Bagger na torze motocyklowym - a gdyby po³±czyæ ten sport z jachtingiem?
Być może Mateusz Kusznierewicz mógłby potwierdzić fakt, że kołyszący się na boki bagger przypomina jako żywo jego łódź żeglarską w klasie Finn, w której nasz mistrz zdobył m.in. dwa medale olimpijskie i indywidualne mistrzostwo świata.
Swoją drogą klasa Finn to ponoć najbardziej fizyczna i taktyczna jednoosobowa żaglówka na świecie, ale przecież, kiedy widzimy potężnego baggera od Indiana, to nie myślimy o łupinie o masie ledwo przekraczającej 100 kg, tylko oceanicznym potworze połykającym morskie mile jak Indian Springfield etylinę 95.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Wyświetl ten post na Instagramie.
Oceaniczny żywioł i wstęgę asfaltu bez wątpienia dzieli przepaść, ale jednak łączą emocje uczestników. W jednym i drugim przypadku nie wystarczy siąść i rozkoszować się widokami. Trzeba walczyć, wykazać się odwagą i siłą, ale również przezornością, umiejętnością przewidywania, odpornością na stres i wytrzymałością. Skoro mamy już w sportowym repertuarze aktywności takie wynalazki jak biathlon, to dlaczego nie połączyć silnych mężczyzn i kobiety, którzy potrafią sprawić, że potężne i nowoczesne jachty morskie są im posłuszne, z dyscypliną, w której opanować trzeba najcięższe i najpotężniejsze motocykle?
Wiem, wiem. Zaraz napiszecie coś w stylu: "Głupszego pomysłu dawno już nie widziałem", ewentualnie "Idź ze swoim pomysłem do telewizji śniadaniowej. Na siódmą. W niedzielę" - ale jestem pewien, że gdybyście przeczytali dzisiaj w sieci, że na podobny pomysł wpadł Elon Musk, przysiedlibyście z podziwu nad tą wizjonerska myślą i natychmiast wysłalibyście informację do bliższych i dalszych znajomych, żeby też mogli z uznaniem pokiwać głowami. Oczywiście nie nazywam się Elon Musk, dlatego wciąż bardziej prawdopodobna jest pierwsza opcja. No trudno.
Ale tak już na serio. Powiem Wam, czego mi w naszym kraju brakuje - pod względem sportowym, nie ogólnym, bo to bym musiał napisać coś o objętości "Władcy Pierścieni" w edycji rozszerzonej. Brakuje mi takich właśnie wyścigów ciężkich jak sto diabłów i masywnych potworów ryczących i rywalizujących na torach Radom, Łodź czy ODTJ Lublin. Mógłbym wtedy kibicować zawodnikom tego sportu, których podziwiałbym nie za to, że pokonali pętlę o 0,05 s. szybciej od rywali, tylko że w ogóle dojechali i dowieźli swoje cztery litery do mety POMIMO oporów ze strony "malucha" ze stajni Indiana, którego masa bez płynów wynosi 362 kg, a jeśli uwzględnić wachę i oleje to słuszne 376 kg. Teraz doliczcie sobie jeszcze masę zwyczajowo ciętego z metra zawodnika, czyli ok. 50 kg. I to łącznie - w kombinezonie, butach i kasku. Horror, prawda? Ale byłaby jazda!







Komentarze 0
Poka¿ wszystkie komentarze