Jorge Martin. 15 z 22 wy¶cigów. To brutalna statystyka
Jorge Martin osiągnął w MotoGP absolutnie wszystko. Zdobył tytuł mistrza świata w królewskiej klasie, wygrał wyścigi i zapisał się w historii obok takich nazwisk jak Valentino Rossi, Marc Marquez, Kenny Roberts Jr, Casey Stoner czy Jorge Lorenzo.
To grono, do którego wchodzi się raz i zostaje na zawsze. Mistrzostwo świata w MotoGP to szczyt, o którym marzą setki zawodników, a osiągają nieliczni. Martin zrobił to, o czym marzył, i co jest najważniejsze w tym sporcie. Problem w tym, że od momentu zdobycia tytułu jego kariera zaczęła przypominać walkę nie z rywalami, lecz z własnym organizmem.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Znamy te historię. Kolejne urazy, kolejne operacje i długie miesiące poza torem. Sezon 2025 był pod tym względem brutalny. Mistrz opuścił 15 z 22 wyścigów! W dwóch kolejnych nie dojechał do mety. Najlepszym wynikiem było czwarte miejsce, co samo w sobie nie jest powodem do wstydu, ale całościowy obraz był zły. Martin zakończył sezon dopiero na 21 pozycji w klasyfikacji generalnej. Dla mistrza świata to jak policzek w twarz.
Sytuacja w zespole Aprilia Racing dodatkowo podgrzała atmosferę. Hiszpański zawodnik publicznie krytykował motocykl i kierunek rozwoju, mimo że przez znaczną część sezonu praktycznie nie miał okazji na nim jeździć. Tymczasem jego zespołowy partner Marco Bezzecchi potrafił wycisnąć z tej samej maszyny solidne rezultaty i pokazać, że projekt ma potencjał. W padoku takie kontrasty nie przechodzą bez echa.
Kolejny rozdział tej historii to znowu operacja. Tym razem chodzi o obojczyk i łopatkę mistrza. Urazy, które w MotoGP nikogo nie dziwią, ale w przypadku Martina tworzą już powtarzalny schemat. Wypadek, zabieg, rehabilitacja, powrót i znów kraksa. Zimą Hiszpan miał nawet kontaktować się z Marquezem, prosząc o wskazówki i namiary na lekarzy, którzy operowali jego kciuk w 2023 oraz bark przed poprzednim sezonem. To bez wątpienia sporo mówi o bólu, z jakim musiał się mierzyć po upadku w Japonii.
Choć operacja przebiegła pomyślnie, lekarze dopuścili zawodnika jedynie do jazdy motocyklem drogowym. O powrocie na prototyp klasy MotoGP w specyfikacji 2026 nie ma jeszcze mowy. A to oznacza kolejne stracone testy, kilometry przewagi dla rywali i sporą lukę w przygotowaniach. W tej klasie nawet drobne opóźnienie potrafi kosztować cały sezon.
Trudno uciec od pytania, co Martin chce jeszcze udowodnić? Ma tytuł mistrza świata, zwycięstwa i poczesne miejsce w historii. Każdy kolejny powrót po poważnej kontuzji zwiększa ryzyko, że zamiast wspominać go jako czempiona, będziemy mówić o niewykorzystanym potencjale i niepotrzebnie przedłużanej agonii kariery. Sport motocyklowy nie wybacza słabości, a ciało nie regeneruje się w nieskończoność. Nawet ciało takiego świetnego zawodnika jak Jorge Martin.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze