Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 26
Pokaż wszystkie komentarzeOgólnie tekst spoko, ale.... Polecam dokształcić się z fizyki. E=mc^2 nie dotyczy obliczania energii podczas wypadku, tylko w kosmosie. c jest prędkością światła. W przypadku energii działającej na motocyklistę będzie suma energii potencjalnej, kinetycznej i ruchu obrotowego. Energia kinetyczna dla przykładu (czyli wynikająca z ruchu) ma wzór Ek=1/2*m*v^2.
OdpowiedzZnakomity artykuł ale...Pomimo że mam na stanie przyzwoity kombinezon nie ma siły która by mnie zmusiła do jazdy w nim w upalne lato,zwłaszcza gdy jadę coś załatwić czy też do pracy.Oczywiście rzadko jeżdżę w krótkich spodenkach ale w kombinezonie czuję się jak konserwa a nie po to jeżdżę na moto by mieć takie odczucia.Co innego gdy wyjeżdżam by poszaleć,i tu zgadzam się w pełni z autorem.Kombinezon i cała reszta mogą uratować życie i zdrowie zwłaszcza ludziom nadpobudliwym(do których sam należę) a nawet tym spokojnie jeżdżącym bo wiadomo..licho nie śpi.
OdpowiedzZnakomity artykuł ale...Pomimo że mam na stanie przyzwoity kombinezon nie ma siły która by mnie zmusiła do jazdy w nim w upalne lato,zwłaszcza gdy jadę coś załatwić czy też do pracy.Oczywiście rzadko jeżdżę w krótkich spodenkach ale w kombinezonie czuję się jak konserwa a nie po to jeżdżę na moto by mieć takie odczucia.Co innego gdy wyjeżdżam by poszaleć,i tu zgadzam się w pełni z autorem.Kombinezon i cała reszta mogą uratować życie i zdrowie zwłaszcza ludziom nadpobudliwym(do których sam należę) a nawet tym spokojnie jeżdżącym bo wiadomo..licho nie śpi.
OdpowiedzStary świetny artykuł! Być może dziwne że to piszę bo sam popier... na firebladzie w dżinsach i bez moto butów ale prawda jest taka że każdy by chciał jeździć w pełnej zbroji ( poza skończonymi idiotami w krótkich spodenkach ) tyle że nie wszystko da się kupić od razu. Nie warto prawić kazania że powinno się zacząć od stroju... No powinno i co??? Strój bez motoru też się nie przyda a większość zaczyna od sprzęta. Taka jest prawda. Oby wszystkim w porę starczyło na osprzęt do jazdy. Ja mam świadomość jak to się może skończyć ale spróbuj nie jeździć bo nie masz 1000 czy 2000 zł na ciuchy..no nie da się. Życzę wszystkim tym z profesjonalnym ubiorem żeby się nigdy nie przydał a tym bez, szybkiego przypływu gotówki na te niezbędniki. Bless i do zobaczenia na drodze
Odpowiedznie krytykowac prosze rodzimej sluzby zdrowia ktora nie jednemu juz zycie po uziemieniu przywrocila...Drogi redaktorze Lovtza - w UK modla sie o takich specow jak u nas...p.s. fajny artykul i jak najwiecej takich przeslan bo mamy za duzo roboty na SORach:).p.s.2 sam jezdze na motorach i z moich obserwacji jako bike'era i lekarza wynika ze 95% przypadkow to wina MOTOCYKLISTOW z niedpowioednim uksztaltowaniem i uformowaniem architektury mozgowej...pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzA żebyś siedział :D I Mc i KFC, ale teraz z tym koniec :P
OdpowiedzPrzyznaj się lepiej KFC, McDonaldy itepe :D Apropos, moim zdaniem skóra chroni najlepiej, mam niby dobrą tekstylną kurtkę i po szlifie, przy małej prędkości, miałem zadarcia - nie jakieś poważne, ale można pomyśleć co by było przy większej prędkości. Skóra ma też to do siebie, że jest wszędzie, a w tekstylnym ciuchu nie ma w danym miejscu armora i leci po naskórku...
OdpowiedzNie tylko skórzane ubrania zapewniają bezpieczeństwo. W terenie nie jeździ sie przeceż w skórach. Oczywiście istnieją też dobre ubrania tekstylne, ale ich odporność na ścieranie jest ZAWSZE dużo mniejsza niż w przypadku skóry. Na podstawie jednego Twojego przypadku trudno rozstrzygać co jest lepsze. BTW, powiedz, które kości złamałeś, to powiem Ci jak skutecznie chroniło twoje ubranie. Ja w każdym razie wolałbym być w skórze. Czy są jakieś rzetelne dane na temat tego co jest bezpieczniejsze? Nie sądzę, ja nigdy z niczym takim sie nie spotkałem. Wystarczy jednak popatrzeć na tych, którzy jeżdżą zawodowo i wyczynowo. Przede wszystkim rzecz jasna sportowcy - oni zawsze jeżdżą w skórach. Co do wagi:) Wyczuwam tutaj jakiegoś grubszego specjalistę. Pewnie wiesz w takim razie, że zakres "prawidłowej wagi" w przypadku konkretnego wzrostu może sie wahać i to nawet o 20 kg. Pozdrawiam,
OdpowiedzNiestety nie zgodzę się z autorem artykułu, że jedynie skórzane ubrania zapewniają bezpieczeństwo podczas szorowania po asfalcie. Sam uległem wypadkowi na motocyklu, będąc ubranym w strój tekstylny. Poza przytarciem wystających elementów (paski odblaskowe, maskownice suwaków), zupełnie nic się nie stało. Nowe materiały są na tyle wytrzymałe, że w czasie tarcia nie przecierają się tak szybko jak kiedyś. Nawet membrana wciąż działa poprawnie. Gdyby nie fakt, że kurtka i spodnie zostały pocięte przez ratowników medycznych w celu dostania się do złamań, to strój byłby wciąż przydatny do użytku (oczywiście po wymianie ochraniaczy). Czy może autor ma jakieś dane źródłowe na podstawie, których podał takie stwierdzenie ? Co do zrzucania 10 - 15 kg - jeśli autor może tyle zrzucić to oznacza to niestety nadwagę... Pozdrawiam
Odpowiedz3 ostatnie zdania są bardzo mądre i o tym pamiętajcie... Bo mój obojczyk po Matce Polce kształtem przypomina bumerang... Zapewniali że się "wymodeluje" zobaczymy ;)
OdpowiedzJak orła na rowerze wywinąłem miałem identyczne złamanie obojczyka :)
OdpowiedzŚwięta racja. Dobre cichy to podstawa. Bez tego nie wsiadam na moto nawet na niedzielną przejażdżkę. Ci co nie wierzą, przekonają się na własnej skórze. Ostrzegam! Boli i to zarówno wtedy jak gołą d..ą albo ręką trzesz o asfalt, jak i przez następnych parę dni a czasami i tygodni. I cieszyć się trzeba jak wstaniesz o własnych siłach. I jeszcze jedno, jak dobrze pociągniesz glebę, to zapomnij żeby cię się blizny zagoiły. Pozdrawiam wszystkich którzy leżeli i są w stanie to teraz przeczytać. Do zobaczenia na wiosnę.
OdpowiedzArtykuł obrazujący rzeczywistość ;/ Mój tata też pojechał się przejechać rekreacyjnie motorkiem bez żadnych ciuchów motocyklowych bo takich nie posiadał. Przejażdżka skończyła się szlifem i licznymi obtarciami skóry, dwoma palcami u ręki nie sprawnymi i urazem łokcia. Dodam że na 3 dzień łokcie i kolana były całe posiniaczone, że z łóżka nie mógł wstać. Gdyby miał kombinezon i akcesoria nic by się nie stało poważniejszego. Co do kasku to był to podstawowy model UVEX i doskonale spełnił swoje zadanie
OdpowiedzNie przeczę, że zawiało przynudzaniem na temat bezpieczeństwa ruchu:) Ale stary, rzuć okiem co dzieje się na ulicach... U mnie w podwarszawskiej mieścinie miażdżąca większość posiadaczy motocykli ubiera się na motocykl i jeździ nim tak, że ręce opadają... Spokojnie, dla zainteresowanych drążeniem tematu też coś przygotujemy. Pozdr, Mariusz
OdpowiedzHej, Celowo nie pisałem o szczegółach. Jak sam zauważyłeś jest ich wiele, mam nawet zdjęcia z chwili gleby. Publikowanie tego nie ma jednak żadnego znaczenia dla tego, co chciałem przekazać. Dzięki opisowi na jakiej było to nawierzchni itd dla czytelnika nie ma żadnego znaczenia, bo jego wypadek będzie w innym czasie i innym miejscu. Jednocześnie nie chciałem też wszystkiego rozwlekać, bo nie chcę zanudzać czymś na kształt pracy magisterskiej. Nie chciałem aby z głowy umknął główny przekaz o którym piszesz na końcu: warto odpowiednio sie ubierać i wiedzieć co i gdzie się robi. Wszystko inne to ozdobniki. Tak jak E=mc2. Oczywiście, że to nie jest najlepszy tutaj wzór od strony poprawności fizycznej, ale dzięki temu że jest powszechnie znany znacznie lepiej nadaje sie do zilustrowania problemu (przynajmniej w mojej subiektywnej ocenie). Pozdrawiam, Lovtza
OdpowiedzJako, że mam więcej niż jedno doświadczenie w przyziemianiu o asfalt to mnie najbardziej interesują szczegóły. Dla siły wyrazu tego artykułu też wg mnie lepiej byłoby opisać realistycznie co się dzieje po kolei w takiej sytuacji, żeby pokazać że przy glebowaniu o tym co sie z nami dzieje decyduje za nas energia kinetyczna i elementy krajobrazu. Na razie to nawet sam zauważasz, tak jakoś marketingiem bezpieczeństwa ruchu powiało.
OdpowiedzAle gdzie szczegóły ? Ślizgałeś czy rolowałeś ? Po suchym czy po mokrym ? Przy jakiej prędkości uderzyłeś o glebę ? Co zrobiłeś świadomie a co zrobiło się samo z siebie ? Z gąbka zamiast sztywnego żółwia nie masz racji. Przyzwoita gąbka w kombi twardnieje przy udarach - to nie jest jakiś tam kawałek karimaty. Z emc kwadrat też Cię poniosło literacko. E kinetyczna =m x V x V to lepszy wzór który pokazuje jak dużo zależy od prędkości V. Poza tym jakby uszkodzenie kasku jakie widać pochodziło od zderzenia a raczej od uderzenia prostopadłego to już byś nie żył. Kask się podarł od tarcia a uderzyłeś nim pod małym kątem. Co do jeżdżenia w pełnych ciuchach i trenowania w odpowiednich miejscach to masz 100% racji. KJ
Odpowiedzsłusznie - bez porządnych ciuchów nie ma co wsiadać na moto bo można wcześniej sezon skończyć :) a to boli. Jestem już bogatszy o takie doświadczenie, cóż - mądry po szkodzie:)
OdpowiedzDla tego ja wole 4 koła dach i pasy bezpieczeństwa ;p
OdpowiedzJak będziesz ważył te 10-15 kg mniej to wpadniesz w niedowagę. Niedowaga może mieć podobne skutki jak nadwaga ;p
OdpowiedzTe zdjęcia powinny wisieć w każdej szkole nauki jazdy i na każdej wiejskiej dyskotece. Na mnie podziałały.
OdpowiedzNie E=mc^2 tylko E=mv^2/2. Wzór Einsteina na energię spoczynkowa nie ma nic wspólnego z motocyklem, natomiast ten drugi - na energię mechaniczną - owszem. O E=mc^2 w podstawówce zresztą nigdy się nie mówiło. ;) Pozdrawiam. :DD
OdpowiedzMoze niedlugo zaczniemy robic obliczenia biorac pod uwage prawa dynamiki relatywistycznej. wkoncu nowe R1 ma juz 182 KM ;p
OdpowiedzNie koniecznie relatywistycznej, w końcu bez sensu by było probować liczyć np. pęd relatywistyczny kiedy zwykły pęd byłby tu dobrym wyznacznikiem obrażen. p=mv i to dość intuicyjne że im większy pęd tym większe obrażenia :) Pozdrawiam!
OdpowiedzA chcialem napisac cos w miare zabawnego:(A ze wczesniej czytalem o wspomnianej wczesniej R1 2009 to takie cos mi przyszlo do glowy.Wszytsko przez tego lorentza;p Ale nie to jest wazne, najwazniejsze jest to ze kazdy rozsadnie myslacy motocyklista MUSI !!!! zgodzic sie z autorem artykulu i pamietac ze na wlasnej skorze sie nie oszczedza bo to nie alpinestars z tytanowymi wstawkami ktore mozna wymienic.
OdpowiedzE=(mv^2)/2 to wzór na energię kinetyczną - nie mechaniczną. W energi mechanicznej trzeba by uwzględnić jeszcze energię potencjalną, która tez by wystąpiła. Tak mi się wydaje, ale jestem skromnym elektrykiem, nie fizykiem ;)
OdpowiedzPanowie, przecież to była tylko taka przenośnia :) Jeszcze chwila i zaczniemy całować, aby określić powierzchnię uszkodzeń ;)
OdpowiedzNIe, nie, nie! To jest naprawdę najważniejsze! E=1/2*m*v^2. Czyli: energia kinetyczna zależy od: 1. masy - wiadomo, 2. kwadratu!!! prędkości - czyli DWUKROTNIE większa prędkość oznacza CZTEROKROTNIE większą energię kinetyczną, czyli obrażenia, uszkodzenia i krzyże przy drogach.
Odpowiedzach ta fizyka... lecac z motocykla mamy: energie kinetyczna E=(m*v^2)/2 , ped rowny m*v, przyspieszenie przeciwne do kierunku "lotu" wynikajace z oporu powietrza, i przyspieszenie oczywiscie grawitacyjne bedace wynikiem...no zgadnijcie czego :p w kazdym razie sporo ludzi to wie. a w momencie uderzenia o np przeszkode na cialo dziala sila reakcji ktora w czasie d/dt (czyli w odcinku czasu ktorego dlugosc dazy do 0) musi wyzerowac nasza predkosc czyli dziala na nas sila reakcji(tejze przeszkodyxD ) Fre=m* CAŁKA(z aktualnego przyspieszenia) + m*d(v)/dt (gdzie V to predkosc jaka mielismy w momencie uderzenia), a wiec reasumujac.... generalnie duza ta sila jest xD jakbym sie pomylil w wyprowadzeniu to poprawcie, choc raczej sie zgadza, alez ta polibuda ryje mozg :D
OdpowiedzBrawo kolego z politechniki, jednak wystarczylo by napisac duzo prosciej i bardziej przystepnie dla wszystkich, ze sila z jaka przy......limy to zmiana wektora pedu, czyli naszego pedu i kierunku w ktorym sie slizgamy. Dlatego tez najlepiej jest sunac po asfalcie i starac sie nie zatrzymywac. Nie mowie nic o energi, ktora jest sila dzialajaca w czasie ( pomijam calkowanie) bo na polamanie koscii, szarpanie skory itp potrzeba jest odpowiednio przylozona sila a nie energia. Nie wspominam o momentach.
OdpowiedzNie ma nawet o czym dyskutować i przekonywać. Problem w tym ze większość ludzi dochodzi do takich wniosków jak sama sie połamie. Ja już swoje przeżyłem i bez odpowiednich ciuchów na motocykl nie siadam
OdpowiedzJa lądowałem już wiele, wiele razy i przyłączam się do treści artyykułu, dobry kask + kombi + buty + rękawice to podstawa. Raz tylko jechałem w jeansach i śliznąłem się na kolanie (odruch, żeby postawić moto). Kość się pokazała i tyle z tego było.
OdpowiedzLovtza nie masz wyrzutów sumienia ze musiał zginać kangur prze twoje widzimisie że chcesz mieć taki kombinezon? popatrz na zdjecia tego kangura pomyśl o tym ze mogłby być czlonkiem np twojej rodziny
OdpowiedzA wy nie macie wyrzutów sumienia ze używacie plastiku?Że wydalacie dwutlenek węgla do atmosfery? Przecież biedne kangury przez to umierają!
OdpowiedzA Ty nie masz wyrzutów sumienia podczas korzystania z komputera? Przecież do produkcji prądu wykorzystywane są te małe biedne chomiki, które niewolniczo biegają w tych swoich beczkach śmierci bez końca?
OdpowiedzNo jakoś nie mam, szczególnie że moje kombinezony są z biednych świnek a nie wałęsających sie bezpańsko po Chomiczówce kangurów. Pytanie pomocnicze: jak wciągach schabowego to nie masz wyrzutów sumienia? Ta świnka mogła być np. członkiem Twojej rodziny :) Pozdrawiam,
OdpowiedzHeh. Świnkę zabiłeś?! Ja mam rękawiczki z ... cielaczków! Kompletnie mnie to nie rusza, bo wszyscy pseudo-moralizatorzy mówiący o biednych świnkach i kangurkach, nie są lepsi ode mnie i schaboszczaka wcinają w niedzielę. Artykuł świetny i obrazowy! Fotki dają do myślenia. Chyba moje motocyklowe japonki zmienię na coś innego ;).
OdpowiedzKoleś albo ma niezłe poczucie humoru albo jest totalnym baranem :P Szkoda, że nie robią kombinezonów z **** pawiana, chętnie bym kupił :P
OdpowiedzOd kiedy kupiłem skórkę nie wyobrażam sobie jazdy bez niej. W tym roku zaliczyłem pierwszego szlifa w życiu. Mokry asfalt na torze kartingowym, za dżo gazu w zakręcie, próba kontrowania no i gleba. Wstałem, otrzepałem się, jedna nalepka się zdarła, noga 5 minut pobolała (delikatne obicie) i dalej 5 godzin jazdy po torze... asfalt się nagrzał, opony także a umysł w końcu pozwolił na dalsze przyśpieszanie i głebsze kładzenie się w zakrętach... No właśnie najgorzej to "odblokować" się po glebie ;P Podejrzewam, że "normalnym" stroju - czytaj codziennego użytku- skończyłoby się na przeszczepie skóry z tyłka na widoczne miejsca w ciele i pewnie skręceniem kostki
OdpowiedzDobry artykuł ale niestety większość jeżdżących w normalnych ciuchach w to nie uwierzy, niestety do czasu pierwszej gleby, coś o tym wiem i ciesze się tylko, że wtedy jeszcze jeździłem na skuterku...Teraz bez stroju nawet na moto nie wsiadam...Pozdro!
Odpowiedz