tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Ekipa Nasz Dakar przed Dakarem 2015 Triumph Tlo premium Tiger prawdziwa przygoda 08-03
NAS Analytics TAG

Ekipa Nasz Dakar przed Dakarem 2015

Autor: Nasz Dakar 2014.12.17, 12:47 Drukuj

Rok 2014 był pełen treningów, rajdów i kolejnych przygotowań do Dakaru 2015. Łagodna zima pozwalała nam nieprzerwanie trenować weekendowo na pobliskich torach motocrossowych i jeździć enduro w terenie.

W lutym wybraliśmy się do Hiszpanii by poćwiczyć jazdę motocrossową przez tydzień pod okiem trenera. Ricky Cuesta ujął nas swoim podejściem do takich amatorów jakimi jesteśmy. Wspaniale łączył zabawę z treningiem i potrafił idealnie przekazać nam podstawowe tajniki poprawnej jazdy w motocrossie. Były to nasze pierwsze treningi z profesjonalnym trenerem i w ogóle z jakimkolwiek trenerem, do tej pory uczyliśmy się z filmów i na własnych błędach. Przez tydzień trenowaliśmy na różnych torach motocrossowych wokół Malagi. Każdego dnia ćwiczyliśmy pojedyncze elementy jazdy po torze, by później łączyć je podczas organizowanych miniwyścigów.

W kwietniu lecimy do Dubaju na rajd Abu Dhabi Desert Challenge 2014. Jak na profesjonalnych amatorów przystało, zaczynamy od treningów, żeby zaznajomić się z piaskami i wysoką temperaturą, jednego i drugiego mamy tutaj pod dostatkiem. Pojechaliśmy około 60 km za miasto Abu Dhabi skąd mieliśmy do pokonania 30-to kilometrową pętle po pustyni. Nie używaliśmy nawigacji, ponieważ jechaliśmy po śladach pozostawionych przez obie załogi samochodowe Orlen Teamu, które tam sprawdzały możliwości swoich Toyot. Była to nasza pierwsza styczność z pustynią i wysokimi temperaturami od czasu rajdu w Maroku. Południowe, gorące słońce spowodowało, że piasek był miękki i sypki. Z każdą kolejną pętlą jeździło nam się coraz lepiej.

W czasie pierwszego etapu, który liczył ok. 300 km samego odcinka specjalnego, przejechaliśmy po wszystkich możliwych nawierzchniach, jakie było nam dane spotkać w trakcie całego rajdu w Emiratach Arabskich. Możemy stwierdzić, że występują tam trzy rodzaje terenu: wyschnięte słone jeziora 10%, piaskowe trasy 30%, wydmy 59.9%, asfalt 0.1% - napotkaliśmy fragmentarycznie na dwóch odcinkach specjalnych. Zaczęliśmy rozumieć jak czytać topografię wydm, co umożliwiało nam wybieranie optymalnej drogi przez niezliczone pasma wydm. Z każdym odcinkiem, z coraz większą łatwością pokonywaliśmy trudniejsze wydmy. Bardziej skupialiśmy się przede wszystkim na wybraniu takiego toru jazdy, aby nie spaść z ich wierzchołków, dobierając odpowiednią prędkość i wykonując poprawny zakręt na szczycie, co w efekcie pozwalało nam spokojnie zmierzyć się z kolejną wydmą.

Startując wcześnie rano, piasek po nocy był na powierzchni lekko wilgotny, a zarazem twardy i trochę śliski, co umożliwiało rozwijanie większych prędkości. Przy braku ostrożności i niewystarczających umiejętnościach o upadek było nie trudno. Bardzo istotnym elementem jazdy na trasie rajdu jest utrzymywanie stałego, bezpiecznego tempa. W naszej ekipie liderem takiego "trendu" był Michał, który umiejętnie wprowadzał w czyn zasłyszane na wieczornych pogawędkach rady i sugestie naszych bardzo doświadczonych kolegów, Jacka Czachora i Marka Dąbrowskiego. Dokładając do tego elementu zabawę z jazdy i poprawę swoich umiejętności, mogliśmy z większym spokojem myśleć o bezpiecznym ukończeniu rajdu. Rajd zaczął się nieszczęśliwie, ponieważ w czasie pierwszego odcinka specjalnego zginął doświadczony angielski zawodnik. Podczas drugiego odcinka, sześciu zawodnikom udzielono pomocy medycznej z powodu urazów ortopedycznych. W czasie trwania całego rajdu, około 30% uczestników wycofało się z rywalizacji właśnie z powodu odniesionych kontuzji. Ukończenie tego jedynego w swoim rodzaju „piaskowego“ rajdu uważamy za duży sukces. Tak wielka piaskownica jest tylko w Emiratach, na naszym docelowym rajdzie Dakar, piaskowo-wydmowe odcinki mają zaledwie po 50-60km, w porównaniu do 200-300 kilometrowych piaskowych odcinków jak to miało miejsce podczas rajdu ADDC 2014.

W sierpniu pojechaliśmy na stare śmieci, czyli do Rumunii. Będąc po kilku dniach beskidzkich treningów spędzonych u "Dzikiego" w Szczyrku, chcieliśmy sprawdzić swoje świeżo nabyte umiejętności na podjazdach w rumuńskich górach. Borykaliśmy się ze zmienną pogodą, która nas nie rozpieszczała tak jak i innych uczestników Enduromanii. W połowie rajdu zorientowaliśmy się, że naszymi najgroźniejszymi przeciwnikami są Austriacy - starzy bywalcy tego rajdu. Znali wszystkie waypointy i najłatwiejsze dojazdy do nich, no i każdego poranka wcześniej od nas zbierali się i startowali do kolejnego dnia rajdu. Nadrabialiśmy nasze niedociągnięcia szybkością, determinacją i wytrzymałością. Jak się okazało warto było się tak męczyć, ponieważ podczas ogłoszenia wyników, Sergio, szef Enduromanii, oznajmił zgromadzonym, że zdobyliśmy pierwsze miejsce. Podczas rumuńskich wojaży nie doświadczyliśmy awarii naszych rumaków i co najważniejsze, po rajdzie nie mieliśmy więcej kontuzji niż te z którymi przyjechaliśmy. I to był drugi sukces tego wyjazdu.

Nie zdążyliśmy dobrze umyć motocykli z rumuńskiego błota, a tu się okazuje, że już czas wyjeżdżać na kolejny rajd. Na szczęście do Maroka bierzemy inne motocykle, te które stały już wyczyszczone w garażu. Żeby odmienić sobie trochę krajobraz podczas treningów przed marokańskim rajdem, wybieramy się na nowy tor motocrossowy koło Brzeska. Niestety, nowe miejsce nie jest przyjazne dla Norberta, który doznaje poważnej kontuzji i na jakiś czas musi zapomnieć o jeździe na motocyklu. Do Maroka wyjeżdżamy około tygodnia wcześniej przed rozpoczęciem rajdu, żeby poćwiczyć na dakarówkach i przypomnieć sobie jak się na nich jeździ, ponieważ ostatni raz siedzieliśmy na nich w kwietniu w Abu Dhabi.

Rajd Maroko 2014 był trudniejszy pod względem nawigacyjnym niż rok wcześniej, dużo tras prowadziło krętymi ścieżkami z wieloma miejscami, w których można było się łatwo zgubić. Organizatorzy wzięli przykład z ASO (organizatorów rajdu Dakar) i podnieśli poprzeczkę w tym roku. Często trasa etapu prowadziła korytem wyschniętej rzeki co powodowało, że duża ilość kamieni utrudniała prowadzenie motocykla. Potraktowaliśmy ten rajd jako ostatni poważny trening przed Dakarem i jechaliśmy ostrożnie. Niestety Michał nabawił się kontuzji kolana na czwartym etapie, ale dzielnie dojechał do mety odcinka. Podjął rozsądną decyzje, żeby nie kontynuować rajdu z bolącym kolanem, ponieważ najważniejsze wyzwanie jest jeszcze przed nim. Paweł zmagał się często z problemami żołądkowymi, przyjeżdżał na start mocno zmęczony nieprzespaną nocą, ale po starcie do kolejnego etapu z każdym przejechanym kilometrem nabierał coraz więcej energii i na mecie tryskał optymizmem. Ostatecznie, mimo wielu przeciwności ukończył rajd Maroka na świetnym 23 miejscu.

Po powrocie do Polski skupiliśmy się na przygotowaniu się sprzętowym i logistycznym do Dakaru. Motocykle dostały nowe serca i zostały gruntownie zbadane przez lekarzy. Kończymy leczyć nasze kontuzje i pracujemy na formą fizyczną. Motocykle i samochód już płyną do Argentyny, a nam teraz pozostaje wydziergać na kurtkach motocyklowych przyznane numery startowe: Paweł - 70, Michał - 82. Marzenie Michała spełnia się, a my będziemy tam razem z nim.

  NAS Analytics TAG

Zdjęcia
ekipa nasz dakar 2014dakarowka ktm
ekipa nasz dakar 2014 abu dhabiekipa nasz dakar 2014 na gumie
ekipa nasz dakar 2014 pustyniaekipa nasz dakar 2014 wydmy
ekipa nasz dakar 2014 zakretjest ok nasz dakar
nasz dakar 2014 gumanasz dakar 2014 kamienie
nasz dakar 2014 koleinynasz dakar 2014 na kamieniach
nasz dakar 2014 piaskinasz dakar 2014 skok
nasz dakar 2014 startnasz dakar 2014 winkle
nasz dakar 2014 wydmana starcie maroko
trening do dakarutrening przed dakarem
trening przed dakarem ekipatrening przed dakarem koleiny
trening przed dakarem ktmtrening przed dakarem ktm dakar
trening przed dakarem ktm wydmatrening przed dakarem maroko
trening przed dakarem metatrening przed dakarem motocykl
trening przed dakarem nasz dakartrening przed dakarem na prostej
trening przed dakarem waypointtrening przed dakarem widoczki
trening przed dakarem wiortrening przed dakarem zakopany
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę