tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Pojazd na co dzień - motocykl, czy maxiskuter? Porównanie okiem właściciela NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Pojazd na co dzień - motocykl, czy maxiskuter? Porównanie okiem właściciela

Autor: Konrad Bartnik 2019.08.21, 17:50 8 Drukuj

Czy oddany fan motocykli może w ogóle pomyśleć o zajęciu miejsca za kierownicą maxiskutera? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie na własnym przykładzie. Przez kilka miesięcy w moim garażu stały obok siebie dwie Hondy - klasyczna CB750 i nowoczesna Forza 300. Biorąc pod uwagę szereg różnych czynników, jedna z nich miała zdecydowanie mniej roboty.

A gdyby tak nagle w garażu oddanego motocyklisty pojawił się ten niedoceniany, często pogardzany wręcz skuter? Gdyby tak się przełamać i spróbować? Jak zmieni się wtedy typowy "tydzień Kowalskiego" w towarzystwie jednośladu?

__________________________________________

Moja codzienność to dom kilkadziesiąt kilometrów do Warszawy i częste wyjazdy do pracy "w Polskę", ze sporą ilością bagażu. Do tego trwająca od dziecka miłość do maszyn o klasycznych kształtach, szczególnie Brytoli i UJM-ów. Przez długi czas nie wyobrażałem sobie rezygnacji ze stylu oraz przyjemności z jazdy i posiadania, jakie daje tradycyjny motocykl. Przełom nastąpił kilka lat temu w Szwajcarii, na turystycznej imprezie Harleya-Davidsona. Trzy dni jazdy w ścianie deszczu, ciągłej, nieprzerwanej, wchodzącej w każdy zakamarek odzieży, odbierającej jakąkolwiek przyjemność z podróży po przepięknym przecież kraju. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że może cały ten superfajny wizerunek nie jest wart takich wyrzeczeń? Może plastik osłaniający nogi i wielka szyba są jednak w naszym klimacie optymalnym wyborem dla kogoś, kto poza uwielbieniem samej maszyny, kocha również jazdę, a dzielne znoszenie niewygód nie jest dla niego szczególnym bohaterstwem?

Przez kilka ostatnich miesięcy mogłem testować opcję pt. "Paweł i Gaweł" - czyli motocykl i skuter w jednym stali domu. Bardzo klasyczny naked CB 750 Seven Fifty i bardzo nowoczesny, świetnie wyposażony maxiskuter Forza 300. Jak w tym czasie wyglądała rzeczywistość w konfrontacji z marzeniami i wyobrażeniami? Okazała się dosyć brutalna dla motocykla. W mniej więcej 8 przypadkach na 10 brałem kluczyki od skutera i jechałem załatwiać swoje sprawy. Mimo mojej szczerej miłości do japońskiego nakeda, pod względem przydatności na co dzień dostał srogi łomot, a w chłodniejsze i deszczowe okresy nie mógł się nawet obronić przyjemnością z jazdy.

Runda pierwsza - ciuchy i ochrona przed deszczem

Nie znoszę typowej odzieży motocyklowej, choć mam świadomość jej niezwykle ważnej roli i jej absolutnie nie unikam. Jadąc na szybkie zakupy skuterem, mogę ograniczyć się do kasku, rękawic, meshowej kurtki lub bluzy z protektorami, jeansów i codziennych butów, które nie ubrudzą się i nie uszkodzą od dźwigni zmiany biegów. W upalne dni zdarza mi się nawet - o zgrozo! - podjechać kilometr do Biedry w szortach, bez obawy oparzenia łydki o blok silnika. Generalnie pod względem przygotowania do jazdy, skuter jest dużo szybszy i wygodniejszy. Wsiadam i jadę, bez zbędnego ceremoniału.

Nie śledzę już tak uważnie prognoz pogody, nie patrzę błagalnie w niebo, czy pozwoli mi dziś wyruszyć. Nie jest mi specjalnie zimniej, kiedy letni upał po zachodzie słońca traci swój entuzjazm. Kiedy zapomnę lub celowo nie zabiorę przeciwdeszczówki, a złapie mnie ulewa, również nie ma dramatu.

Runda druga - bagaż

W maxiskuterach udało się połączyć dwie pozornie wykluczające się cechy. Dużą przestrzeń bagażową z zachowaniem smukłości całego pojazdu, umożliwiającej swobodną jazdę w korkach. Szybki przykład - Honda Forza 300 z centralnym kufrem. 55 litrów pod kanapą, 45 w kufrze, do tego opcjonalna torba na kanapie pasażera. Razem 150 litrów, tyle co w nowym Gold Wingu. I to wszystko w maszynie wąskiej jak osa i równie sprawnej w ruchu miejskim. Do tego schowki pod kierownicą na spray do kasku i ściereczki, plus inne drobiazgi, które warto mieć na szybko pod ręką.

Runda trzecia - obsługa i konserwacja

O zaletach automatycznej skrzyni w miejskich przepychankach nie trzeba raczej specjalnie przekonywać, choć wielu motocyklistów uznaje to rozwiązanie za skuteczną gilotynę do męskiego nabiału. Niewątpliwie ogromną przewagą maxiskuterów jest ich niemal zupełna bezobsługowość - oczywiście w przypadku maszyn w miarę nowych i w pełni sprawnych. Brak konieczności smarowania łańcucha i błyskawiczne mycie, bez dopieszczania szczelin i zakamarków. Z drugiej strony, jeśli jesteś domowym dłubaczem, zdejmowanie tony plastików, by dotrzeć do mechanizmów, może szybko doprowadzić na skraj załamania nerwowego.

Runda czwarta - wygoda

Tu już zaczyna się robić bardzo subiektywnie, chociaż ja bardzo doceniam nieprzyzwoicie wielkie kanapy, które montowane są nawet w skuterach o mikrej pojemności. Bardzo przydatna, zwłaszcza w długiej trasie, jest możliwość swobodnej zmiany ułożenia nóg, choć przy moim wzroście pełen komfort "wyciągnięcia kopyt" zapewnia mi tylko jeden model - jego królewska mość Suzuki Burgman 650.

Zaletą klasycznej pozycji na motocyklu jest natomiast przeniesienie części ciężaru ciała na nogi i odciążenie kręgosłupa. Z drugiej strony mocno zgięte kolana wymuszają częste przerwy w podróży.

Runda piąta - prowadzenie i osiągi

Na tym polu tradycyjny motocykl z dużym silnikiem nie ma jednak sobie równych. Moc, przyśpieszenie i błyskawiczna reakcja układu przeniesienia napędu - pod tym względem maxiskutery jeszcze długo będą w tyle, a prawdopodobnie nigdy się nie zbliżą. Podobnie z prowadzeniem - odciążony przód skutera i brak możliwości kontroli maszyny nogami zdecydowanie przemawiają za tradycyjnym motocyklem, zwłaszcza na mokrej nawierzchni.

Runda szósta - koszty napraw

Tu mniej więcej postawiłbym na remis, zwłaszcza jeśli lubisz od czasu do czasu zaliczyć glebę. O ile motocykl, zwłaszcza bez owiewek, przy parkingówce zatrzyma się na lusterku, kierownicy, setach i ewentualnie crashpadach, to w przypadku skutera masz niemal gwarancję wysokich kosztów związanych z uszkodzonymi plastikami.

Werdykt? Nie taki oczywisty

Jeśli ktoś zadałby mi dziś pytanie, czy wolę mieć w domu maxiskuter czy motocykl, bystrze, rezolutnie i inteligentnie odpowiem - TAK! Z obecną wiedzą i doświadczeniami zrobię wszystko, by wciąż mieć w garażu oba te pojazdy. Maxiskuter jest uniwersalnym komandosem, który poradzi sobie w każdych warunkach. Kiedy jednak pogoda jest łaskawa, obowiązki nie cisną i nie trzeba brać ze sobą połowy dobytku, nic nie da takiej satysfakcji z jazdy, jak dopieszczony, mocny motocykl.

Wojna domowa na jednośladowym poletku absolutnie nie ma sensu. Już dawno wpadły na to społeczeństwa o znacznie bogatszych tradycjach motocyklowych, niż nasze, takie jak Włochy, Hiszpania i Francja. Tam na ulicach królują maxiskutery, choć poziomy sprzedaży motocykli wciąż pozostają imponujące. U nas wciąż lubimy się kisić w niekomfortowych sytuacjach, obawiając się reakcji otoczenia, często równie ściśniętego, przestraszonego i uzależnionego od opinii innych. Odwagi!

  NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 6
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę