Honda Shadow 750 Black Spirit - mroczny duch

Autor: Łukasz "Boczo" Tomanek 2010.05.20, 14:12 11 Drukuj

Clint Eastwood był dobry, zły i brzydki. Honda Shadow Black Spirit jest dobra jako motocykl, zła ze względu na swój image i wcale nie taka brzydka

Ileż to lat są z nami motocykle Hondy z oznaczeniem Shadow. Ileż to pojemności przewinęło się przez „Cienie" i w iluż to garażach znalazły sobie one przytulne gniazdko. W aktualnej ofercie Honda skupia się na litrażu „750" czyli wersjach dla-początkujących-ale-i-bogatsi-stażem-będą-zadowoleni. Pośród nich, w mrocznym zakątku czai się tajemnicza, nieco „zła" Black Spirit. Wielu dziennikarzy motoryzacyjnych informację o wypuszczeniu tego motocykla przyjęło ze stoickim spokojem. Z całą pewnością dane techniczne nie skłaniały do biegania w koło, krzycząc. Honda Shadow 750 Black Spirit to enigmatyczna mieszanka stylu, charakteru i sam Bóg wie czego jeszcze. Nie wiadomo też, dla kogo tak naprawdę ten motocykl jest.

Say hello to my little friend!

Skąpane w lśniącym chromie choppery z frędzlami, ćwiekami i byczymi rogami? W szafie. Z pozostałymi maskotkami. Black Spirit to jawny dowód na to, że w Hondzie oprócz konstruktorów z kalkulatorem wkomponowanym w lewe przedramię, pracują także tacy z wiecznie tlącym się papierosem w ustach i wytatuowanymi ramionami. Black Spirit jest zły! Jest zły jak Buka w mroźną, ciemną noc. Mimo, że Honda jest umiarkowanych rozmiarów, sprawia wrażenie napakowanej, przysadzistej. Wrażenie to potęguje pokaźny zbiornik paliwa i ogromne, balonowe opony, opasające fantastyczne, szprychowe koła. Chrom ogranicza się do lusterek i wydechów. Lśniącej armatury szukamy w Castoramie, nie w motocyklu. Na usta wielu zapewne ciśnie się pytanie „Czy to trochę nie przypomina Harleya 48?" Tak, przypomina. Bardzo. Pytanie, czy to źle. Wizerunek niesfornego chłoptasia zawsze był i będzie modny. W tej kwestii Black Spirit nie zawodzi.

Ergonomia

Kąt ugięcia nóg nie zmusza do ich wymiany po dłuższej przejażdżce, a ręce jeźdźca spoczywają na stosunkowo wąskiej jak na cruisera kierownicy, wzmagającej jak najbardziej odprężoną i naturalną pozycję, z którą współgra wygodne, szerokie siodło. Wszystko jest pod ręką, niczego nie trzeba szukać, ale to w końcu Honda. Kokpit ogranicza się do analogowego prędkościomierza w stylu „spokojne retro", umieszczonego centralnie na zbiorniku paliwa. Kontrolki rezerwy i świateł drogowych znajdują się na półce widelca. Bez ekstrawagancji, ale na pewno nie brzydko. Jeden patent zasługuje na szczególne uznanie. To wentyl tylnego koła, który jest ... zgięty! A to oznacza, że kontrola ciśnienia w tylnej oponie nie zmusza do wachlowania paluszkami i końcówką manometru pomiędzy szprychami.

Fabryczka mocy

Silnik nowej Black Spirit nie oszałamia ilością koni mechanicznych, albowiem ma ich jedynie 46. To dość skromne stadko, które w zaskakujący sposób radzi sobie z motocyklem ważącym ponad 250 kg z płynami. Dwucylindrowy widlak jest dynamiczny, szybko wkręca się na obroty, można nawet za jego pomocą wyprzedzać, choć koniecznie wcześniej trzeba upewnić się, czy mamy wystarczająco miejsca. Elektroniczny wtrysk paliwa PGM-FI, w który Honda jest wyposażona, działa bez żadnych zastrzeżeń. Wydawać by się mogło, że z mocą, którą dysponuje Black Spirit, naturalnie wymusza ona cruiserowy styl jazdy. Otóż nie. Silnik wkręca się na obroty zaskakująco szybko sprawiając przy tym wrażenie, jakby bardzo mu się to podobało.

To, co teraz napiszę, będzie pewnie zaskoczeniem dla wielu osób, które spodziewały się krążowniczej liryki. Hondy Shadow Black Spirit nie trzeba zmuszać do huliganerki. Sama chętnie to robi. Zapomnij na chwilę o wczesnej zmianie biegów, niskim bulgocie przy legalnych prędkościach i odwiń, a będziesz zaskoczony charakterem, który uwalnia się z każdym ruchem tłoków, generując dodatkowo bardzo, ale to bardzo przyjemny hałas. Silnik nie jest zbyt elastyczny. Przed manewrami wymagającymi szybkiej zmiany aktualnego położenia, trzeba po prostu zredukować, a na ostatnim, piątym biegu nabieranie prędkości odbywa się mozolnie. Niemniej jednak, jednostka napędowa, mimo skromnej specyfikacji, potrafi obudzić w kierowcy kowboja znakującego bydło.

Podwozie

Zacznijmy od tego, że balonowe opony nie tylko fajnie wyglądają, ale dobrze radzą sobie z modnym w Polsce rozkopywaniem ulic zaraz po położeniu na nich świeżego asfaltu. Wydawać by się mogło, że motocykl obuty w takie kapcie nie będzie zachowywał się pewnie na zakrętach. Okazuje się, że w przypadku Czarnego Ducha jeździec z pokonywania kolejnych winkli czerpie jedynie radość W zakręcie cały motocykl jedzie neutralnie, nie pływa i nie chce wjechać w drzewo, choć zawieszenie jest nieco za miękkie. Filigranowe, zgrabne dziewczyny, dla których zdecydowanie motocykl ten się nadaje, nie odczują zbytnio tej charakterystyki, ale wszyscy inni mogą doświadczyć dobijania widelca i amortyzatorów na wybojach przy szybszym ich pokonywaniu. Regulację przewidziano jedynie dla tylnych amortyzatorów, w których możemy ustawić napięcie wstępne sprężyn. Szkoda. Większe możliwości ustawienia zawieszeń pod siebie znacznie polepszyłyby komfort i właściwości jezdne.

Nie ma tutaj żadnych systemów C-ABS z najwyższych półek Pana Hondy, zatem kierowca w stresowych sytuacjach wytracania prędkości zdany jest wyłącznie na swoje umiejętności. Warto w tym momencie wspomnieć o tylnym hamulcu, który jest bębnem o średnicy 180mm. Bęben? Taki jak w Ogarze? Nie, tamten działał tylko czasami. Ten w Hondzie działa zawsze i to wyjątkowo skutecznie, blokując koło bez żadnych problemów. Cyber-niania jest nieobecna, dlatego też zaleca się sporą ostrożność przy używaniu tylnego hebla na mokrej nawierzchni. Przedni hamulec, na który składa się jedna tarcza o średnicy 296mm i zacisk 2-tłoczkowy spełnia swoje zadanie, choć do perfekcyjnej dozowalności mu daleko.

Problemy z tożsamością

Jeżdżąc, czy nawet patrząc na Hondę, trudno powstrzymać się od zadania sobie pytania "Dla kogo, do cholery to jest motocykl?!". Jednoznacznej odpowiedzi nie stwierdzono. Analizy szybko wykazują, jak bardzo złożony jest problem tożsamości Black Spirit. Pierwszym moim skojarzeniem jest dziewczyna dużego chopperowca na dużym chopperze, która ma problemy z ogarnięciem dorosłych krążowników. Dla początkującego? Jak najbardziej. Sprzęt jest „easy", nie sprawia żadnych problemów w prowadzeniu, kanapa jest nisko, podobnie jak środek ciężkości, ćwierćtonowej masy praktycznie nie czuć, silnik wybacza sporo i toleruje wiele błędów popełnianych przez początkujących. Dla kogoś, kogo jeszcze nie stać na Harleya Fat Bob lub Fat Boy? To chyba będzie strzał w dziesiątkę.

Honda Shadow 750 Black Spirit okazała się zaskakująco fajnym motocyklem. Nie zbliża się nawet do kategorii „Top Performance" w kwestii techniki i osiągów, ale wsiadając na nią i jadąc, trudno znaleźć coś zdolnego zdenerwować kierowcę. Owszem, znajdą się tacy, którzy będą mieli zastrzeżenia wynikające z niskiej mocy i ubogiej specyfikacji zawieszenia i hamulców, ale znikną one w zestawieniu z jedną cechą Hondy - ten motocykl poprawia Ci humor i długo utrzymuje go na wysokim poziomie. Black Spirit to po prostu mroczny, łatwy i przystępny chopper. W dodatku wprost z koncernu, który dla wielu może być podstawowym czynnikiem skłaniającym do zakupu.

Dane techniczne

SIlnik chłodzony cieczą, 2-cylindrowy, widlasty 52°, 4-suwowy, 6-zaworowy, SOHC
Pojemność skokowa 745 cm³
Średnica x skok tłoka 79 x 76 mm
Stopień sprężania 9.6:1
Moc maksymalna 46 KM przy 5500 obr./min.
Moment obrotowy 64 Nm przy 3500 obr./min.
Dawkowanie paliwa elektroniczny wtrysk paliwa PGM-FI
Zbiornik paliwa 14,5 litra (zawiera 3,5 litra rezerwy)
Skrzynia biegów 5-stopniowa
Sprzęgło mokre, wielotarczowe
Napęd tylnego koła wał napędowy
Wymiary (dł. x szer. x wys.) 2,405 x 825 x 1,090 mm
Rozstaw osi 1,640 mm
Wysokość siedzenia 652mm
Prześwit 130mm
Masa pojazdu (z płynami i paliwem) 251 kg
Zawieszenie Przód 41 mm widelec teleskopowy, skok 117 mm
Zawieszenie Tył Wahacz wleczony, podwójne konwencjonalne amortyzatory z 5-stopniową regulacją napięcia wstępnego sprężyny, skok 90 mm
Hamulec Przód 296 x 6 mm, pojedyńczy tarczowy, 2-tłoczkowy
Hamulec Tył 180 mm, bębnowy
Opona Przód 120/90-17M/C (64S)
Opona Tył 160/80-15M/C (74S)
Cena 32900
Zdjęcia

Podczas testów jeździmy na paliwach BP Ultimate

ultimate helios

Honda Shadow Black Spirit jazda
Honda Shadow Black Spirit jazda 1
Honda Shadow Black Spirit jazda z boku
Honda Shadow Black Spirit jazda zakret 1
Honda Shadow Black Spirit jazda od przodu
Honda Shadow Black Spirit prawy profl
Honda Shadow Black Spirit prawy tyl
Honda Shadow Black Spirit lewy profil 2
Honda Shadow Black Spirit tlo
Honda Shadow Black Spirit przod
Honda Shadow Black Spirit prawy bok
Honda Shadow Black Spirit lewy przod 2
Honda Shadow Black Spirit wydechy
Honda Shadow Black Spirit kokpit
Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: motomaniak 16/11/2016 06:31

Zgoda w 100%! I nie kumam konkluzji artykułu (poniekąd zaj....tego, jak większość wypocin Boczo:)) Nie każdy, kto chce jeździć cruiserem mieści się w przedziale 120kg+. Dla człowieka 70kg (są tacy wśród nas;)) 250 kg Shadowa to aż nadmiar szczęścia. Czytałem ostatnio na forach zagramanicznych, że prawdziwą zmorą są za oceanem panowie w średnim wieku (czytaj: dziadkowie), którzy umyślają sobie kupić i ujeżdżać "pełnowymiarowe" cruisery 400kg+ i niestety ale przodują w statystykach wypadków powodując realne zagrożenie na drogach... Taka dygresja. I nie wiem skąd to po mcoszemu traktowanie "małego" cruisera przez ludzi, którzy nie kryją poparcia dla boom'u na mniejsze motocykle w innych kategoriach (cyt: "dla motocyklistów przedkładających rzeczywiste ogarnianie pięćsetki od pozornego ogarniania tysiąca"... I wreszcie, nie każdy, kto chce ujeżdżać choppera/cruisera, napalony jest na logo H-D na "masce" jako jedyne słuszne. To tak jakby paralelnie przenosząc się na sąsiedni segment (czterech kółek) gdzie kierowcy BMW, jedynej słusznej marki traktują "japońce" jako inną kategorię. Gorszą. Reasumując: Black Spirit to wcale nie bryka dla kobiet oraz tych,których nie stać na H-D. To moto dla tych, którzy umieją czerpać radość z jazdy; nie do wyścigów ze świateł ze szliifierkami czy innych szaleństw. To moto do jazdy spokojnej, relaksacyjnej, a przy tym umiejące pokazać zadziorność i pazur, co przy jego "niegrzecznym" image'u (choć nieco plastikowym) z pewnością przysporzy mu rzeszę zwolenników. I choć pewnie nie sprzeda się w ilości egzemplarzy porównywalej z fiatem panda czy hondą civic, pozostanie ciekawą i intrygującą alternatywą do innych, cieknących chromem (i trochę trącących stęchlizną) modeli segmentu cruise. P.S.: Żeby nie było, że pisze dziadek, dla którego 100km/h to prędkość światła... Do śmigania po winklach i jazdy na kole stoją w garażu gotowe i zatankowane duke 690 i 390... I prawdę mówiąc wcale nie stoją i rdzewieją:)

Odpowiedz
Autor: motomaniak 16/11/2016 06:24

Zgoda w 100%! I nie kumam konkluzji artykułu (poniekąd zaj....tego, jak większość wypocin Boczo:)) Nie każdy, kto chce jeździć cruiserem mieści się w przedziale 120kg+. Dla człowieka 70kg (są tacy wśród nas;)) 250 kg Shadowa to aż nadmiar szczęścia. Czytałem ostatnio na forach zagramanicznych, że prawdziwą zmorą są za oceanem panowie w średnim wieku (czytaj: dziadkowie), którzy umyślają soobie kupić i ujeżdżać "pełnowymiarowe" cruisery 400kg+ i niestety ale przodują w statystykach wypadków powodując realne zagrożenie na drogach... Taka dygresja. I nie wiem skąd to po mcoszemu traktowanie "małego" cruisera przez ludzi, którzy nie kryją poparcia dla boom'u na mniejsze motocykle w innych kategoriach (cyt: "dla motocyklistów przedkładających rzeczywiste ogarnianie pięćsetki od pozornego ogarniania tysiąca"... I wreszcie, nie każdy, kto chce ujeżdżać choppera/cruisera, napalony jest na logo H-D na "masce" jako jedyne słuszne. To tak jakby paralelnie przenosząc się na sąsiedni segment (czterech kółek) gdzie kierowcy BMW, jedynej słusznej marki traktują "japońce" jako inną kategorię. Gorszą. Reasumijąc: Black Spirit to wcale nie bryka dla kobiet oraz tych,których nie stać na H-D. To moto dla tych, którzy umieją czerpać radość z jazdy; nie do wyścigów ze świateł ze szliifierkami czy innych szaleństw. To moto do jazdy spokojnej, relaksacyjnej, a przy tym umiejące pokazać zadziorność i pazur, co przy jego "niegrzecznym" image'u (choć nieco plastikowym) z pewnością przysporzy mu rzeszę zwolenników. I choć pewnie nie sprzeda się w ilości egzemplarzy porównywalej z fiatem panda czy hondą civic, pozostanie ciekawą i intrygującą alternatywą do innych, cieknących chromem (i trochę trącących stęchlizną) modeli segmentu cruise. P.S.: Żeby nie było, że pisze dziadek, dla którego 100km/h to prędkość światła... Do śmigania po winklach i jazdy na kole stoją w garażu gotowe i zatankowane duke 690 i 390... I prawdę mówiąc wcale nie stoją i rdzewieją:)

Odpowiedz
Autor: moto-maniak 16/11/2016 06:22

Zgoda w 100%! I nie kumam konkluzji artykułu (poniekąd zaj....tego, jak większość wypocin Boczo:)) Nie każdy, kto chce jeździć cruiserem mieści się w przedziale 120kg+. Dla człowieka 70kg (są tacy wśród nas;)) 250 kg Shadowa to aż nadmiar szczęścia. Czytałem ostatnio na forach zagramanicznych, że prawdziwą zmorą są za oceanem panowie w średnim wieku (czytaj: dziadkowie), którzy umyślają soobie kupić i ujeżdżać "pełnowymiarowe" cruisery 400kg+ i niestety ale przodują w statystykach wypadków powodując realne zagrożenie na drogach... Taka dygresja. I nie wiem skąd to po mcoszemu traktowanie "małego" cruisera przez ludzi, którzy nie kryją poparcia dla boom'u na mniejsze motocykle w innych kategoriach (cyt: "dla motocyklistów przedkładających rzeczywiste ogarnianie pięćsetki od pozornego ogarniania tysiąca"... I wreszcie, nie każdy, kto chce ujeżdżać choppera/cruisera, napalony jest na logo H-D na "masce" jako jedyne słuszne. To tak jakby paralelnie przenosząc się na sąsiedni segment (czterech kółek) gdzie kierowcy BMW, jedynej słusznej marki traktują "japońce" jako inną kategorię. Gorszą. Reasumijąc: Black Spirit to wcale nie bryka dla kobiet oraz tych,których nie stać na H-D. To moto dla tych, którzy umieją czerpać radość z jazdy; nie do wyścigów ze świateł ze szliifierkami czy innych szaleństw. To moto do jazdy spokojnej, relaksacyjnej, a przy tym umiejące pokazać zadziorność i pazur, co przy jego "niegrzecznym" image'u (choć nieco plastikowym) z pewnością przysporzy mu rzeszę zwolenników. I choć pewnie nie sprzeda się w ilości egzemplarzy porównywalej z fiatem panda czy hondą civic, pozostanie ciekawą i intrygującą alternatywą do innych, cieknących chromem (i trochę trącących stęchlizną) modeli segmentu cruise. P.S.: Żeby nie było, że pisze dziadek, dla którego 100km/h to prędkość światła... Do śmigania po winklach i jazdy na kole stoją w garażu gotowe i zatankowane duke 690 i 390... I prawdę mówiąc wcale nie stoją i rdzewieją:)

Odpowiedz
Autor: moto-maniak 16/11/2016 06:22

Zgoda w 100%! I nie kumam konkluzji artykułu (poniekąd zaj....tego, jak większość wypocin Boczo:)) Nie każdy, kto chce jeździć cruiserem mieści się w przedziale 120kg+. Dla człowieka 70kg (są tacy wśród nas;)) 250 kg Shadowa to aż nadmiar szczęścia. Czytałem ostatnio na forach zagramanicznych, że prawdziwą zmorą są za oceanem panowie w średnim wieku (czytaj: dziadkowie), którzy umyślają soobie kupić i ujeżdżać "pełnowymiarowe" cruisery 400kg+ i niestety ale przodują w statystykach wypadków powodując realne zagrożenie na drogach... Taka dygresja. I nie wiem skąd to po mcoszemu traktowanie "małego" cruisera przez ludzi, którzy nie kryją poparcia dla boom'u na mniejsze motocykle w innych kategoriach (cyt: "dla motocyklistów przedkładających rzeczywiste ogarnianie pięćsetki od pozornego ogarniania tysiąca"... I wreszcie, nie każdy, kto chce ujeżdżać choppera/cruisera, napalony jest na logo H-D na "masce" jako jedyne słuszne. To tak jakby paralelnie przenosząc się na sąsiedni segment (czterech kółek) gdzie kierowcy BMW, jedynej słusznej marki traktują "japońce" jako inną kategorię. Gorszą. Reasumijąc: Black Spirit to wcale nie bryka dla kobiet oraz tych,których nie stać na H-D. To moto dla tych, którzy umieją czerpać radość z jazdy; nie do wyścigów ze świateł ze szliifierkami czy innych szaleństw. To moto do jazdy spokojnej, relaksacyjnej, a przy tym umiejące pokazać zadziorność i pazur, co przy jego "niegrzecznym" image'u (choć nieco plastikowym) z pewnością przysporzy mu rzeszę zwolenników. I choć pewnie nie sprzeda się w ilości egzemplarzy porównywalej z fiatem panda czy hondą civic, pozostanie ciekawą i intrygującą alternatywą do innych, cieknących chromem (i trochę trącących stęchlizną) modeli segmentu cruise. P.S.: Żeby nie było, że pisze dziadek, dla którego 100km/h to prędkość światła... Do śmigania po winklach i jazdy na kole stoją w garażu gotowe i zatankowane duke 690 i 390... I prawdę mówiąc wcale nie stoją i rdzewieją:)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali
na górę