nie naprawiałem. Przed wyjazdem rozmyślałem, czy będzie mi szkoda zostawić ten sprzęt i wrócić z Turcji samolotem i czy w ogóle to przetrwam. A tu niespodzianka – codziennie wsiadałem, odpalałem z kopa i jechałem. Z kolei obawy, które się sprawdziły, to masakryczne zmęczenie. Wyglądaliśmy jak zombie po każdym odcinku, czyli po 500 kilometrach dziennie. A górskie drogi, albo jazda w nocy, jak wiadomo wcale nie jest łatwa. Tym bardziej, że jadąc w sumie w 4-osobowej grupie, co chwile ktoś chciał się zatrzymać do łazienki, przykręcić to, co się odkręciło, czy gubił drogę. A to kanapa w MZcie jest raczej mało wygodna i na tyle miękka, że siedzi się jak na ramie. Ale to się dało wytrzymać – w drodze powrotnej (bo oczywiście naszymi „złomkami” mieliśmy też wrócić) oddzieliłem się od chłopaków. Jechałem sam, bo miałem tylko trzy, a nie cztery dni na podróż, no i dziennie robiłem ponad 600 kilometrów! Da się! Jeśli chodzi o poleganie na MZtce, nie miałem żadnych wątpliwości. Wracałem z Istambułu sam i jedyne czego się bałem, to złapania gumy i samotnego szarpania się z tym.

Wspomniałem o czterech osobach w grupie. W Katowicach, na starcie dołączył do nas Lenny na obładowanej Jawie 350. Staliśmy we trzech, podjechał do nas facet, przybił piątkę i powiedział, że też jest na Złomobol. Rafał zapytał czy nie będzie przeszkadzał, no i oczywiście przyjęliśmy go do naszej eskapady. W duchu się zastanowiłem czy dobrze zrobiliśmy, bo uważałem że Jawa 350 to najgorsza rzecz na świecie stworzona ludzką ręką i to będzie dramat. Ale jeśli łącznie trzy MZty będą się psuły z taką samą częstotliwością jak jedna Jawa, to i tak i tak nie dojedziemy, więc okej. Kolejny szok – Lenny nie znał się na Jawie, a ta się nie psuła! Po Złombolu stwierdził, że swojego Harleya V-Roda kiedyś sprzeda, a Jawy nigdy. Rafał okazał się fajnym gościem i od razu staliśmy się 4-osobowym teamem.

Z ciekawostek - po jednym z dziurawych odcinków ja miałem awarię akumulatora, który zaczął słabo trzymać prąd, a Lennemu… pękł bak! Na szczęście paliwo tylko powoli się sączyło, a na najbliższym noclegu załataliśmy dziurę klejem żywicowym.

Myślę, że gdybyśmy mieli jechać tam jakimiś nowymi sprzętami, byłoby łatwiej, szybciej i wygodniej. Ale to nie to samo. Jeśli mam jechać i zwiedzać, to wole nowy motocykl, ale jeśli chcę obcować z techniką, przygodą i przyrodą – a o to chodzi w Złombolu, to MZtka jest najlepszym nośnikiem. Ważne jest, że zrobienie MZtą 4000 kilometrów, nie jest żadnym wyczynem! Wystarczy tylko mieć zdrowe podejście, zaopatrzyć się w zdrowy egzemplarz i zrobić dobry przegląd. Nic strasznego!

Regulamin Złombolu zakłada również, że sprzęt ma być wartości około 1000 złotych. Oczywiście każdy łamie tą zasadę, tak samo jak i my. Motocykle Mirka i mój zakupione zostały po około 2000 złotych, no i jasne jest, że czasem trzeba dołożyć więcej lub mniej na remont i przegląd pojazdu. Także tak naprawdę, samochody i motocykle jadące w Złombolu mimo, że są stosunkowo tanie i stare, to nie są całkowitymi syfami.

Prawdę mówiąc, nie pamiętam ile dokładnie wydaliśmy pieniędzy w czasie Złombolu, bo nie oszczędzaliśmy się. Ale wydaje mi się, że koszty uczestnictwa tego rajdu można zamknąć w 4000 złotych. Kosz MZtki to około 2000 złotych, pali ona niewiele ponad 4 litry benzyny. Oczywiście pomijając tutaj koszt ciuchów, bo śmieliśmy się, że nasze kaski były warte tyle, co motocykle którymi jechaliśmy.

Złombol w 2010 roku to 120 pojazdów i prawie 400 osób. Trasa została podzielona przez organizatora na etapy. Między każdym z nich miał być kemping, który ma pomieścić taką grupę ludzi. Trafiały się kempingi, które były po prostu za małe. Najczęściej jednak, zjeżdżasz po etapie do takiej bazy i czujesz klimat! Wielu Złombolowców już jest na miejscu i impreza trwa. Można się rozerwać, jest miło, można napić się piwa. Ci ludzie opowiadają o swoich usterkach, ale też radzą i pomagają, nie tylko w kempingu, ale i na trasie. Dzięki temu, w trakcie rajdu nie występuje zwątpienie psychiczne; nie myśli się, że może się nie udać. Gdy wracałem do Polski sam, zdecydowanie doskwierał mi brak towarzystwa. Po skrajnej wesołości okazało się, że jestem sam. Ale poza tym – bardzo sympatycznie!

Co bym zmienił? Głównie elementy swojego uczestnictwa. Może założyłbym kosz, ale na pewno zmienię kanapę, wsadzę jej żelowe wypełnienie, bo rama pod seryjnym i miękkim siedzeniem nie jest najwygodniejsza. Zainwestuję też w zawieszenie, nawet jakieś lepsze. Motocykl jest mega załadowany, w przednim widelcu mam już wyciek, a tył zupełnie oddał żywot – to zasługa dziurawych etapów w Bułgarii.

Jeśli miałbym radzić w sprawie wyjazdu na Złombol, to proponuję dużo czasu na powrót. Niech rajd będzie epizodem dojazdowym, żeby na miejscu można było posiedzieć i pozwiedzać. Ja niestety bardzo żałuję, że nie miałem tego czasu, chwilę odpocząłem i musiałem wracać do Polski. Do tego, nie polecam wybierać zbytnio przesadzonych zabytków jako transport. MZtka, jak mówiłem, okazała się trwałym sprzętem, ceny i dostępność części są dobre, a do tego ma zadowalające osiągi. Obładowana może jechać cały czas 90 km/h, a jeśli trzeba wyprzedzić z prędkością 110 km/h, to wyprzedza. Jest zrywna, ma dobre hamulce, a w trasie zachowuje się jak normalny motocykl. No i przede wszystkim, można jej zaufać. Na Złombolu przetarliśmy szlaki. Ludzie dowiedzieli się, że można w tym rajdzie jechać motocyklem, więc liczę, że będzie to dobrą motywacją. Mam nadzieję nawet na 30 motocykli w kolejnej edycji!

Najlepsze jest to, jak ludzie reagują na nas, Złombolowców. Szok! Gdy zebraliśmy się wszyscy na ostatnim punkcie zbornym, a później przejechaliśmy przez Istambuł zwartą kolumną, to zrobiło wielkie wrażenie. Wiele ludzie pytało o co chodzi, co to za akcja, podziwiali, robili zdjęcia i kręcili filmy. Ale o to chodzi – im więcej ludzi nas zobaczy, tym większe pieniądze znajdą się na Domy Dziecka. W tym roku Złombol zebrał ponad 150 tysięcy złotych! Każdy uczestnik wpłaca wpisowe, minimum 500 złotych, które zostają przekazane w 100% na dzieciaki. Do tego, jeżeli znajdzie się sponsor, górna granica wpłaty nie jest ograniczona. Warto tutaj zaznaczyć, że do mety rajdu dojechało ponad 80% wszystkich uczestników!

Dotarły do nas głosy, że trasa do Szkocji w edycji 2011 „to nie to”. Droga do Loch Ness, poprowadzona w większości autostradami jest raczej dla posiadaczy Kawasaki GTR 1400, niż dla szalonych złombolowców, którzy mieli chrapkę na Sycylię, Afrykę albo Rosję. Nie można skoczyć po figi czy arbuza w trakcie łatania gumy na poboczu, a do tego nie można się na tym poboczu autostrady nawet zatrzymać. Rajd może być narażony na utratę swojego przaśnego klimatu.

Wnioski? Złombol jest stosunkowo tani, oferuje ogromną rozrywkę, a przede wszystkim, rajd jedzie w szczytnym celu – dla dzieciaków! No i oczywiście jest esencją dalekich rajdów na motocyklach – bez systemów kontroli trakcji, bez ekip telewizyjnych oraz grona sponsorów i mediów. Nic innego, jak kupić MZtkę i ruszać do Loch Ness.

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
ekipa tszodadzidabagaznik dachowy
NAS Analytics TAG
tszodadzida w plenerzetszodadzida z flaga africa twin
turcjatszodadzida
winkiel na mzwywiad dla TVP
katowice - azja zlombol 2010 (4)dolewka
felek obladowana jawafelek za szybki za wsciekly
arabdo istambulu
dolewki olejufiaty w drodze
kulturalnuy serwisMichal Mazurek
fiat 125gitara na kempingu
istambuljawa
katowice - azja zlombol 2010katowice - azja zlombol 2010 (2)
katowice - azja zlombol 2010 (6)katowice - azja zlombol 2010 (8)
katowice - azja zlombol 2010 (9)kredens
lennymirek mz etz 251
maluchmaluch na autostradzie
michal mazurek operuje przy emzeciemirek
mirek przed trasamz etz Felek
niezla ekipanaprawa bebna - bez mlota to nie robota
naprawa jawynaprawa trampka
nawigacjana lawete
ok felekpiknik
pociagpokonana trasa
polonez na stacjipostoj
przasny ekspres duzy fiatrajd felkowski
remoncinskodzianki
slowacjasponsorzy
szczupak na zukuteam police duzy fiat
towarzyszkatrabant
trasapiknik z zukiem
w miasteczkuw trasie na mz
zielona zabazlombol 2010 Katowice Istambul
zlombol 2010 Katowice Istambul (2)wywiad klimatycznie
zlombol 2010 Katowice Istambul (5)zlombol 2010 Katowice Istambul (6)
Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: :) 25/01/2011 11:21

x2 !!

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

NAS Analytics TAG
Zobacz również

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    NAS Analytics TAG
    na górę