Dlaczego austriacka policja nie chce elektryków? Projekt TRON bez przełomu
W 2023 r. austriackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych uruchomiło projekt TRON, który miał odpowiedzieć na proste pytanie czy samochody elektryczne są gotowe do codziennej, wymagającej pracy w policji.
Co prawda to nie nasza branża, ale wyniki są na tyle ciekawe, że warto o tym napisać, tym bardziej, że polska policja również masowo zbroi się w elektryczne radiowozy. Wracając do projektu TRON, rok później do służby trafiły 22 egzemplarze modeli Volkswagen ID.3 i Volkswagen ID.4 oraz jeden Porsche Taycan. Auta rozdzielono pomiędzy dwadzieścia komisariatów w całym kraju. Test miał być długodystansowy, czyli radiowozy musiały działać zawsze i niezależnie od pogody, a także stanu baterii i natężenia interwencji. Innymi słowy, miały działać jak "zwyczajne" samochody policyjne.
Po dwóch latach zbierania opinii i danych wnioski są raczej negatywne dla zasilanych prądem samochodów. Jak relacjonuje Auto Bild, funkcjonariusze wskazywali na kilka powtarzających się kłopotów. Po pierwsze, w przypadku modelu ID.4 przestrzeń bagażowa okazała się zbyt mała, by pomieścić komplet wyposażenia patrolu. Część sprzętu lądowała więc na tylnej kanapie, co w samochodzie służbowym nie jest rozwiązaniem idealnym ani pod względem ergonomii, ani bezpieczeństwa.
Kolejnym punktem zapalnym była obsługa funkcji pojazdu. W nowoczesnych autach większość ustawień przeniesiono do ekranu dotykowego. W codziennym użytkowaniu cywilnym da się z tym żyć, ale w trakcie dynamicznej interwencji, gdy liczą się sekundy, odrywanie wzroku od drogi i przeklikiwanie menu jest kłopotliwe i niebezpieczne. Policjanci skarżyli się i wskazywali, że zwykłe klasyczne przyciski i pokrętła w takich warunkach sprawdzają się lepiej.
Nie zabrakło też uwag dotyczących osiągów. W czasie pościgów pojazdy elektryczne po przekroczeniu 160 kilometrów na godzinę… ograniczały dalsze przyspieszanie! Wspaniała wiadomość dla przestępców. Dodatkowo policjanci zauważyli, że układy hamulcowe nie zostały projektowane z myślą o długotrwałej, bardzo szybkiej jeździe typowej dla radiowozu w akcji.
Największe wyzwanie stanowił jednak zasięg. Aby patrol mógł bez przerwy działać przez całą zmianę w mieście, konieczne bywało podmienianie auta na inne, naładowane. Przy intensywnej eksploatacji realny dystans możliwy do pokonania na jednym ładowaniu szybko malał do nieakceptowanego poziomu. W praktyce oznaczało to logistyczne komplikacje. Ocena austriackich mundurowych okazała się miażdżąca dla elektryków, finalnie uznali bowiem, że przy obecnych parametrach nie zastąpią w pełni modeli spalinowych.
Liczby są bezlitosne. Typowy samochód benzynowy czy z silnikiem Diesla, nawet z paliwem na poziomie połowy zbiornika, oferuje realny zasięg przekraczający 300 kilometrów. W przypadku elektryka przy podobnym stanie naładowania baterii mówimy często o dystansie rzędu 200 km i to przy spokojnej jeździe. Trudno oczekiwać, by radiowóz zawsze rozpoczynał pościg z 100 proc. energii w akumulatorze.
Sprawa stała się na tyle głośna, że głos w sprawie zabrał minister spraw wewnętrznych Gerhard Karner. Podkreślił, że auta elektryczne mogą sprawdzić się w zadaniach transportowych i kurierskich, ale projekt TRON pokazał, iż elektromobilność nie jest jeszcze gotowa, by w każdej sytuacji przejąć rolę tradycyjnych radiowozów.
Tymczasem testy mają potrwać jeszcze do końca 2026 r., jednak już dziś wiadomo, że austriackie patrole pozostaną przy jednostkach benzynowych i wysokoprężnych. Jednocześnie władze zapowiadają dalsze obserwowanie rynku i postępu technologicznego. Jeśli parametry baterii, zasięg i rozwiązania ergonomiczne ulegną poprawie, temat może wrócić.
Pomijając na chwilę kwestię specyfiki pracy policji, która oznacza większe wymagania wobec pojazdów, trudno nie zauważyć, że TRON to również sygnał ostrzegawczy dla producentów, którzy coraz śmielej przenoszą obsługę kluczowych funkcji do ekranów i ograniczają przestrzeń użytkową na rzecz baterii czy stylistyki. W służbach mundurowych nie liczy się moda ani marketing. Liczy się skuteczność, przewidywalność i gotowość do działania w każdej sekundzie. I teraz powstaje pytanie. Czy my, zwykli użytkownicy czterech i dwóch kół, nie mamy czasem podobnych oczekiwań?


Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarzeSuper by bylo gdyby komentarz nt paneli dotykowych w koncu potarl do ustawodawcow. To jest naprawde niebezpieczne. Osobiscie, nie widze roznicy pomiedzy obsluga telefonu w czasie jazdy (karalne), ...
Odpowiedz