tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 GP Wielkiej Brytanii - Podsumowanie NAS Analytics TAG
2019 12 02 KTM Power Shopping billboard
NAS Analytics TAG

GP Wielkiej Brytanii - Podsumowanie

Autor: Michał "Mick" Fiałkowski 2008.06.24, 18:54 Drukuj

Tak jak rok temu tor Donington Park zafundował wszystkim weekend o dwóch twarzach. Zawodnikom Grand Prix z powodu zmiennej pogody, zaś kibicom z powodu fatalnej organizacji.

Donington Park zagrożony?!

NAS Analytics TAG

Grand Prix Wielkiej Brytanii gości na Donington Park od 1987 roku, kiedy to po dekadzie startów zawodnicy opuścili słynny Silverstone. Umowa obecnych właścicieli z organizatorem mistrzostw świata obowiązuje jeszcze jeden sezon i już dzisiaj mówi się, że motocykliści w roku 2010 wrócą stare lotnisko na przedmieściach Northampton.

Dlaczego? Donington Park od lat słynie nie tylko ze swojej genialnej nitki asfaltu, ale także fatalnej organizacji i kilometrowych korków w których przez wiele godzin stać muszą po wyścigach kibice. Mimo zapewnień organizatora nie inaczej było tym razem, a wściekłość fanów sięgnęła zenitu gdy o godzinie dwudziestej swoją pracę zakończyli porządkowi i na drogach wyjazdowych zapanował prawdziwy chaos.

Jakby tego było mało wiele osób jest oburzonych zachowaniem setek kibiców, którzy wtargnęli na tor na ostatnim okrążeniu (co skutecznie starał się ukryć operator transmisji telewizyjnej), stwarzając duże zagrożenie dla siebie i zawodników. „Zrozumiałbym gdyby chodziło o bezmyślnych nastolatków, ale to były całe rodziny!" - pisze w internecie jeden z oburzonych fanów, a zachowanie nierozważnych kibiców skrytykował nawet po wyścigu sam zwycięzca, Casey Stoner.

Ostateczne decyzje zapadną z pewnością dopiero za kilka miesięcy, w końcu nie znamy jeszcze nawet kalendarza MotoGP na sezon 2009, ale wiele wskazuje na to, że przyszłoroczne wyścigi Grand Prix będą ostatnimi na Donington Park.

Dwie twarze

Jeszcze w piątek nikt nie spodziewał się, że Grand Prix Wielkiej Brytanii będzie weekendem aż takich kontrastów. Pierwsze dwa treningi wolne odbyły się na suchym torze i pod znakiem całkowitej dominacji Caseya Stonera, który zdystansował rywali w obu sesjach. Dzień później warunki były drastycznie inne, a ostatnia czasówka oraz sesja kwalifikacyjna zostały przeprowadzone w ulewnym deszczu.

Mimo zupełnie odmiennej pogody, przez dwa dni nie zmieniało się jedno - forma obrońcy mistrzowskiego tytułu, który potwierdził, że niezależnie od warunków atmosferycznych w niedzielę liczyć się dla niego będzie tylko zwycięstwo. Australijczyk sięgnął po drugie z rzędu pole position, które wywalczył w naprawdę wielkim stylu, regularnie kręcąc czasy o ponad pół sekundy szybsze od reszty stawki, a dzień później nie dał rywalom najmniejszych szans i bez większych problemów minął linię mety na pierwszej pozycji, daleko przed walczącym o drugie miejsce duetem Rossi / Pedrosa.

Wyścig MotoGP - relacja, wyniki, wypowiedzi, klasyfikacja generalna

Klucz do sukcesu zawodnika Ducati Marlboro? Jak sam przyznaje, zespół znalazł świetne ustawienia motocykla podczas testów po Grand Prix Katalonii. Niewiadomo jednak czy przez resztę sezonu czeka nas dominacja Stonera porównywalna do tej, którą prezentował rok temu. 22'latek sam przyznaje bowiem, że ani on, ani jego mechanicy nie wiedzą, czy świetnie spisujące się na Montmelo i Donington Park ustawienia, sprawdzą się także na innych torach. Odpowiedź już w najbliższy weekend na torze Assen w Holandii, gdzie w sobotę odbędzie się dziewiąty wyścig tegorocznych mistrzostw. Rok temu Casey musiał ustąpić tutaj Rossiemu, jednak większym problemem niż tempo Włocha był dla niego wówczas silny boczny wiatr, który źle znosiły spore owiewki Desmosedici. Krótko później Ducati przygotowało nowe „opakowanie" dla swojego motocykla i w słynącym z silnych wiatrów Phillip Island nie było już śladów po tych problemach. Zresztą niedzielny wyścig na Donington Park także odbył się przy ogromnym wietrze, który w żaden sposób nie przeszkodził Stonerowi w zwycięstwie. Jeśli nowe ustawienia GP8 sprawdzą się podczas czwartkowych i piątkowych treningów, rywale będą w najbliższą sobotę w nie lada tarapatach.

W opałach

W ogromnych tarapatach już jest zespołowy kolega Stonera, Marco Melandri. Włoch to w tym sezonie cień samego siebie z roku 2005, gdy w wielkim stylu niespodziewanie sięgnął po tytuł wicemistrza świata. W niedzielę Marco wyprzedził nawet Alex de Angelis, który zaliczył przecież upadek na drugim okrążeniu wyścigu i niewiele brakowało, a zdublowałby go sam Stoner. Od jakiegoś czasu coraz głośniej mówi się, że Melandri nie tylko nie zostanie w ekipie do końca tego sezonu (choć ma kontrakt do końca 2009 roku), ale rozstanie z nią być może nawet już przed wakacyjną przerwą. Ile w tym prawy? Na odpowiedź musimy jeszcze poczekać, ale sytuacja naprawdę nie wygląda najlepiej. Tym bardziej że Ducati od jakiegoś czasu intensywnie testuje Sete Gibernau, który otwarcie mówi o chęci swojego powrotu do MotoGP. Jakby tego było mało, w Grand Prix Wielkiej Brytanii znacznie lepiej poradzili sobie także dosiadający prywatnych Ducati ekipy Alice - Toni Elias i Sylvain Guintoli, którzy na weekend na Donington Park otrzymali od włoskiej fabryki nowe, „tegoroczne" owiewki i elektronikę.

W podobnej opresji do niedawna znajdował się Anthony West. Australijczyk nie mógł dogadać się ze swoim Kawasaki i w wyścigach rywalizował na końcu stawki głównie z Melandrim. 26'latek po Grand Prix Katalonii udał się jednak na testy do Japonii, gdzie wyjściem z opresji (brak przyczepności tylnego koła) okazało się przejście na ubiegłoroczne ustawienia motocykla. „Razem z nimi powróciło co prawda kilka mniejszych problemów, którymi zmagaliśmy się rok temu, ale to nic takiego." - przyznał wyraźnie zadowolony West.

Nastroje w zespole „Zielonych" nie były jednak w niedzielę przesadnie optymistyczne bowiem po raz trzeci w czterech ostatnich wyścigach John Hopkins musiał wycofać się z rywalizacji z powodu awarii swojego motocykla. Jeszcze niedawno pisaliśmy o awanturze jaką zrobił po podobnej przygodzie grożąc ekipie, że coś takiego nie może już więcej wydarzyć się w tym roku, a kilka tygodni później spotyka go kolejny zawód.

Mentalny Lorenzo

Po potężnym wypadku podczas drugiego treningu wolnego, w Grand Prix Katalonii dwa tygodnie temu nie wystartował Jorge Lorenzo, który ma ostatnio złą passę. Hiszpan przez własnymi kibicami nabawił się wstrząsu mózgu a do tego potrzebował przeszczepu skóry na dwa kontuzjowane palce prawej dłoni.

Na Donington Park debiutujący w MotoGP zawodnik ekipy Fiat Yamaha pojawił się już w pełni sił. Przez cały weekend 21'latek podkreślał, że nie czuje już żadnych efektów, zarówno upadku w Barcelonie, jak i swojego lotu nad torem w Chinach, kiedy to złamał obie kostki.

Choć w świetnej formie fizycznej, „Por Fuera", jak nazywają go kibice (po hiszpańsku „po zewnętrznej"), zaznaczył, że nie mentalnie nie czuje się najlepiej. „Potrzebuje czasu aby znów odnaleźć limity moje i mojego motocykla, a przy tym nie wylądować znowu w piachu." - powiedział. W treningach i kwalifikacjach młody Hiszpan nie radził sobie najlepiej, w skutek czego wyścig rozpoczął z przedostatniej, siedemnastej pozycji. W niedzielę Jorge jednak nagle się odnalazł i gdyby początkowe okrążenia przejechał bardziej agresywnie, być może walczyłby z Rossim i Pedrosą o miejsce na podium. Assen to jeden z ulubionych torów Lorenzo, więc kto wie, może zaskoczy nas tak jak zrobił to podczas trzeciej rundy w Portugalii?

Udany debiut Spiesa

Po spojrzeniu na wyniki wyścigu w Donington Park ktoś mógłby powiedzieć, że Ben Spies miał dużo szczęścia, że w ogóle zdobył w swoim debiucie punkt. Amerykanin zakończył go na czternastej pozycji i gdyby nie awaria Kawasaki Hopkinsa oraz upadek de Angelisa, w ogóle nie znalazłby się w punktowanej piętnastce. Nic bardziej mylnego.

Choć sam przyznał, że o pierwszej połowie wyścigu chciałby jak najszybciej zapomnieć, to jednak w drugiej jego części Spies był wyraźnie na fali. „Tymczasowy" zawodnik ekipy Rizla Suzuki kręcił czasy, które gwarantowałyby mu miejsce w pierwszej dziesiątce na mecie. Ostatecznie o ułamek sekundy musiał ustąpić Francuzowi Sylvainowi Guintoliemu, do którego przecież w połowie wyścigu tracił ładnych kilka sekund.

Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż w sobotę na mokrym torze zakwalifikował się do swojego pierwszego wyścigu MotoGP na ósmej pozycji, a do tego nie mógł przez cały dzień pracować nad suchymi ustawieniami, Ben wypadł świetnie. W Assen do walki wraca już Loris Capirossi, ale Spiesa zobaczymy na torze z dziką kartą podczas amerykańskich rund na Laguna Seca i Indianapolis. Doświadczenie zdobyte na Donington Park z pewnością bardzo mu wtedy pomoże.

Pneumatyczny Hayden

O wiele bardziej zadowolony niż po kilku ostatnich wyścigach był po Grand Prix Wielkiej Brytanii Amerykanin Nicky Hayden. Na Donington Park zawodnik ekipy Repsol Honda ścigał się bowiem na zupełnie nowym motocyklu. „Kentucky Kid" nie tylko otrzymał od HRC nowe podwozie (z którego Dani Pedrosa korzysta już od kilku wyścigów), ale także - w końcu - silnik z pneumatycznym rozrządem, który testował niedawno w Barcelonie.

Wbrew plotkom, możemy z całą pewnością potwierdzić, iż Hayden był jednym zawodnikiem korzystającym z nowej jednostki napędowej. Pedrosa nie zgodził się bowiem na jazdę na niesprawdzonej jeszcze w warunkach wyścigowych konstrukcji. Hiszpan testował zresztą nowy silnik po Grand Prix Katalonii, ale V4'ka uległa poważnej awarii tuż po wyjeździe z garażu i skuteczne zniechęciła do siebie aktualnego wicemistrza królewskiej klasy. Chwilę później Dani zaliczył na torze Montmelo poważny wypadek na swojej standardowej maszynie i ostatecznie w poniedziałek wieczorem swoje zwycięstwo świętował... w szpitalu. Kontuzja pleców, jak się później okazało, nie przeszkodziła mu w jeździe po Donington Park.

Niestety w wywalczeniu lepszego wyniku Haydenowi przeszkodziła w niedzielę awaria specjalnej diody, która informuje o... awarii motocykla! Światełko zaświeciło się na dziewiątym z trzydziestu okrążeń i świeciło do samej mety, skutecznie wybijając Kentucky Kida z rytmu. „Myślałem, że faktycznie coś nawaliło, ale motocykl spisywał się dobrze." - powiedział później Nicky. „Mimo wszystko cały czas obawiałem się, że maszyna zaraz zgaśnie i mój wyścig zakończy się przedwcześnie. Nie wiemy jeszcze co się stało, ale możliwe, że była to po prostu awaria układu odpowiadającego za pracę tej diody." Jak pech to pech! Amerykanin przyznał podczas weekendu, że nie chcę już jeździć na poprzedniej wersji maszyny i nie trudno mu się dziwić. Hayden od dawna naciskał HRC aby udostępniła mu nowy motocykl i teraz musi się wykazać. Na jego miejsce w fabrycznym zespole Hondy czeka już Włoch Andrea Dovizioso, a sam „Kentucky Kid" jest od jakiegoś czasu łączony z Ducati, choć sam przyznaje, że Honda ma pierwszeństwo w negocjacjach. „Po tylu wspólnie spędzonych latach jestem im to winien." - dodaje.

Day of Champions

Nie byłoby Grand Prix Wielkiej Brytanii bez tradycyjnego, czwartkowego „Dnia Mistrzów" organizowanego przez kierowaną przed Randy'ego Mamolę organizację charytatywną „Riders For Health".

Podczas konkurencji, quizów, wywiadów z zawodnikami, koncertu zespołu Jamesa Toselanda i przejażdżek po torze z Randym Mamolą na dwuosobowym Ducati Desmosedici zebrano na cele „Riders For Health" prawie ćwierć miliona Euro. Trafią one do Afryki i sfinansują zakup tanich motocykli dla lekarzy i medyków z odciętych od cywilizacji zakątków czarnego lądu. Jeśli nie było Cię w czwartek na Donington Park, a chciałbyś mieć swój wkład w pomoc „Riders For Health", wejdź na stronę www.riders.org .

MotoGP na półmetku

Kolejna runda MotoGP już w najbliższy weekend. Przypominamy, że wyścigi odbędą się w sobotę, a na naszą zapowiedź Dutch TT na holenderskim Assen zapraszamy już jutro - w środę - na strony portalu Ścigacz.pl .

  NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
Hayden Donington Day of Champions
Pedrosa wyscig Donington
Lorenzo box Donington
Lorenzo Donington
Stoner Guma Donington
Stoner Donington
Rossi Donington Podium
Liderzy Donington
Ben Spies Donington box
Kawasaki Donington 2
Hayden kwalifikacje Donington
Kawasaki Donington 1
Day of Champions Suzuki Donington
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę