CB1000F pó¼niej ni¿ planowano. Z³a i dobra wiadomo¶æ dla fanów
Honda rzadko pozwala sobie na odrobinę nostalgicznego szaleństwa, dlatego CB1000F od początku budzi emocje. W świecie współczesnych nakedów klasy 1000, zdominowanym przez agresywną stylistykę, ostre krawędzie i wyścigowe DNA, Japończycy postawili na coś zupełnie innego.
Chodzi oczywiście o klasyczną sylwetkę, nawiązania do lat 80., a w tym czterocylindrowy silnik i prostotę formy, która pachnie złotą erą UJM. Taki motocykl nie pojawia się dziś często, a właściwie to prawie wcale. Nieprzypadkowo zatem CB1000F od razu został okrzyknięty jednym z najodważniejszych projektów Hondy ostatnich lat.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Wystarczy spojrzeć: Okrągła lampa, masywny zbiornik paliwa, czytelne proporcje i odsłonięty silnik sprawiają, że ten motocykl wygląda jak wyjęty z plakatu sprzed dekad. Co prawda te plakaty są dziś często mocno spłowiałe, ale bez baw, z motocyklem tak nie będzie, bo w segmencie retro litrów zrobiło się pusto. Warto przypomnieć, że Yamaha zakończyła historię XJR, XSR900 jest w gruncie rzeczy przebranym MT 09, Kawasaki oferuje świetnego Z900RS, ale to nadal nie jest pełnoprawny litr. Suzuki Katana istnieje, lecz idzie w stronę futurystycznej interpretacji klasyki. To właśnie Honda sięgnęła po czysty, oldschoolowy klimat.
Nic zatem dziwnego, że informacja o opóźnieniu produkcji CB1000F wywołała spore poruszenie. Niemiecki oddział Hondy potwierdził, że seryjna produkcja ruszy dopiero w drugim kwartale obecnego roku. Oznacza to okres od kwietnia do czerwca, a po doliczeniu transportu z Japonii realne dostawy do Europy przesuwają się na lato. To oczywiście nadal nie jest najgorzej, ale czy może jednocześnie budzić obawy co do przyszłości modelu?
Innymi słowy, jaka jest przyczyna opóźnienia? Wszystko wskazuje na to, że decyzja Hondy ma bezpośredni związek z problemami technicznymi silnika znanego z CB1000 Hornet SP. Jednostka napędowa, na której oparto CB1000F, została objęta akcją serwisową dotyczącą nadmiernego zużycia oleju i problemów z tłokami.
To nie jest niestety drobna usterka. Nadmierne spalanie oleju, jeśli nie zostanie szybko zauważone przez użytkownika, może doprowadzić do poważnych uszkodzeń silnika, a w skrajnym przypadku do jego zatarcia. Honda już ogłosiła akcję serwisową w USA, a europejskie rynki przygotowują się na podobne kroki. Wprowadzenie na rynek nowego modelu z tą samą architekturą silnika, zanim problem zostałby definitywnie rozwiązany, byłoby wizerunkowym strzałem w kolano.
Z perspektywy producenta decyzja o wstrzymaniu produkcji CB1000F wydaje się jedyną rozsądną. Dwa modele z tym samym silnikiem i tym samym problemem oznaczałyby podwójny kryzys. Honda słusznie postawiła na pauzę, analizę i poprawki, zanim kolejne motocykle opuszczą fabrykę.
Swoją drogą, czterocylindrowe silniki Hondy w klasycznych nakedach mają swój niepowtarzalny charakter. Są gładkie w oddawaniu mocy, elastyczne i przyjemne w codziennej jeździe, a przy tym potrafią zaoferować solidny zapas osiągów. Właśnie dlatego CB1000F wzbudza spore zainteresowanie. To połączenie nowoczesnej techniki z duszą dawnych maszyn, które dziś niemal wyginęły.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze