Giganci z Niemiec trac± grunt. Motoryzacyjny alarm za Odr±
Niemiecka gospodarka zwalnia już nie tylko w statystykach, ale w realnych wynikach firm, a najbardziej odczuwają to producenci branży motoryzacyjnej.
Dane z najnowszego opracowania EY wskazują, że właśnie motoryzacja znalazła się w samym środku kryzysu, który z miesiąca na miesiąc nabiera tempa. Słabsza sprzedaż, kurczące się marże i narastające koszty sprawiają, że koncerny reagują coraz ostrzej, sięgając po szybkie cięcia etatów i zamrażanie kolejnych projektów.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Trzeci kwartał 2025 roku okazał się dla Volkswagena, BMW i Mercedesa brutalnym sprawdzianem. Łączny zysk operacyjny tej trójki spadł aż o 76 procent! Skala tąpnięcia jest olbrzymia, tym bardziej, że mówimy o markach, które przez dekady uchodziły za symbol stabilności i technologicznej przewagi. Tym razem nawet relatywnie solidne przychody nie wystarczyły, by ochronić rentowność, która spada w tempie nienotowanym od lat.
Na tle globalnej konkurencji niemieccy producenci wypadają wyjątkowo słabo. W zestawieniu obejmującym 19 firm z różnych krajów to właśnie niemieckie koncerny zanotowały najgorsze wyniki jako grupa. Presja finansowa szybko przełożyła się na rynek pracy. W ciągu roku zatrudnienie w sektorze motoryzacyjnym spadło o 6,3 proc., co oznacza ubytek 48 800 miejsc pracy. Jeszcze bardziej wymowne są dane długofalowe, bo od 2019 roku branża skurczyła się kadrowo o 112 tys. osób, czyli o 13 proc.
Eksperci nie mają dobrych wiadomości także na przyszłość. Szacunki mówią o ryzyku utraty kolejnych 100 tys. miejsc pracy do 2030 roku. Innymi słowy, to nie epizod, lecz elementem długotrwałej korekty, która ma dostosować sektor do nowych realiów. Jak podkreślają analitycy EY, firmy znalazły się pod jednoczesnym naporem zbyt wielu problemów, od nadmiaru mocy produkcyjnych, przez bariery handlowe, po słabnące rynki zagraniczne. W takiej sytuacji ograniczanie kosztów staje się dla wielu jedynym sposobem na przetrwanie.
Oczywiście na kryzys składa się cała mozaika czynników. Segment premium, przez lata będący filarem zysków, traci impet. Polityka celna Stanów Zjednoczonych komplikuje eksport, wahania kursów walut podnoszą koszty, a ogromne inwestycje w elektromobilność wciąż nie przynoszą oczekiwanego zwrotu. Do tego dochodzą wysokie wydatki restrukturyzacyjne, które obciążają bilanse w najgorszym możliwym momencie.
To nie wszystko. Chodzi również o sytuację w Chinach, czyli kluczowym rynku dla niemieckich marek. W trzecim kwartale sprzedaż niemieckich samochodów w Państwie Środka o 9 proc., a globalny udział tych producentów w rynku skurczył się z 39 proc. w 2020 roku do 29 proc. Chiński odbiorca staje się coraz bardziej wymagający, a spowolnienie gospodarcze uderza szczególnie w auta klasy premium. Równocześnie lokalni producenci, napędzani dynamicznym rozwojem elektromobilności, zyskują przewagę technologiczną i cenową nad europejskimi gigantami. To połączenie sprawia, że niemiecka motoryzacja znalazła się w punkcie, w którym musi walczyć o przetrwanie i redefiniować swój model działania.
Niestety perspektywa na najbliższe lata jest wciąż bardzo zła, a przecież nie dotknęliśmy nawet problemu toczącej się w części Europy wojny, która również utrudnia działania wielkich niemieckich marek na zasadzie naczyń połączonych.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze