Czy potrzebujemy więcej customów?
Czy potrzebujemy na rynku więcej customów? OdpowiedĽ jest brutalnie oczywista, ale zanim j± wyartykułuję, spójrzmy subiektywnie na to, co w tej chwili dzieje się na rynku.
To nie s± czasy dla wizjonerów
Mam ¶wiadomo¶ć, że złot± erę motocyklizmu, czyli lata 70’ i 80’ mamy już dawno za sob±. Pewne jest zapewne dla wszystkich, że takie tempo rozkwitu branży motocyklowej szybko (a zapewne nigdy) się nie powtórzy. Wszyscy wiemy, że motocyklom nie służy w zachodnim ¶wiecie ani demografia, ani biurokracja, ani styl życia. Jedno¶lady nie s± już obiektem westchnień nastolatków. Ze sfery marzeń ruguj± je nowoczesne technologie, smartfony, portale społeczno¶ciowe i obsesja bezpieczeństwa.
Jak na t± sytuację reaguj± największe koncerny motocyklowe? Jak każda inna firma nastawione s± na zysk, dlatego widz±c co dzieje się na bogatych rynkach adresuj± swoje motocykle głównie do starszej, zamożniejszej klienteli. Większe maszyny, większe pojemno¶ci, dużo dodatkowego wyposażenia i elektroniki, a na końcu odpowiednia cena. Nie ma w tym niczego złego, ale taka polityka niesie ze sob± okre¶lone konsekwencje. ¦redni wiek niemieckiego motocyklisty przekroczył już 50 lat! Klienci BMW, Ducati, Triumpha, czy którejkolwiek innej marki premium prędzej czy póĽniej umr±, albo artretyzm połamie ich do tego stopnia, że i tak nie będ± mogli jeĽdzić. W wielu krajach tego jeszcze nie widać, bo sprzedaż motocykli chwilowo odbiła, ale za 10 lat problem demografii wróci ze zdwojon± sił±.
Na razie jednak młodzi duchem 50+ latkowie wspomagani Geriavitem trzymaj± się całkiem nieĽle. To oni s± jednym z dwóch targetów ostatniej fali zachwytu nad customami. W salonach czekaj± dzi¶ na nich maszyny do złudzenia przypominaj±ce te, którymi jeĽdzili w czasach, gdy klimatyzacja w samochodzie była pojęciem kompletnie nieznanym. Druga teoretyczna grupa docelowa to wyluzowane pokolenie dzisiejszych 20. i 30-latków. Brody, tatuaże, kawa z kartonowych kubków i sygnety z czaszkami. No i fajne laski wygrzebuj±ce się z rana spod kołdry, zawsze rzucaj±ce zalotne spojrzenie.
Tylko czy wierzycie w tych młodzieniaszków ¶migaj±cych w otwartych kaskach swoimi spersonalizowanymi scramblerami po plaży, w¶ród szumu morza i zachodz±cego słońca? Ja nie za bardzo.
Je¶li kupili¶cie te dziewczyny na pace, przybijanie pi±tek i imprezy przy ognisku z mocno chromowanym motocyklem stoj±cym gdzie¶ w tle to przypomnę, że w południowych krajach UE bezrobocie w¶ród młodych przekracza 50% (reszta walczy w większo¶ci przypadków o przetrwanie siedz±c w przerwach na Fejsie). Tych go¶ci nie stać na customa albo scramblera za 10+ tysięcy euro.
Kto¶ się może obruszyć i powiedzieć, że np. Scrambler Ducati, czy BMW R nineT odniosły ogromy sukces. Tego pierwszego sprzedano w ubiegłym roku 16 tysięcy egzemplarzy. Podobn± ilo¶ć swojego klasycznego boksera Niemcy sprzedali w ci±gu ostatnich dwóch lat. Czym jednak s± te liczby przy fakcie, że tylko dwóch największych producentów smartfonów (Apple i Samsung) i to tylko w roku 2015 sprzedało 145 milionów (słownie: milionów!) smartfonów, które dla współczesnych młodych ludzi prawdziwym „must have”, oknem na ¶wiat i punktem odniesienia dla czegokolwiek i kogokolwiek. Oczywi¶cie zestawianie sprzedaży telefonów i motocykli nie ma większego sensu przy ocenianiu sensowno¶ci prowadzenia obu tych biznesów, ale pokazuje wyraĽnie gdzie jest zainteresowanie i zaangażowanie współczesnych generacji homo sapiens.
Nie zrozumcie mnie Ľle. Ja naprawdę nie mam niczego do customów. Uważam wręcz, że wspaniale się stało, że wróciły one w nowoczesnej (nawet je¶li fabrycznej) formie. Uważam jednak również, że sytuacja w której koncerny motocyklowe po¶więcaj± tak dużo energii i uwagi odwołaniom do przeszło¶ci jest brnięciem w ¶lep± uliczkę.
Przyszło¶ć motocykli jest w poprawianiu dostępno¶ci do motocykli, czynieniu ich atrakcyjniejszymi, łatwiejszymi i wygodniejszymi w eksploatacji. Ludzie powinni kupować je dlatego, że ich potrzebuj±, dlatego że s± użyteczne. A nie tylko dlatego, że im się podobaj±. Na tym drugim pędniku sprzedaży z uwagi na wspomniane wcze¶niej demografię, biurokrację i styl życia nie zajedziemy daleko.
Dlaczego postawa wiod±cych koncernów jest tak istotna?
To nie jest tak, że firmy motoryzacyjne daj± klientom dokładnie to, czego klienci ci oczekuj±. Klienci otrzymuj± to, na czym da się możliwe najwięcej zarobić. To zrozumiałe. Nie jest żadn± tajemnic±, że produkowanie tanich w zakupie, łatwych w serwisowaniu i niezawodnych motocykli nie jest nikomu na rękę. Zarobić musi przecież producent, dealerzy, dostawcy. Dlaczego BMW nie produkuje sportowej „600”? Powód jest dokładnie taki sam, jak powód dla którego nie produkuje sportowych motocykli o niskich pojemno¶ciach – to się nie opłaca, bo prace badawczo rozwojowe takich maszyn nie kosztuj± dużo mniej, niż w przypadku „litrów”, a motocykli tych nigdy nie da się sprzedać w cenie takiej jak „litry”. Młodzi miło¶nicy wy¶cigówek, jak już odnotowali¶my, i tak zreszt± nie maj± kasy, aby je kupić. Dlaczego większo¶ć brandów motocyklowych z tak± niechęci± patrzy na projekty typu NC od Hondy? Bo po co komu motocykl, który się nie psuje i który wymaga mało serwisu?
Nie jest tajemnic±, że to wła¶nie koncerny motocyklowe swoimi machinami PR-owymi kształtuj± nasze gusta i pragnienia. To spece od marketingu wmówili nam, że potrzebujemy dużych pojemno¶ci, dużych mocy, a także elektroniki, która pozwala nad tym wszystkim zapanować. Nasi dziadkowie na małych dwusuwach objeżdżali ¶wiat, a dzi¶ bez dużej mocy, elektroniki, GPS-ów i pełnego wyposażenia turystycznego nikt się nie rusza poza miasto. Za spraw± customów i scramblerów staniemy się teraz indywidualistami i wrócimy do złotych lat młodo¶ci i motocyklowego szaleństwa. Oczywi¶cie wszystko to stanie się z chwil± uzyskania leasingu na wymarzony motocykl.
Można uci±ć temat stwierdzeniem, że opowiadam głupoty, bo wielkie koncerny wiedz± doskonale co robi± i wszystko maj± policzone z wieloletnim wyprzedzeniem. Pewnie tak, ale znam osobi¶cie wielu ludzi odpowiedzialnych za planowanie w koncernach motocyklowych i wszyscy zgodnie podkre¶laj±, że brak napływu młodych konsumentów i odpływanie (vide: wymieranie) starych jest jednym z największych problemów i wyznawań motocyklowych rynków rozwiniętych. St±d KTM poszedł w 125-ki, a BMW odpaliło ostatnio 310-kę. Czy te działania wystarcz±? Czas pokaże.
Potrzebujemy technologii przyszło¶ci, a nie technologii przeszło¶ci
We wspomnianych latach 70’ i 80’ motocykle rozwijały się błyskawicznie i praktycznie każdy licz±cy się producent wychodził z nowymi rozwi±zaniami. Konstrukcja ram ewoluowała z roku na rok, eksperymentowano z różnymi typami silników, zawieszeń, przymierzano się do pierwszych zastosowań elektroniki. W branży wrzało i każdy fajny motocykl spotykał się z błyskawiczn± reakcj±, czyli kontrpropozycjami konkurencji.
Z czasem tempo tego wy¶cigu zbrojeń opadło. Co prawda co jaki¶ czas nawet dzi¶ wypływaj± na ¶wiat przełomowe rozwi±zania i motocykle… ale jest tego za mało. BMW C1 był ciekawym przykładem nieszablonowego podej¶cia do wygodnego transportu w mie¶cie. Niestety z powodów biurokratycznych i konstrukcyjnych nie za bardzo wypalił. Udało się natomiast wcielić w życie tak fajne rozwi±zania jak trójkołowe skutery (Piaggio MP3), czy chociażby spopularyzować skrzynie dwusprzęgłowe. Fajnym podej¶ciem do transportu miejskiego jest także np. Honda Integra, która znakomicie ł±czy wygodę skutera, zalety automatycznej skrzyni biegów oraz walory trakcyjne normalnego motocykla na dużych kołach.
Prototypy nie musz± być przy tym nudne, bo rozwijać je można w różnych kierunkach. Bestia o nazwie Kawasaki H2R jest tego znakomit± ilustracj±.
Potrzebujemy więcej prototypów, a nie customów!
Największym problemem, jest to, że projektów takich jak te opisane wyżej jest zbyt mało. Producenci trzymaj± się tego co sprawdzone, opłacalne. Nawet BMW chyłkiem wycofuje się ze swoich sztandarowych rozwi±zań jak Paralever i Duolever, które w roku 2016 pozostaj± tylko w trzech modelach. Powód? S± one drogie w produkcji. Trudno mieć pretensje, o to że branża sięga po stare silniki i rozwi±zania, ubiera je w chromowane błotniki, dodaje szparunki, a potem sprzedaje w zestawie z brod± i tatuażami. To z pewno¶ci± nie niesie takiego ryzyka jak inwestowanie milionów w nowe projekty, które nie daj± gwarancji happy endu. Tyle tylko, że stroni±c od innowacyjno¶ci i obawiaj±c się o swoj± rentowno¶ć branża brnie w obszary, gdzie obawa przed odpływem klientów staje się samospełniaj±c± się przepowiedni±.












Komentarze 11
Pokaż wszystkie komentarzeCustom ma być robiony przez klienta, a nie fabrykę. Natomiast faktem jest że młode lemingi po¶l± motocykle do grobu. Przecież ta banda debili bardziej jest zajarana kolejnym rdzeniem procesora w ...
Odpowiedz"Custom ma być robiony przez klienta, a nie fabrykę" - bo co? Je¶li nie mam czasu ani ochoty samemu dłubać lub zlecać komu¶ dłubaniny, a podoba mi się nowy dajmy na to Bonneville to Ľle, bo wielmożny pan na forum tak napisał? "ta banda debili" - co Cię boli kto się czym interesuje? Może to Ty jeste¶ debil, bo sprawdzasz po ile jest paliwo, a nie interesujesz się nowymi technologiami? Swoj± drog± - ile kupiłe¶ nowych motocykli z salonu? Jak bardzo wsparłe¶ tę branże do tej pory?
Odpowiedzuderz w stół a debil co¶ napisze :) Przecież ty lebiodo nie wiesz co to jest ten custom... pojęcia kretynie nie masz czym jest rdzenny motocyklizm, a mimo to się wypowiadasz. Zamknij się i idĽ po iPhona i wspieraj kretyńskie technologie full leming HD i wrzucaj na fejsa foty jakim to nie jeste¶ bajkerem
OdpowiedzNie- po prostu nie rozumiesz pojecia "custom". "Customer" po angielsku to "klient", a "custom-made" to "zrobiony na zyczenie". Wytwory fabryki to nie customy. Bonewille to masowo produkowany retro-bike. Nie custom. Customem moze stac sie dopiero poddany jednostkowemu procesowi indywidualizacji i to dosc znaczacej. Pare postow nizej napisalem o analogicznym zjawisku z lat 80-tych. Teraz robi sie to z wiekszym wyczuciem, ale to nadal masowka.
Odpowiedz"Je¶li nie mam czasu ani ochoty samemu dłubać lub zlecać komu¶ dłubaniny, a podoba mi się nowy dajmy na to Bonneville to Ľle" A wiesz co to znaczy "custom" ? Bo chyba na tym polega problem - kupa ludzi nie ma pojęcia o co w customach chodzi.
OdpowiedzBardzo trafne spostrzeżenia autora co do mody w¶ród producentów na od¶wieżone oldtimery.Faktycznie.Podzielam pogl±d, że jest ta moda podyktowana chęci± spełnienia pragnień starszego pokolenia - ...
OdpowiedzDokładnie to samo miałem napisać. Owszem, scramblery to moda, ale również tańsze rozwi±zanie. Bo czym się kierujemy w życiu jak nie pieniędzmi? Zarabiam ¶rednio 3ty¶. Mam scramblera za 5koła, Mam bobbera wartego 8ty¶ Mam też starego turystyka za 3 ty¶ Sprzęty z lat 90tych, nie psuj±ce się, łatwe w obsłudze. Po co mam kupować nowe motocykle za 30-40ty¶? Skoro za 7koła kupić starego turystyka z dusz±. Tym bardziej że każdy z nas jeĽdzi coraz rzadziej bo praca, dzieci itp itd
OdpowiedzRedaktor jarał jak pisał bez kitu
OdpowiedzOstatnio jest bardzo mało ciekawych artykułów w ¶cigaczu, w ogole w więkrzo¶ci portali czy gazet o tematyce motocyklowej. Same jakie¶ płytkie opisy od¶wieżonych motocykli. Do tego jakie¶ bzdury, ...
Odpowiedzzgadzam sie ze nie potrzeba gps...na ostatnim pokazie MCE London byl koles ktory obejzdzil afryke tylko z mala mapa pokazujaca stolice krajow, facet byl generalnie max hardcore szukajacych wrazen no i mu sie to udalo :-) nazywa sie Spencer Conway http://www.africa-bike-adventure.com/home.htm......facet mnie rozwalil podejsciem do sprawy, mozna sie wiele od nie go nauczyc..dwie prace by zarobic na rodzine i wyjazd prze ponad rok itd....do dzis mi sie mozg gotuje po tym co mi opowiedzial...jedyne nasze ograniczenia to wyobraznia.
Odpowiedzhttp://www.mcnmotorcycleshow.com / poprwaka ;)
Odpowiedz"Nasi dziadkowie na małych dwusuwach objeżdżali ¶wiat, a dzi¶ bez dużej mocy, elektroniki, GPS-ów i pełnego wyposażenia turystycznego nikt się nie rusza poza miasto." Dokładnie, ludziom w dupach ...
OdpowiedzNasi dziadkowie rzadko robili trasy po 5000 km, a je¶li już, to wieĽli ze sob± pokaĽny komplet kluczy, nowy tłok, pier¶cienie, linki, dętki itd. Obecnie na swoim motocyklu (literek, a co!) oblatuję całe Bałkany i tylko leję benzynę. Podczas normalnej jazdy (80-120 km/h) nie przekraczam połowy obrotomierza, a motocykl pali poniżej 5 litrów. Niestety, mniejsze pojemno¶ci trzeba bardziej żyłować, czę¶ciej mieszać biegami, a także często więcej pal±.
OdpowiedzTylko że litr litrowi nie równy: inn± charakterystykę ma 1000 turystyczne, inne supersport, a jeszcze inne cruiser. Bywaj± 600-tki mocniejsze i szybsze od litrów. Chodziło mi o to, że ten litr stał się jakim¶ bożkiem, bez którego prawdziwy motocyklista nie zazna szczę¶cia, co jest absurdem. Jeszcze niedawno takie pojemno¶ci były w sferze abstrakcji, a jeĽdziło się ćwiartkami, 350 i 500 - i też było dobrze. Pewnie, że większa pojemno¶ć jest lepsza, je¶li kto¶ robi dłuższe wypady. Chociaż jaki¶ polski pisarz wybrał się w podróż YBR 125 z Krakowa do Jerozolimy i też się dało. Kto potrzebuje litra, niech kupuje, ale - wbrew powszechnym opiniom - da się też być szczę¶liwym i spełnionym do końca życia na 500/600-tce. Dla wielu ich dynamika będzie wystarczaj±ca.
OdpowiedzZgadzam się w całej rozci±gło¶ci - mania pojemno¶ci i wy¶cig zbrojeń serwuj± nam coraz potężniejsze maszyny (motocykle i samochody), chociaż dynamikę do wygodnej i przyjemnej jazdy osi±gnięto już dawno. Mało produkuje się fajnych 500 czy 600, chyba że chińczyki.
OdpowiedzDawno się tak nie u¶miałem :) "Tylko czy wierzycie w tych młodzieniaszków ¶migaj±cych w otwartych kaskach swoimi spersonalizowanymi scramblerami po plaży, w¶ród szumu morza i zachodz±cego ...
Odpowiedz