Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 62
Pokaż wszystkie komentarzeZgadzam się oczywiście ,że jest to bardzo dobry artykuł.Co roku na wiosnę trzeba ostudzić ułańską fantazję chyba każdego z nas. Ale jestem przeciwnikiem myślenia, że słabszy motocykl to większe bezpieczeństwo - moim zdaniem liczy się przede wszystkim za kierownicą.pozdrawiam wszystkich motocyklistów.
Odpowiedzbardzo dobry tekst, i niestety tez musze sie przyznac ze w miniony weekend przez chwile lub dwie poniosla mnie fantazja
OdpowiedzI w tym właśnie problem. Albo kogoś ponosi fantazja, albo chce się wyżyć i wyładować czy poszpanować. Nie wiem czy wiecie ale kierowcy wyścigowi często ćwiczą ZEN itp. sprawy właśnie po to aby ich nie ponosiło. Na motocyklu ważne jest właśnie to czego brakuje większości motocyklistów czyli opanowania i samokontroli. Fakt że motocykl prowokuje, ale jeżeli da się ktoś mu sprowokować i ponieść wtedy to maszyna przejmuje nad nim kontrolę. A w realu to kierujący musi mieć kontrolę nad maszyną. I większość wypadków jak widać ze statystyk zdarza się gdy niestety to maszyna rządzi. (druga przyczyna to prymitywy za kółkiem samochodów co uważają się za panów drogi, jeżdżą na pamięć i nie używają kierunkowskazów przy skręcie, a także zmieniają bez sygnalizacji gwałtownie pas ruchu). Dlatego popierał bym pomysł żeby zarówno na samochód jak i na motocykl były kursy nie 20 godz odbębnić i zdać, ale takie po ok.50 godzin i to porządnej nauki jazdy oraz testy psychologiczne i psychiatryczne - czyli żeby prawo jazdy dostawali tylko ludzie którzy mają odpowiednie zdolności motoryczne oraz odpowiednią postawę moralną. Jak kogoś ponosi, ma manię adrenaliny to niech sobie skacze do pustego basenu !
Odpowiedz"Gdy wczoraj widziałem trzech typów palących na światłach gumę, a potem ścigających się z dresiarzami w BMW było mi wręcz głupio, że też jestem motocyklistą." Błąd! To wstyd, że ONI są motocyklistami.
OdpowiedzNo i co to daje ? Myslisz, ze oni w ogole sie tym przejmuja ? Autor dobrze napisal, poniewaz normalni motocyklisci na tym cierpia
OdpowiedzKolejny świetny tekst. Jestem totalną świeżynką (ubiegły sezon zakończyłam na 250-tce, a ten rozpoczęłam na 600-tce), ale moje obserwacje potwierdzają to, co autor napisał. Naprawdę warto zimę poświęcić na chodzenie na siłownię, żeby wiosną masa maszyny nas nie przerosła, no i poświęcić pół godziny na zwyczajne rozjeżdżenie się i ogarnięcie sprzęta. Dla takich jak ja - świeżaków, warto wspomnieć o jazdach doszkalających. Bo niektórym wydaje się, że wsiąść na 600 czy tysiączka to pryszcz, a potem na zakręcie lądują w barierkach :/
OdpowiedzWitam! w ubiegłym roku zaliczyłem dzwon przy dużej prędkości na ciasnym winklu w lesie leciałem grubo ponad 100 km/h -GŁUPOTA. Wszyscy co widzieli wypadek mówili, że dostałem drugie życie. To prawda, bo fakt, że nie uderzyłem w drzewa obok których przelatywałem już bez motocykla, graniczy z cudem. Motocykl skasowany, a ja mam wybity bark ( moim zdaniem tyłek mój w dużej mierze uchronił kombinezon). NIGDY WIĘCEJ - powiedziałem sobie, a jak będę chciał odkręcić manetkę na maxa, to teraz się 1000 razy zastanowię, czy to jest właściwy moment ( oby tylko na torze). Pozdrawiam i więcej takich artykułów
OdpowiedzCoś tu nie teges. Zacząłem sezon 2 tygodnie temu, widziałem od tego czasu kilkudziesięciu motocyklistów i nikt nie przeginał. NIKT. Miejscówka to Poznań.
OdpowiedzA ja po Poznaniu więcej śmigam i silniki na 2-3 biegu powyżej 7 tys. obrotów raczej nie jeżdżą "przepisowo" i na pewno przeginają
Odpowiedzpodzielam w pelni tresc artykulu/ przeslania -jest takie ruskie stare ale aktualne /tisze jediesz dalsze budiesz/ artykul powinien byc pisany czarna gruba tszcionka ---by nie zapisywac czerwona gruba na asfalcie .....ion l
OdpowiedzTen chłopak który zginoł na Modlińskiej, jechał przedemną - ja zatrzymałem się na stacji a on pojechał dalej. Po 20 minutach ruszyłem ze stajci i zobaczyłem wypadek. Uwierzcie mi, widze jego przed oczami do dziś jak leży z rozbita głową. Na następny dzień wystawiłem swoje moto na sprzedaż...
OdpowiedzTen chłopak był moim narzeczonym. Czy wiesz coś więcej na temat tego wypadku? Ja dojechałam na miejsce wypadku jak tylko się dowiedziałam ale już było za późno... Dla mnie ten wypadek jest niezrozumiały wręcz tajemniczy ... To nie był jakiś małolat, który traktował moto jak zabawkę i wyjechał poszaleć. To był wielki pasjonat motocykli z olbrzymim doświadczeniem - doskonały kierowca.
OdpowiedzWspółczucia stary. Ja widziałem na własne oczy jak dzieciaka na rowerku potrącili... jechał bez kasku.Mała prędkość, ale zero ochrony. Zginął w drodze do szpitala. Do dzisiaj przechodzą mnie ciarki jak o tym pomyślę. nie trzeba sprzedawać moto, ale trzeba jeździć z głową !
OdpowiedzŚwietny tekst!!! Dzięki!!! Właściwie wszystko już zostało powiedziane, więc zostaje nam motocyklistom wziąć sobie to do serca. Pewnie mnie zlinczujecie, ale zastanawiam się czy nowe zasady ubiegania się o prawo jazdy kat. A nie są czasem uzasadnione. Kiedyś byłem wielkim przeciwnikiem jakichkolwiek ograniczeń, ale ostatnio zaczynam się zastanawiać.
OdpowiedzOdczucia mam podobne i nie raz sie wstydzilem za "kolegow". Mam tez ta gorsza sytuacje iz jezdze enduro/cross caly rok i caly rok tlumacze iz nie kazdy gosc w kasku to debil. Musze przyznac racje autorowi tekstu, jedyne co przykre to to, iz mam wrazenie, ze ci co pala gume na swiatlach, pedza na zlamanie karu kolo wolno jadacych samochodow i idacych ludzi...nie czytaja. Oni zyja w innym swiecie, za nic im dobre obyczaje i myslenie o tym "jak Cie widza tak Cie pisza".
OdpowiedzCześć, Na wstępie chciałem bardzo podziękować za dużą ilość przemyślanych i mądrych komentarzy pod tym artykułem. To dla mnie na prawdę budujące. Jeśli chodzi o zdjęcia... Przeglądając archiwa policyjne w poszukiwaniu zdjęć nie byłem w stanie ustalić z jakiej przyczyny ktoś zginął. Zamieszczone fotografie nie mają na celu piętnowania kogokolwiek, ani obrażania go. Moim jedynym zamierzeniem było pokazanie, jak przygnębiająco wygląda krajobraz po wypadku na motocyklu.
OdpowiedzDoskonale Cię rozumiem i wiem jaki miałeś w tym cel. Jednak przyjaciele i rodziny osób, których są fotki mogą się przykro poczuć.
OdpowiedzSzkoda, że użyłeś zdjęć osób, które śmigały spokojnie i zginęły nie ze swojej winy. Ake są przynajmniej obrazowe i wiadomo jak można skończyć. Więcej nie muszę pisać, bo wszystko jest w artykule. Pozdro
OdpowiedzHej bardzo dobry artykuł. Mam nadzieje, że niektórzy wyciagnął z niego wnioski. Jedna uwaga: Tytuł mi nie pasuje wogóle. Inauguracyjna... to to zwykle coś uroczystego, a temat artykułu jest po prostu smutny. Pozdrawiam wszystkich. Życzę stoickiego spokoju i sezonu bez paciaków.
OdpowiedzHahaha... Tak jest, lodow w gacie napakowac i dopiero na droge !!! Dobry artykuł. Ale i tak to nic niestety nie zmieni :(
OdpowiedzNajlepszy artykuł jaki dotąd czytałem na ten temat!!! Laska, która komentuje ten wypadek na forum portalu Tvn Warszawa dopełniła czary goryczy. Nie uciekniesz przed pasją. Niebezpieczeństwa nie unikniesz. Pozostaje ograniczać ryzyko. Wczoraj omal nie doprowadziłem do wypadku wyjeżdżając samochodem z podporządkowanej, "bo się zagapiłem a kolega-motocyklista jechał tak wolno i przewidywalnie ..." P.S. A w weekend nie jeździłem ze strachu przed samym sobą, sypałem za to dużo lodu do gaci - działa ... :-)
OdpowiedzA może tak pomyśleć o naklejkach na motocykl typu : mam dwoje dzieci i żonę. Prawda jest brutalna i nie ma co z nią polemizować bo pierwszy weekend o czymś świadczy. Należy pamiętać, że to dopiero 1 weekend tuż przed wiosną. Z przykrością stwierdzam, że sam często wstydzę się za opisywany stereotyp. Często niemal czuję ludzką nienawiść siedzącą obok mnie za kawałkiem szkła.. Ale jak o tym nie pisać, jeżeli jestem chyba jedynym motocyklistom w okolicy, który jeździ w kamizelce odblaskowej, który nie przekracza 100 tki na lokalnych drogach, który lubi czasami przyspieszyć, ale pamięta o rodzinie. Podjeżdżam do świateł staje za BMW M3 i widzę jak kierowca z automatu zakłada, że będzie wyścig. I co się dzieje ?? M3 wiozące owEGO puszcza bąka ze swojej śmierdzącej świadomości i za chwilę jest na drugim końcu przed rondem. Ja spokojnie ruszam, na tyle szybko by kolejni zapaleńcy za plecami nie chcieli mnie przejechać. To, że jeżdżę fazerekiem nie świadczy o tym, że na każdym zakręcie będę tarł kolanem. Zgadzam się z autorem tekstu w 100 %, ale muszę zaznaczyć dobitnie , że za stereotyp motocyklisty killera odpowiada również w dużej mierze kierowca samochodu. To że nie powinniśmy dać się podpuszczać jest oczywiste. Ale nie każdy na prowokację reaguje jednakowo. Jeden odpuści i pojedzie swoim tempem, a inny wypali na koło zaliczając po drodze pierwszą i ostatnią latarnię. Jestem z Wami drugi sezon i dziwi mnie jak bardzo uboga jest edukacja motocyklistów i kierowców puszek. Czy jest aż tak trudne przeforsować do szkół jazdy wszystkich kat. dodatkowe ćwiczenia, zasady interakcji z innymi użytkownikami dróg ? Czy tak trudno dodać na kursie, ba nawet egzaminie na kat. A przynajmniej jedno bardzo ważne ćwiczenie dla motocyklisty - przeciwskręt ? Dlaczego co roku czytam te same newsy, a nie widzę artykułu o nowej inicjatywie poprawiającej bezpieczeństwo ? Dlaczego warsztaty dla motocyklistów zazwyczaj organizowane są równolegle do akcji promocyjnych ? A co potem ? Czy bezpieczeństwo zaczyna się i kończy w salonie ? Mamy 2 liczące się portale motocyklowe i kilka mniejszych. Mamy szkoły motocyklowe. Na żadnej ze stron, gazet nie widziałem banera, który nawiązuje do bezpiecznej jazdy. Wszystkie informują tylko i wyłącznie o nowych modelach. O super okazjach....na śmierć chyba.. Zatem proszę przestańmy mieć pretensję do siebie samych, że robimy niewiele.. Każdy z nas wie jak odwrócić stereotyp we własnym zakresie choćby dla poprawy własnego bezpieczeństwa w danej chwili w danym korku. Wystarczy przepuścić pieszego, autobus, zachować się normalnie - cokolwiek to znaczy w naszym szczurzym społeczeństwie. Tylko co to nam da w takiej mikro skali ? Nie pomogą nam żadne nalepki patrz w lusterka, patrz na spadające krowy i barany z nieba. Tutaj trzeba działać u podstaw w szkołach, na kursach i egzaminach. Mieszkamy w dużych miastach i tych mniejszych. W moim mieście była tylko jedna inicjatywa do prezydenta miasta składana on-line w sprawie edukacji kierowców. Bez sensownej konstruktywnej odpowiedzi. Reasumując, z tego co widziałem jeżdżąc po drogach europy wszędzie mamy wariatów na motorach. Różnica jest w świadomości ludzkiej oraz w emocjach. W normalnym edukowanym społeczeństwie człowiek rozumie, że nie może kogoś zabić na drodze tylko przez to, że ma ładny motor. Kluczem do bezpiecznej jazdy jest wiedza, edukacja i kontrola emocji. Bez edukacji emocjonalnej możemy sobie te piękne edukacyjne naklejki nakleić na rolki papieru.. A może tak pomyśleć o naklejkach na motocykl typu : mam dwoje dzieci i żonę. Nie jestem piratem Pozdrawiam
OdpowiedzW kwestii szkoleń, Kolego Motonito, zgadzam siem z tobom w 100%. Robiąc kat A razem z młodymi ludźmi podchodzącymi do B zauważyłem ze smutkiem że kurs skierowany był tylko na jeden aspekt: JAK ZDAĆ TEN CH....NY EGZAMIN??? Zero o kulturze jazdy, zero o myśleniu, zero o fizyce... A jak Pan Instruktor na moje pytanie w jakiej odległości za Tirem jechać osobówką żeby bezpiecznie wyprzedzić powiedział 10-20m to złapałem się za głowę - X5 trzeba tą odległość pomnożyć - mówię i tu konsternacja - młodzież mnie ucisza że siem za bardzo wtrącam do szkolenia... Wisi im że mają pod ręką praktyka co nawinął ponad 1 000 000 km na licznik puszki a o sytuacjach na drodze mógłby opowiedzieć niejedną ciekawą historię, bo Pan Instruktor nauczy jak zdać a potem siem zobaczy. No to qwa możemy pooglądać teraz fajne fotki z mielonym mięsem... Tylko kto ma młodzieży rozumu do mózgów nalać, NO KTO!!!, SIEM PYTAM???
OdpowiedzBardzo dobry artykuł. Bardzo dobry pomysł z tą naklejką. Mogła by być dużych rozmiarów na plecach kamizelki odblaskowej.
OdpowiedzJa zamierzam sobie zrobić nadruk na kamizelkę z moimi chłopakami i podpisem ;)
Odpowiedzszkoda ze nie zrozumieliscie o co chodzi!!!! naklejka ma byc na baku!!!!!!!! a nie na kamizelce
OdpowiedzUważam, że to doskonały pomysł. Można coś w stylu: "mam żonę i dziecko - nie zabij mnie przez swoją nieuwagę" Na mnie to działa. ....
Odpowiedzrowniez sporo jezdziłem w weekend a dokladniej w sobote 250 km przy temp. kilku stopni, to prawda emocje, chęć odreagowania itd. moga poniesc ale istotny jest sam fakt prowadzenia motocykla moje micheliny pilot road ślizgały się w temp. 4 stopni lepiej jak w programie gwiazdy tańczą na lodzie w złożeniu, nawet przy wyprzedzaniu przy ostrej redukcji można było o łatwy uślizg tylnego koła na wysokim biegu, złożnie jakie pamietam z wakacji można zostawić miedzy półkami, niska temp., sól na drodze to przeciwnicy nie do pokonania bez przygotawania. Oby jak najmniej wypadków i przykrych sytuacji na drodze, życze wszystkim udanego sezonu 2009 i żebyśmy wszyscy spotkali się w takim samym składzie w roku 2010.
OdpowiedzNiestety prawdę napisano i stereotyp będzie sie niestety umacniał, maszyn jest więcej są tańsze a pokolenie pokemonów właśnie zabiera sie do robienia kategorii "A". i obawiam sie Lovtza że spokojnie za rok możesz zrobić "CTRL + C" sad but true.
OdpowiedzAkurat w sobote przejezdzalem modlinska juz po tym fakcie, został tylko biały proszek posypany na jezdni... :( moim zdaniem ludzi z brakiem wyobrazni jest tak samo duzo za czterema kolkami jak i na jednosladach. Tylko ze do motocykli został przyczepiony nieslusznie stereotyp, że sluża do zabijania. Podusmowując najwazniejsze to miec glowe na karku czy to w samochodzie czy na motocyklu.
Odpowiedzlive fast, die young ;] marzenie, smierc na motocyklu ehh...
Odpowiedzjedno z tych zdj to wypadek niedaleko mojego miasto, pod Kępnem co poniosło śmierć 4 motocyklistów z winy 1 małoletniego wieśniaka (typu zimny łokieć ) [*] [*] [*] [*]
OdpowiedzHeh, niestety sama prawda, już się zaczyna, kupa flaków i foliowe worki, kostucha poluje, żal umierać młodo, żal umierać głupio, nie wszystkiego możemy uniknąć, ale *** myślenie, zdrowy rozsądek - przecież to nie boli!!!
OdpowiedzPierwsze zdjęcie jest trochę kiepsko dobrane.Chłopak ten zginął na moto, ale nie ze swojej winy, więc wrzucać go do worka z "palącymi na światłach" to pohańbienie jego pamięci.
OdpowiedzDziękuję....to co napisałeś siedziało we mnie od dawna...mam nadzieję że Twój teks spowoduje, a sądząc z tego co piszą pod nim inni Koledzy, już spowodował iż z roku na rok myślących MOTOCYKLISTÓW będzie przybywać...pozdrawiam
OdpowiedzBardzo dobry tekst, lubię takie czytać ostatnio i troche chyba za pozno sie za to wziałem bo jezdziłem 4 lata skuterem nie świadomy kilku rzeczy, a teraz GS500 i mam nadzieję że dalej będę taki rozważny jak do tej pory, dlatego sezon sobie zaczne w kwietniu jak będzie troche dziur połatanych no i czystszy asfalt.
OdpowiedzTrafny komentarz. Słuszny apel.
OdpowiedzDobrze napisane, sam w poprzedni weekend wybralem sie pojezdzic na nowym motocyklu. Mialo byc pare km, a zrobilem ponad 100. Mijalem kilku motocyklistow, ale byl moment ze poczulem sie glupio tak samo jak autor tekstu. Jechalem za samochodem 90-100 km/h zachowujac odstep, na zakretach nie wyprzedzam i nagle z lewej wyprzedza mnie dwoch gosci (juz na zakrecie). Jeden z nich ledwo sie zmiescil, ale jakos mu sie udalo i pognal dalej.
OdpowiedzSzkoda że nie wszyscy umieją czytać ze zrozumieniem......na pewno było by nas więcej na świecie dedykuje ten tekst gościowi o ksywie "kruszyna" który twierdzi że jeżeli ktoś leżał to "fujara" a on i jego koledzy nigdy ale to nigdy nie zaliczyli gleby
OdpowiedzCo roku jest to samo, przykre to, ale początki wiosny zawsze tak wyglądają. Ludzie nie mają wyobraźni. Dodatkowo, niestety, ale ilość osób, które jeżdżą na motocyklu tylko po to żeby zap.... bez pojęcia o jeździe i samym motocyklu rośnie w ogromnym tempie. Ja już wolałam jak motocykle nie były modne.
OdpowiedzŚwięte słowa. Tak to właśnie jest Ale pewnie od takiego pisania trupów nie ubędzie, bo adrenalina i tak zawsze bierze górę... obym następnym razem nie był to ja.
Odpowiedz