Piêæ ulubionych torów Giacomo Agostiniego
Giacomo Agostini to w tym momencie rekordzista wszechczasów w liczbie zdobytych tytułów mistrza świata. Ma ich na koncie aż 15. W wywiadzie dla prowadzonego przez markę Dainese serwisu "Demonerosso" przedstawił pięć swoich ulubionych torów oraz opowiedział kilka ciekawych historii związanych z rywalizacją na nich.
Określenia "legenda" i "legendarny" często bywają nadużywane, ale w przypadku Giacomo Agostiniego nie ma najmniejszych wątpliwości. Włoski zawodnik ma na koncie 15 tytułów mistrza świata i jest pod tym względem absolutnym rekordzistą. Podium uzupełniają Angel Nieto (13 tytyłów) oraz ex-aequo Mike Hailwood, Valentino Rossi oraz zmarły kilka dni temu Carlo Ubbiali. Do zaszczytnego grona może po tym sezonie awansować Marc Marquez, który do dziś zdobył 8 tytułów mistrzowskich.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Giacomo Agostini ma dziś 77 lat i wciąż jest aktywny medialnie, udzielając licznych wywiadów i komentując aktualne wydarzenia w MotoGP. W wywiadzie dla związanego z Dainese serwisu "Demonerosso" opowiedział o swoich przeżyciach na pięciu ulubionych europejskich torach. Niebezpieczeństwa, epickie pojedynki ze słynnymi rywalami, z trudem wywalczone zwycięstwa i gorycz porażki. Wszystkie te obiekty działają do dziś, są jednak mocno zmodernizowane i bezpieczniejsze - dotyczy to również ulicznej trasy na wyspie Man.
Monza - Włochy
Na tym torze testowałem MV Agustę, był naprawdę szybki. Średnia prędkość na okrążeniu to 190 km/h, naprawdę go lubiłem, miał kilka ekscytujących zakrętów.
Mam stąd kilka niezatartych wspomnień. W 1966 roku zdobyłem tu moje pierwsze mistrzostwo świata klasy 500 cm3 na MV. Kiedy wpadłem na metę, publiczność wtargnęła na tor. Dostałem dużo ciepła i entuzjazmu, to świętowanie zostało we mnie na zawsze.
Snaefell Mountain Course - Tourist Trophy - Wyspa Man
To najtrudniejsza, najbardziej wymagająca trasa na świecie, wyznaczona na drogach publicznych. Okrążenie ma 60 km i najcięższą rzeczą jest zapamiętanie przebiegu trasy. Jeśli nie myślisz o niebezpieczeństwach, ta trasa daje emocje, których nie doświadczysz nigdzie indziej.
W 1967 roku miałem tu wspaniały pojedynek z Mikiem Hailwoodem. Ja na MV Aguście, on na Hondzie. Mike był specjalistą na tej trasie, wygrał tu niemal wszystkie wyścigi w klasach 125, 250, 350 i 500.
W czasie wyścigu klasy Senior TT 500 walczyliśmy przez cały czas, a na ostatnim okrążeniu udało mi się wypracować 7-sekundową przewagę. Odniósłbym wspaniałe zwycięstwo, ale kilka kilometrów przed metą pękł mi łańcuch. Po wszystkim, przed wejściem na podium Hailwood uściskał mnie i powiedział, że jestem moralnym zwycięzcą. To był wspaniały sportowiec i wielki dżentelmen.
Assen - Holandia
Ten wyścig odbył się tuż po TT na wyspie Man. To była prawdziwa ulga. Tor był bezpieczniejszy i bardzo techniczny. Miał ok. 8 km długości i wiele trudnych zakrętów. Chociaż był wyznaczony na drogach publicznych, jeździło się po nim jak po typowym torze wyścigowym. Sobotni wyścig oglądało 180 tysięcy osób, a już na pierwsze czwartkowe treningi przychodziło 60-70 tysięcy. Trybuny nie były zadaszone, ale nikt ich nie opuścił nawet wtedy, kiedy zaczęło padać.
Mam stąd wspaniałe wspomnienia, poniewaz wygrywałem w Assen 14 razy. Jedno z nich jest dosyć gorzkie. Walczyłem do ostatniego okrążenia z Barrym Sheenem w klasie 500. Na dwóch ostatnich zakrętach byłem z przodu. Barry wyprzedził mnie na ostatniej prostej, kiedy myślałem, że zwycięstwo mam już w kieszeni i straciłem koncentrację. Wtedy nauczyłem się, by nigdy nie odpuszczać.
Spa-Francorchamps - Belgia
Na tym torze średnia prędkość wynosiła 220 km/h i była najwyższa w mistrzostwach świata. Był tam tylko jeden zakręt, który pokonywało się na pierwszym biegu - resztę braliśmy z prędkościami 160-250 km/h. Podobnie jak na Man, upadek mógł być fatalny w skutkach. Trasa miała 11 km i była bardzo niebezpieczna, pełna drzew i murów.
Wygrałem tu na mokrej nawierzchni. Padało tak mocno, że prawie nie widziałem trasy. Nie zauważyłem nawet flagi w szachownicę. O tym, że wygrałem, zorientowałem się dopiero wtedy, gdy moi mechanicy zdjęli mi kask i uściskali mnie.
Imola - Włochy
To wymagający tor z wzniesieniami i spadkami, nazywali go "małym TT". To była prawdziwa świątynia motoryzacji, pełna ciepła i pasji do wyścigów. Przed linią mety była górka zwana przez nas "ludzkim wzgórzem", ponieważ była całkowicie zajęta przez publiczność. Dawało to ogromną energię i ekscytację. Czułeś trudność i strach, kiedy wchodziłeś w zakręt Tamburello z prędkością 220-230 km/h.
W 1974 roku mieliśmy wspaniały pojedynek z Readem, Bonerą i Sheenem, który trwał przez cały wyścig. Poprawiłem rekord toru 3 lub 4 razy z rzędu i uzyskałem 6 sekund przewagi nad rywalami. Niestety w połowie ostatniego okrążenia skończyło mi się paliwo. Wylałem wiele łez, byłem bardzo zawiedziony, że przegrałem bitwę przed własną publicznością.












Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze