tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 RTW EXPRESS: Bandare-Abbas i prom do Dubaju Triumph Tlo premium Tiger prawdziwa przygoda 08-03
NAS Analytics TAG

RTW EXPRESS: Bandare-Abbas i prom do Dubaju

Autor: Janusz Rentflejsz 2016.06.01, 12:18 Drukuj

Od redakcji: Równo dwa tygodnie temu opublikowaliśmy pierwszą część relacji Pana Janusza. W tej części dowiemy między innymi się jak wygląda transport motocykla samolotem na innym kontynencie i uwierzcie, nie jest to bezproblemowe. Zachęcamy do czytania i kibicowania Panu Januszowi razem z nami!

Bliski Wschód  już prawie z mną, natomiast przede mną pierwsze dwa transfery motocykla: pierwszy promem i następny samolotem do Indii

Z Shiraz i Persepolis ostatni nocleg spędziłem w porcie  Bandare-Abbas. Był to nieco wymuszony pobyt w tym mieście. Cóż właściwie port może zaoferować? Z wyjątkiem kilku obrzydliwie drogich resortów to właściwie nic. Znalazłem coś prostego byle przenocować. Mój motocykl zaparkowałem przed wejściem, aby pan z recepcji mógł go obserwować. Co prawda zajmował cały chodnik, ale to jakoś nikomu nie przeszkadzało. W pierwotnych moich założeniach do Bandare Abbas miałem przyjechać w okolicach popołudnia, aby wykonać niezbędną dokumentację związaną z przeprawą promową do Emiratów Arabskich o godzinie 21:00 . Niestety, ludzie, którzy zajmowali się formalnościami karzą obligatoryjnie pojawić się w biurze po śniadaniu, by rozpocząć procedury i papierologię. Zapoznając się z relacjami moich poprzedników wiedziałem, że owe formalności nie zajmują całego dnia, ale panowie byli nieugięci.

Tak jak sobie zażyczyli, zjawiłem się z samego rana. Trafiłem do biura agenta celnego. Wypełniłem stertę papierów, które następnie dostarczałem od okienka do okienka, od biura do biura. I tak trwało to ze 4 godziny. Dołączył do mnie jeszcze jeden Irańczyk, który trochę stał się moim pomocnikiem, trochę motorowym bodyguardem. Tak jak się spodziewałem, popołudnie miałem już wolne.

Według rozkładu zaokrętowanie ludzi miało nastąpić o 18, a cztery godziny później motocykl wjeżdżał na pokład. Do tego momentu robiłem absolutnie NIC...

Zbliżała się znamienna godzina a tu ani widu ani słychu o rozpoczęciu podróży...

Nareszcie. Grubo po północy prom opuścił port w Iranie w kierunku Dubaju. Na pokładzie czekała na mnie kolacja oraz śniadanie. Podróż trwała 9 godzin. Dla podróżujących nie było specjalnie przygotowanych miejsc do spania. Udało mi się znaleźć kilka wolnych siedzeń obok siebie, by wyciągnąć się na noc i tak przetrwałem do ranka. 

Dubaj i... "kwiatki"

Po niezbędnych procedurach celnych w porcie w Emiratach Arabskich pojechałem szybko odświeżyć się w hotel. Byłem już umówiony z serwisem BMW, który miał przygotować motocykl do dalszej podróży. Okazało się, że dotarcie do nich wcale nie jest takie łatwe. Tamtejsze adresy to właściwie wskazanie odcinka pomiędzy przecznicami, bez numeru. Żeby było ciekawiej, oczy mi się zrobiły jak moja nawigacja wskazała 57 km od hotelu. 

-Ewa! Czy ty oszalałaś? Dlaczego tak daleko mam hotel od serwisu? 57 km! - zadzwoniłem do Polski. 

-Poczekaj, zaraz sprawdzę, ale to nie jest możliwe.... nie 57 a 16 km... Jedź dalej główna drogą, aż po lewej stronie zobaczysz kolejno różne inne salony: Hondy, Toyoty, Exotic Cars i Twój AGMC BMW. 

Jechałem przed siebie z dozą niepewności. Po drodze zatrzymywałem się jeszcze kilka razy i oddzwaniałem z prośba lokalizacji i oceny odległości. Niestety wiele mijanych przeze mnie nazw ulic była napisana w arabskich robaczkach i nie mogłem sobie sam poradzić. 

Gdy udało się w pewnym sensie opanować sytuację kolejne "kwiatki" nam się pojawiły. Co prawda, salon znajdował się tuż przy głównej drodze, ale nie było do niego bezpośredniego zjazdu. Musiałem pokręcić się jeszcze dobrych kilkanaście minut, aby ostatecznie dojechać do wyznaczonego miejsca.  

W salonie przywitała mnie obsługa. Wręczono mi przesyłkę z Polski (poprawioną zieloną kartę, z którą problem ujawnił się na granicy w Iranie oraz szybkę do kasku, która pękła już w Turcji) i kazano pozostawić pojazd. 

Pomimo umówionego serwisu oraz długich ustaleń i potwierdzeń przed przyjazdem, na miejscu nie przygotowano zamówionych opon. Co więcej stwierdzono, że opona jest tylko jedna oczekiwanego typu. Ręce opadają. Ekipa z Polski sprawdzała na wszystkie sposoby dostępność odpowiednich gum w innych w innych punktach, ale w Dubaju opon półkostkowych nigdzie nie było. Musiałem zadowolić się tym co mieli dostępne. Żeby tego było mało, w momencie dojazdu panowie właśnie kończyli pracę i nie zamierzali mi przygotować dzisiaj motoru na jutro rano. Zatem mój GS nie wyleci w planowanym terminie.

Po południu odebrałem motocykl i czym prędzej pognałem do partnera, który zajmie się przewozem GSa drogą lotniczą do Indii. "Kwiatków" ciąg dalszy. Pomimo wysłana im pełnej informacji o wymiarach motoru, skrzynia do przewozu nie była przygotowana. Panowie na miejscu stwierdzili, że nie mogą rozpocząć jej konstrukcji bez wcześniejszego zobaczenia pojazdu.  Ręce mi opadły, ponieważ planowałem właśnie TEGO wieczora lecieć do Bombaju. Darshna, przedstawicielka Sky Logistic, nie dawała mi tej gwarancji. Mój wyścig z czasem stawał pod wielkim znakiem zapytania.  

Budowanie skrzyni zajęło drugą połowę dnia. Wiedziałem, że samoloty do Bombaju wylatują codziennie zatem naciskałem i przyśpieszałem pracowników. Młotkowi zaangażowali się mój projekt RTW Express, zostając po godzinach, aby dokończyć skrzynię. Ale na drodze stanęło mi sześciogodzinne odymianie (fumigation). Co prawda nie jest ono wymagane w Indiach, ale obowiązkowe dla przewożących skrzynię linii lotniczych. Zatem mogłem zapomnieć o planowanym locie. Fumigation  zaplanowano na ranek następnego dnia. Postanowiłem pozostawić im dokumenty, łącznie z Carnet de Passage i umówiliśmy się, że po południu spotkamy się w hotelu po ich odbiór. 

Kolejny dzień jak na szpilkach. Aby się troszeczkę uspokoić porządkowałem zdjęcia i nerwowo co chwila spoglądając na telefon w oczekiwaniu na wiadomość. Wydzwaniałem do Ewy w Polsce, która bezpośrednio kontaktowała się z forwarderem. 

12.00 - koniec doby hotelowej 

13.30 - zakończenie przedłużonej doby hotelowej 

Mijają godziny 15, 16, skrzynia przechodzi kolejne testy i skany zanim zostanie dopuszczona do przelotu. 17, jeszcze nie wiem czy będę lecieć. 19, mogę jechać na lotnisko i tam odbieram dokumenty. W tym samym momencie mam zamawiany bilet lotniczy do Indii.  

Spotkanie na terminalu. Odbieram papiery, przeglądam i orientuję się, że Carnet de Passage jest niekompletny. Oddaje im raz jeszcze książkę, a ci lecą po brakujący stempel. Zastanawiam się, czy uda mi się w końcu wylecieć zaplanowanym samolotem. Ustawiłem się w kolejce do odprawy licząc, że zdążą jeszcze oddać mi papiery zanim odleci samolot.  

Wrócili, ale Carnet został źle podstemplowany. Co więcej skrzynia nie poleci jednak razem ze mną, ponieważ okres jej dostarczenie na lotnisko jest krótszy niż 6 godzin. Pocieszające (ale tylko ze strony Emiratów) jest to, że przesyłka została nadana na kolejny najbliższy lot następnego dnia. 

Właśnie, tylko ze strony Emiratów, bo w Indiach akurat jest jakieś święto i celnicy mają wolne. Zatem na miejscu będę jeszcze chwilę czekać kolejne kilka dni na odbiór motocykla.

Kolejne relacje w krótce.

Serdecznie zapraszam do podglądania mojej podróży na Facebooku oraz obserwowania mojej lokalizacji

http://rtwexpress.pl/

PARTNERZY:

  NAS Analytics TAG

Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s± prywatnymi opiniami użytkowników portalu. ¦cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶ć opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz s± moderowane. Komentarze po dodaniu s± widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadaj±cym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu ¦cigacz.pl lub Regulaminu Forum ¦cigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualno¶ci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep ¦cigacz

    na górę