tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Czy to ostatni sezon Marqueza w MotoGP? Takie s scenariusze
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
motul belka 950
NAS Analytics TAG
motul belka 420
NAS Analytics TAG

Czy to ostatni sezon Marqueza w MotoGP? Takie s scenariusze

Autor: Mick Fiakowski 2024.03.06, 12:08 1 Drukuj

Wielu kibiców MotoGP jest przekonanych, że po udanym sezonie 2024 w barwach Gresini Racing za rok Marc Marquez wróci na Hondę lub przeskoczy do fabrycznej ekipy KTM albo Ducati. A co, jeśli tak się nie stanie? Czy to może być ostatni sezon Hiszpana w królewskiej klasie? Mick jest zdania, że wcale nie jest to wykluczone. Dlaczego?

Zacznijmy od najważniejszego argumentu, który obalałby taką teorię. Gdyby Marquez chciał po tym sezonie przejść na emeryturę, zostałby w barwach Repsol Hondy, przytulając kilkanaście milionów euro i nie martwiąc się specjalnie aspektami sportowymi na ostatniej prostej swojej kariery.

NAS Analytics TAG

Tak się jednak nie stało, co ewidentnie pokazuje, że mimo trzydziestu lat na karku sześciokrotny mistrz MotoGP absolutnie nie zamierza kończyć swojej wyścigowej przygody. Sęk w tym, że nie musi to wcale zależeć od niego.

Też jestem zdania, że Marquez zrobi absolutnie wszystko, aby sięgnąć po siódmy tytuł MotoGP, jeśli nie w tym, to w kolejnym roku i być może dopiero wtedy postanowi zakończyć karierę zawodnika (a może i jeszcze nie). Nawet jeśli nie będzie miał lepszych alternatyw, to równie dobrze może przedłużyć umowę z Gresinim na kolejny rok, 2025. Zakładając, że ekipa będzie wystarczająco konkurencyjna.

Jeśli jednak podczas sezonu 2024 okaże się, że Gresini nie daje perspektyw na regularną walkę o podia, to jaki sens dla kogoś przyzwyczajonego do takich wyników, będzie miała dalsza jazda w kółko i nadstawianie karku za nic? W dodatku za frytki?

Konkurencja w Ducati

Przyjrzyjmy się więc możliwym scenariuszom zaczynając właśnie od Gresiniego i Ducati. Marquez podpisał ze swoim obecnym zespołem tylko roczny kontrakt. To z jednej strony daje mu ogromną swobodę ruchów i elastyczność, ale z drugiej wrzuca w sam środek kontraktowej rywalizacji o drugi fabryczny motocykl Ducati u boku Pecco Bagnaii, który właśnie przedłużył swoją umowę na dwa kolejne lata. Nie ma się co oszukiwać; liderem Ducati jest i przez dwa kolejne lata będzie właśnie Pecco.

O drugie miejsce walczy nie tylko Marc, ale także Enea Bastianini i Jorge Martin. Jeśli jeden z nich wyraźnie zostawi Marqueza w tyle, albo nawet zgarnie tytuł (zakładając, że Ducati będzie chciało czekać aż do końca roku), praktycznie sprzątnie mu miejsce w fabrycznym zespole sprzed nosa.

Jeśli ponad to okaże się, że walka o tytuł na rocznym motocyklu nie jest możliwa, Marquez będzie musiał spróbować przejść do Pramac Racing, aby przesiąść się na maszynę w najnowszej specyfikacji.

Tutaj jednak drzwi mogą być już pozamykane. Jeśli bowiem prawdą jest, że Fermin Aldeguer podpisał już kontrakt na sezon 2025, to może być po wszystkim. Chyba, że z szeregów Ducati odejdzie Martin lub Bastianini (co nie jest wykluczone).

Jeśli jednak Marquez będzie w stanie walczyć o tytuł na rocznym motocyklu, to nie będzie miał takiego zmartwienia, choć to oczywiście sytuacja, która nie jest chyba idealna z punktu widzenia Ducati.

Tak czy inaczej, jeśli Marc od początku tego sezonu nie będzie jak równy z równym walczył z Pecco, nie będzie mógł liczyć na żadne preferencyjne traktowanie ze strony Ducati, a to może pchnąć go w ramiona innego producenta. Jakiego?

Powrót do Hondy

Niemal każda wypowiedź Marqueza na temat Hondy pozwala odnieść wrażenie, że Hiszpan wcale nie odszedł z japońskiego zespołu na dobre, a tylko na rok lub dwa.

Ewentualnego powrotu nie wyklucza nie tylko on, ale także szefostwo ekipy. Pytanie tylko, czy taki powrót będzie miał jakikolwiek sens, jeśli japońscy inżynierowie nie zrobią bardzo dużego kroku do przodu.

Myślę, że mają na to właśnie nie tyle rok, co dwa. Nawet jeśli nie zrobią wystarczających postępów w trakcie tego sezonu, po 2025 roku kończy się kontrakt Luki Mariniego i wtedy Marquez mógłby bez problemu wrócić na swoje miejsce w momencie, w którym wszyscy inni kluczowi gracze byliby właśnie na półmetku swoich nowych, zazwyczaj dwuletnich umów.

To bardzo atrakcyjny wentyl bezpieczeństwa, ale Honda musi pokazać zdecydowanie więcej niż pokazała tej zimy. Nowa RC213V niby jest trochę lepsza od ubiegłorocznej, ale nadal nie udało się wyeliminować największych problemów, jakie ją trapią.

Tym, co powinno bardzo pomóc japońskim inżynierom, są koncesje, które pozwalają Hondzie (a także Yamasze) testować niemal do woli, a także zmieniać wnętrzności silnika w trakcie sezonu. Bardzo ważne będzie obserwować, jak HRC wykorzysta te przywileje i czy faktycznie będzie testować i zmieniać części.

Podobno Honda już zaplanowała na najbliższe miesiące kilkanaście dni testowych. Tymczasem Fabio Quartararo z Yamahy mówi wprost, że na takie testy M1-ki nie zamierza się wybierać, jeśli nie będzie miał do przetestowania długiej listy części. Myślę, że to właśnie te testy dadzą nam dużo odpowiedzi, jeśli chodzi o poziom zaangażowania japońskich producentów i szanse powrotu Marqueza do swojej starej ekipy.

Jest jednak jeden bardzo duży problem. Przed chwilą pisałem o tym, że jeśli Honda nie pokaże za dużo w tym roku i nie ściągnie Marqueza z powrotem na 2025, zawsze będzie miała cały kolejny rok na przekonanie go do powrotu w 2026. Z jednej strony to prawda.

Z drugiej strony musimy pamiętać, że w 2027 roku zmienią się i to dość drastycznie, zarówno przepisy techniczne, jak i same motocykle. Za kulisami mówi się o zmniejszeniu pojemności z 1000 do 850 ccm, ograniczeniu aerodynamiki i zmianach w elektronice. To oznacza, że producenci już w 2025 roku będą musieli rozpocząć prace nad kompletnie nowymi konceptami.

Czy w takiej sytuacji Honda będzie w stanie "ciągnąć dwie sroki za ogon"? Obawiam się, że jeśli HRC nie przekona Marqueza do powrotu do połowy 2024 roku, to nie zrobi tego już wcale. Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że zarówno dla Japończyków, jak i Hiszpana, to wielka szansa, aby od zera rozwinąć dla niego nową maszynę na 2027 roku.

To prawda, ale trzeba pamiętać, że wówczas Marc będzie miał już 34 lata, a to mówi samo za siebie. Po co Honda miałaby rozwijać motocykl dla zawodnika, który ma przed sobą rok czy dwa kariery i coraz mniejsze szanse na walkę o tytuł?

Wszystko to sprawia, że - moim zdaniem - najbliższe miesiące będą kluczowe. Jeśli Honda nie zrobi wyraźnych postępów, ściągnięcie Marca na 2025 wydaje się mało prawdopodobne.

Powrót w roku 2026 wydawałby się z kolei chyba tylko swojego rodzaju skokiem na kasę i sposobem na zgarnięcie wynagrodzenia, z którego Hiszpan zrezygnował odchodząc w tym roku. To jednak kompletnie nie w jego stylu.

W Austrii coraz ciaśniej

Gdy padokiem wstrząsnęła informacja o odejściu Marqueza z Hondy i przejściu na rok do zespołu Gresiniego, natychmiast pojawiły się plotki, jakoby miało to być tylko swojego rodzaju "międzylądowanie" przed dołączeniem do fabrycznego zespołu KTM przy błogosławieństwie Red Bulla na sezon 2025.

Nadal wydaje mi się to bardzo realnym scenariuszem, lecz mam kilka "ale". Po pierwsze długoterminową umową z KTM-em dysponuje Brad Binder, który dla Austriaków jest chodzącym dowodem na to, że można przejść z pucharu Red Bulla (gdzie zawodnicy ścigają się właśnie na KTM-ach), przez mniejsze klasy, aż do MotoGP. To ich marketingowe złote dziecko.

Binder wydaje się dzisiaj niemal nie do ruszenia, pod warunkiem, że będzie prezentował w miarę dobre tempo, regularnie walczył o podia i okazjonalnie wygrywał wyścigi. Jeśli tak się nie stanie, wcale nie wykluczałbym jednak przesunięcia zawodnika z RPA do zespołu GasGas Tech 3. W końcu Austriacy dokładnie to samo próbowali zrobić z Miguelem Oliveirą. Dokładnie to samo Ducati może zrobić z Bastianinim i Martinem, którzy mają kontrakty z fabryką, ale nie z fabrycznym zespołem.

Przed taką roszadą Binder może się jednak obronić… na torze. Jeśli jego wyniki będą wystarczająco dobre, próba zepchnięcia go na boczny tor nie byłaby dobrym ruchem wizerunkowym.

Z drugiej strony niemal przesądzone są losy Jacka Millera, który pewnie jest już nawet spakowany i gotowy na to, że czeka go ostatni sezon w barwach KTM-a. Pewniakiem na jego miejsce wydaje się Pedro Acosta (kolejne złote dziecko KTM-a i Red Bulla), ale tutaj także wydarzyć się musi kilka rzeczy.

Po pierwsze, jeśli okazałoby się, że mimo ogromnego talentu, młody Hiszpan po debiutanckim sezonie nie byłby gotowy na awans z Tech 3 do zespołu KTM, wówczas otwierałoby to dla Marqueza drzwi bardzo szeroko, choć potencjalnie na krótko.

Obawiam się jednak, że zarówno Binder, jak i Acosta zrobią wystarczająco dobrą robotę, aby zablokować Marcowi drogę do przesiadki na RC16. Tym bardziej, że Pedro ma spory lewar. W przypadku niechęci Austriaków do awansowania go, mógłby zagrozić odejściem do innego producenta, a na to KTM nie może sobie pozwolić.

Finalnie Marquez zawsze mógłby trafić do zespołu GasGas Tech 3, co dla Austriaków miałoby ogromny sens. W końcu GasGas to hiszpańska marka, dlatego hiszpański zawodnik - i to jeszcze taki - zrobiłby jej kapitalny PR. Dla Marqueza taki ruch wydaje się jednak mniej atrakcyjny, bo w końcu niewiele różniłby się od pozostania w Gresini Racing.

Z drugiej strony, patrząc na to, jak mocno swoje zaangażowanie w Tech 3 zwiększył Red Bull, może już jest to swojego rodzaju przygotowanie pod stworzenie "Team Marquez"?

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej realny i atrakcyjny wydaje mi się taki scenariusz, ale ostatecznie pewnie wszystko zależeć będzie od tego, na ile konkurencyjny będzie model RC16 względem Ducati i Hondy.

Kluczem może być… Aprilia?

Podobnie wygląda sytuacja z Aprilią, która robi coraz większe postępy, a jednocześnie wydaje się skłonna wreszcie połączyć coraz lepszy pakiet z odpowiednio szybkim zawodnikiem.

Włosi może i nie mają budżetu, aby zaproponować Marquezowi taki kontrakt, jak Honda, ale w końcu przejście do Gresiniego pokazuje, że priorytetem dla Marca jest zapisanie się w historii, a nie dopisanie do swojego stanu konta kolejnych zer.

Paradoksalnie sytuacja w Aprilii może sprawić, że Marc zostaje jednak w szeregach Ducati. Dlaczego? Jeśli sprawdzą się moje podejrzenia i Aleix Espargaro namówi Jorge Martina do dołączenia do włoskiej ekipy, zwolni to dla Marqueza fabryczne Desmosedici na sezon 2025, nawet jeśli oznaczałoby to przejście z Gresiniego do Pramaca.

Na koniec zostawiam najmniej prawdopodobną opcję, czyli Yamahę, która wydaje się być w jeszcze większym kryzysie niż Honda, jednocześnie dysponując mniejszym zapleczem i budżetem, a także będąc wspierana przez głównego rywala największego sponsora Hiszpana.

Z jednej strony przejście Marca do Yamahy wydaje się dzisiaj praktycznie niemożliwe, ale z drugiej… Jeśli Quartararo odejdzie zanim Yamaha zrobi postępy, Honda nie pójdzie do przodu, a drzwi w Ducati, KTM-ie i Aprilii zostaną zamknięte, to chyba lepiej będzie zrobić tak szalony ruch niż kończyć karierę, prawda?

Jak widzicie możliwości jest bardzo dużo. Z jednej strony każdy producent zrobiłby wszystko, aby mieć w swoich szeregach Marca Marqueza i sam Hiszpan także jest tego świadomy (otwarcie wspominał nawet w wywiadach, że w końcu "jest Markiem Marquezem"). Z drugiej strony za nazwiskiem musi iść także tempo, którego Marc nie pokazał w ostatnich latach.

Klucze do dalszej kariery trzyma więc dziś on sam. Jeśli pokaże na Ducati wystarczająco dużo, Włosi zrobią wszystko, aby zatrzymać go w swoich szeregach i może nawet awansować do fabrycznej ekipy. W końcu kto nie chciałby mieć szybkiego Marqueza w swoim zespole.

"Wystarczająco dużo" oznacza jednak w tym przypadku pokonanie Martina i Bastianiniego, którzy będą mieli do dyspozycji nowsze motocykle, a jednocześnie mogą polegać na większym doświadczeniu pod kątem znajomości Ducati. Jak dla mnie to całkiem spory problem do przeskoczenia, jak na "wystarczająco".

Jeśli jednak tego tempa nieco zabraknie, drzwi w kolejnych miesiącach zaczną się zamykać, bo chętnych na fabryczne posady jest wielu i praktycznie wszyscy są młodsi niż Marc. Jak nigdy, Hiszpan zwyczajnie nie ma więc czasu i musi od pierwszego wyścigu w Katarze pokazać, że nadal jest starym, dobrym, bezlitosnym Marquezem.

Na szczęście mam wrażenie, że nie będzie miał z tym problemu, a to oznacza, że sezon 2024 wcale nie będzie jego ostatnim. Z tyłu głowy trzeba mieć jednak powyższe scenariusze i pytanie; "a co jeśli nie wszystko pójdzie zgodnie z planem?".

NAS Analytics TAG

NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 1
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    motul belka 950
    NAS Analytics TAG
    na gr