Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 135
Pokaż wszystkie komentarzePanowie motocykliści! Zawsze z podziwem patrze na współczesne wyciskacze łez w postaci wypadków motocyklowych - "story" zawsze takie samo kupił motocykl, bo kochał ryk silników i prędkość i co? ... no i to ze się zabił - zostawił dziewczynę, rodzinę i kumpli... no i co z tego... ciekawy news który nie zostanie na długo w pamięci. Nie jesteście męczennikami i tylko sami odpowiadacie za to co robicie- robicie tak żeby się zabić wiec no problem róbcie tak ale nie użalajcie się nad sobą a organy zawsze się przydadzą, zwłaszcza od młodych zdrowych chłopaków którzy co dopiero kupili motor:)
OdpowiedzDzięki za podziw :) dwa dni temu jechałem wieczorem do Białegostoku. 10km przed miastem kierowca osobówki przyhamował bo chciał zjechać na boczną drogę do rodzinnej wioski. Miał pecha - za nim jechał TIRem pijany litwin - uderzył w tył samochodu, osobówkę rzuciło na drugi pas prosto pod jadącego z przeciwka TIRa - trzy osoby zostały rozerwane na strzępy razem z samochodem - ktoś powie wyciskacz łez, ktoś inny że mieli pecha, jeszcze inny że to nie jest sprawiedliwe... Wielu z nas wybiera motocykl na środek transportu bo nie chce stać w korkach lub szukać miejsca do zaparkowania, nie dla szpanu, a giniemy albo przez własną bezmyślność albo przez bezmyślność innych, tak jak ta rodzina pod Białymstokiem - nie jesteśmy męczennikami i nie kreujemy się na takich. Statystycznie jesteśmy narażeni na śmierć 11 razy bardziej niż kierowcy osobówek. Ginie nas po uwzględnieniu różnicy w ilości kierujących i zimowej przerwy w jazdach 4 razy więcej - nie 11x bo jesteśmy lepszymi kierowcami.
OdpowiedzMoim pierwszym sprzętem była zx6r z 99r, a wczesniej nie jezdzilem nawet na skuterze, trzeba potrafić się opanować, ja pierwszy miesiąc kręciłem go tylko do 4-5 tyś potem do konca sezonu 6-7 tyś, nie ważne na jakim się zaczyna, poprostu we wszystkim trzeba używać głowy, i myśleć nie tylko za siebie ale też za innych...
OdpowiedzProblem nie tkwi w R6 a w głowie człowieka ! Mam 23 lata :] W życiu na niczym nie jeździłem...... Pierwsze moto ?? 98 konna Yamaha FZR ......nie żałuje bo znam wartość życia, a mózg mam w głowie a nie nadgarstku mimo iż kocham jazde...
OdpowiedzWyrazy współczucia dla rodziny Wiktora..... Sam jeździłem Er-5 na której miałem wypadek opel zafira nie zasygnalizował skrętu i na następnym motocyklu - Bandicie, jeździłem o wiele ostrożniej starając się przewidywać wszelkie zagrożenia. Apeluje o rozsądek i brak zaufania do innych kierowców-jedynie to może nam zagwarantować względne bezpieczeństwo. Pomimo że aktualnie sprzedałem motor (kupuje mieszkanie) to w najbliższym czasie planuje kupic następny ale z pewnościa będę jeździł bardzo ostrożnie. Świeć Panie nad jego duszą...(*)
OdpowiedzBrak zaufania to podstawa przeżycia na drodze. Na moto może cię zbić kartka papieru, gałązka, kilka liści, garść piasku, rzucona przez kogoś beztrosko reklamówka, o innych kierowcach nie wspominając. EXPECT UNEXPECTED, BE CAREFULL
OdpowiedzSzpanerka... Przyczyna śmierci 75% szpanerów. Skoki na banie, wyścigi pseudosportowymi autami, pałowanie na głupiego na R6... Niestety ostatnimi czasy moto są bardzo popularne... Ale VTR250 to nie szpan... Kupiłem po 3 latach przerwy w śmiganiu, GSXF600 jeździłem sezon i przeskoczyłem na fireblade... Bez problemu choć pare razy miałem pełne gacie. Ale przed tymi 3 latami jeździłem 10lat na sprzętach 50-400cm3... To najlepsza droga...
OdpowiedzBez sensu, to nie problem r6 - to problem głowy.
OdpowiedzWitam. Ja na pierwsze moto wybrałem gixa z 2002r podkręconego do 125KM. To był błąd po 3 tygodniach jazdy miałem wypadek (na szczescie nic mi sie nie stało) ale moto mocno po kiereszowany. Zbyt duzo gazu, nie odpowiednia trajektoria w zakręcie, a moto miało jeszcze bardzo duzy zapas mocy, więc szacunek do manetki to jedno (ale kusi cholernie) więc nik nie bedzie jezdził szlifierą 60km/h jak maszyna pociagnie gróbo ponad 200. szacunek jest w pierwszych dniach, puzniej to juz sie sprawdza jak idzie moto, nie mając doświadczenia prawie wogule. Jest to juz mój 4 sezon i nadaj śmigam na 600 tylko nowszej. Nadal nie uważam się za zajebistego kierowce chos scigam sie na torze.
OdpowiedzGłębokie wyrazy współczucia....pierwsze moto to kawa zx6r 1998r...używam jej do czerpania przyjemności tak jak sobie zawsze marzyłem jestem nowicjuszem ale do tej pory miałem kilka sytuacji od której mi się trochę ciepło zrobiło ze strachu wszystkie były dzięki mojej głupocie także wiem po sobie co młody świeżo upieczony motocyklista ma w głowie siadając na sportową maszynę...tym się spokojnie jeździć nie da, ale potrzeba do tego wyobraźni której często świeżakom brakuje...doświadczenie nabiera się latami i też nie powiem że umiem już wszystko...
OdpowiedzSzacun, umiejętność znalezienia własnych błędów i wyciągnięcia z nich wniosków dobrze wróży na przyszłość.
OdpowiedzMój 1 motor to Suzuki Hayabusa Z przełącznikiem trybu pracy silnika takie Mode opis sterowania silnikiem z przełączaną przez kierowcę potrójną mapą zapłonów pozwalają na wybór trybu pracy silnika zgodny z osobistymi preferencjami. na początek można obniżyć moc a w przyszłości cieszyć się osiągami rakiety pozdrawiam
OdpowiedzNa początku żalowałem , ze na pierwsze moto za radą kolegów kupilem CB500 a nie Horneta. Teraz po 2 sezonie z CB500 i testach na GSR wiem, że dobrze zrobiłem. Na motocyklach jak R6, Hornet itd nie da sie wolno jezdzic bo swoimi optymalnymi obrotami wymuszają odpowiednią predkość, której nota bene nie czuć tak podczas jazdy, przy której to predkości słabszy moto "robi bokami". dla porównania jazda 100km/h Maluchem i Mercedesem - wrażenia pędu zupełnie inne. A w podbramkowej sytuacji 90km wiecej na liczniku robi różnicę :(
OdpowiedzDa się, tylko musisz zredukować przełożenie. Dla Fazera w mieście 2gi bieg wystarczy w zupełności (prędkość do 120kmh przy 10tyś obr.), poza miastem wystarczy 4 (prędkość do 160kmh przy 10tyś obr.). A biegów jest 6 :)
OdpowiedzI slusznie... bo problem nie w tym jak TO rozpedzic, tylko jak to pozniej zatrzymac... Jesli do tego dodamy puszkarzy prowokujacych nas nawet nie tyle do scigania sie z nimi, co uwazajacych, ze on w swojej vectrze czy mondeo to temu motocykliscie pokaze... a naszymi sprzetami mozemy im dolnym piardem pokazac co sa warte ich puszki... korci, prawda?
Odpowiedznie przesadzałbym z tym hornetem ;) na nakedzie naturalnym ogranicznikiem zapędów jest pęd powietrza - przy 200 kmh i więcej nie da się jechać dłużej niż chwilę
OdpowiedzR6 nie tylko nie nadaje sie na pierwsze moto ale dla wiekszosci ludzi nawet na piate czy dziesiate. I nie mowimy tutaj o mocno zlagodzonych nowych R6-tkach ale jak znam zycie mowa o taniej, starej R6 pewnie jeszcze na gaznikach ktora moc oddaje w sposob literalnie szalony. I zaden rozsadek nie pomoze jesli ma sie 20 lat (niektorym nie pomaga mimo ze maja 50 lat). Predzej czy pozniej przychodzi moment kiedy nabieramy pewnosci siebie bo mamy opanowana maszyne i zaczynamy sprawdzac jej mozliwosci. A ruch uliczny to dzungla w ktorej orientacji nabywa sie z dziesiatkami tysiecy przejechanych kilometrow - tego nic nie zastapi niezaleznie od sprzetu, wieku, rozsadku itp. Wszyscy tak maja. Najwazniejsze zeby wystarczylo nam szczescia na tyle zebysmy nabrali doswiadczenia. To czy akurat nam skreci ktos przed maszyna czy komus innemu to tylko kwestia szczescia. Spoczywaj Wiktor w spokoju...
OdpowiedzNadaje się. Dla spokojnego, opanowanego, pozbawionego kompleksów człowieka o mocnej psychice który nawinął na licznik co najmniej 200 000 km innym pojazdem. Może to być 20latek :)
OdpowiedzPrzesada. Ja na pierwsze moto wybrałem ZX9-R rocznik 2000 i jakoś jeżdżę i żyję. Dużo wyobraźni, szacunku do motoru i dystansu do swojego wyobrażenia o własnych niby umiejętnościach...
OdpowiedzNie wiem czy w czas dostanę odpowiedź, ale czy ktoś wie czy ten pogrzeb jest jutro? jeśli tak to w którym miejscu?
Odpowiedzpogrzeb odbędzie się jutro tj. 8.09.2010r. o godz 13:00 na cmentarzu przy ul Dąbrowskiej...
OdpowiedzKieruje wyrazy współczucia dla rodziny Wiktora, lecz dziwi mnie fakt, że od razu taki motor... Jest tyle niższych kategorii, chociażby głupia Honda NSR 125. To naprawdę ma już kopyto jak na swoją klasę, a jednocześnie to idealny sprzęt przejściowy, do nauki... Jeszcze raz głębokie wyrazy współczucia dla najbliższych...
Odpowiedz[*] kodolecje dla rodziy, bardzo przykra wiadomość
OdpowiedzNa poczatku pragne zlozyc szczere wyrazy wspolczucia z powodu straty, odnoszac sie do listu i tematu artykulu mysle ze nie ma co generalizowac, sam posiadam r6 od 2 sezonow byl to moj pierwszy motocykl nie liczac motorynki na ktorej jezdzilem x lat temu, przez 2 sezony nie mialem zadnego wypadku, wywrotki, ani powazniejszej kryzysowej sytuacji, nie twierdze ze jestem doswiadczonym motocyklista jeszcze wiele km musze nawinac zebym moc tak mowic jednak staram sie jezdzic z wyobraznia i przede wszystkim uzywac glowy, zycze wszystkim szczescia i jak najwiekszej liczby sezonow na moto
OdpowiedzNiech moc będzie z Tobą!
OdpowiedzNa pierwsze moto może być równie dobrze FJR (mój przypadek), albo Boss Hoss z silnikiem 10.1 L. To, że jeździ się na petardzie nie zwalnia z myślenia, a wręcz daje poczucie, że nic nie musimy nikomu udowadniać. Jak zabiję się na motocyklu jutro, albo za 10 lat nie będzie miało znaczenia dla mediów. Ot będę kolejnym dawcą nerek, wariatem na motorze...
OdpowiedzBardzo mi przykro... Chce jeszcze powiedziec ze według mnie doswiadczenie zbobywa sie przez całe zycie. Ktos wczesniej napisał ze jego kuzyn w 2 sezony zdobył doswiadczenie i pewnie mysli ze jest najlepszy... Jezdze tez kilka lat i za kazdym razem jak wyjezdzam mam w swiadomosci to ze przeciez moge juz do domu nie wrócic, moze to nie być moja wina, przykładowo ktos moze wymusic... Jesli ktos jest rozważny i troche mysli to moze na pierwszy motocykl kupic nawet mt-01 z ogromnym momentem. No cóż takie jest moje zdanie. Pozdrawiam wszystkich motocyklistów. Szerokiej drogi.
OdpowiedzJakby zabił się na Simpsonie, albo rowerze to by nie było o czym pisać, a tak jest. Brawo redakcja za kolejny temat, z którego absolutnie nic nie wynika. Kondolencje dla rodziców i przyjaciołom ofiary.
OdpowiedzAle nie zginal na simsonie ani rowerze. Pytanie dla Ciebie - dlaczego? Dlaczego skuterowcy i rowerzysci gina staatystycznie zadziej niz motocyklisci? Czym roznia sie ich pojazdy? Czy moze predkoscia maksymalna i przyspieszeniem?
OdpowiedzAno właśnie dlatego - kierowca skutera czy roweru pomimo że jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego nie może i w efekcie nie egzekwuje swoich praw - widziałeś kiedyś rower jadący środkiem lewego pasa na wisłostradzie??? :) A motocyklista domaga się żeby jego prawo, najczęściej prawo do pierwszeństwa przejazdu było bezwzględnie respektowane. Do tego dochodzi odgórna polityka kreowania kierujących jednośladami jako tych złych i tworzenie atmosfery przyzwolenia na, powiem wprost, wręcz zabijanie - przykład: sprawa Maćka Zawiszy który zginął bo kierowca puszki chciał go nastraszyć.
OdpowiedzDla rodziny kondolencje, ale... nie mogę się zgodzić że R6 nie nadaje się na pierwsze moto - moim zdaniem to nie ma większego znaczenia. Pawie wszystkie śmiertelne wypadki z udziałem motocyklistów nie są spowodowane brakami w "ogarnięciu" sprzęta tylko chwilowym brakiem wyobraźni. Chłopak nie powinien mieć R6, w ogóle nie powinien mieć moto po tym jak przegapił samochód który mu zajechał drogę. Sorry, nie przewidziałem, zmysły nie zadziałały tak jak trzeba - remontuję i sprzedaję. Pierwsze zdarzenie było informacją że brak mu predyspozycji psychofizycznych i trzeba odpuścić. Szkoda że wtedy zabrakło właściwej diagnozy. Jak pokazuje życie nie ma "do trzech razy sztuka", czasem pierwszy raz jest ostatnim. EXPECT UNEXPECTED - BE CAREFULL - THING!!!
Odpowiedzco ty gadasz czlowieku? miales kiedys taka sytuacje gdy samochod zajezdza ci droge albo wrecz wjezdza w ciebie? ciekaw jestem jak zadzialalyby twoje zmysly w takich warunkach. myslisz ze w ulamku sekundy zdolalbys cos zrobic? jedyna rzecz ktora przyszlaby ci do glowy to wcisnac heble i co najwyzej odbic kierownica a i tak mogloby to zabraknac. chyba nie miales nigdy wypadku albo chociaz podbramkowej syutuacji ze piszesz takie rzeczy. moze po szlifie mam wyremontoweac motocykl i sprzedac bo nie jestem w stanie nim jezdzic? wedlug mnie kazda taka ciezka sytuacja na drodze i kazdy nawet dzwon ucza kierowce jak sie zachowac nastepnym razem. uczymy sie na bledach przeciez, no chyba ze ty juz jestes geniuszem
OdpowiedzI jeszcze jedno - moim zdaniem jeśli dopuszczasz żeby ułamki sekund decydowały o Twoim życiu - sprzedaj moto bo wcześniej czy później zginiesz. Po każdym zdarzeniu, czy to szlifie, czy awaryjnym hamowaniu, czy parkingowej przycierce trzeba sobie zrobić uczciwy rachunek sumienia: czy mogłem tego uniknąć i dlaczego nie uniknąłem. Najistotniejsze wydaje mi się poznanie jak pracuje mój umysł, jakie są moje umiejętności i dopasowanie do tego sposobu jazdy. Wtedy nie ma znaczenia czego dosiadasz - Twoje szanse na szczęśliwy koniec podróży bardzo wzrastają.
OdpowiedzAno miałem i to nie jedną taką sytuację gdzie przewidziałem że baran będzie zmieniał pas, nie na podstawie jego kierunkowskazów tylko na podstawie stylu jazdy puszki. A kilka razy uratował mnie refleks i moc silnika - bo nigdy nie hamuję zawsze staram się ominąć przeszkodę - jak dotąd z powodzeniem i oby się to nie zmieniło. Nie oszczędzam też klaksonu - jak ktoś podjeżdża z podporządkowanej zawsze WIE że coś się zbliża.
OdpowiedzNie mowmy o szczesciu czy braku rozumu... ja skladam szczere wyrazy bolu a tym bardziej ze chlopaka znalem... zabraklo poprostu doswiadczenia :((
OdpowiedzZabrakło doświadczenia? Nie - są wrodzone predyspozycje do prowadzenia pojazdów mechanicznych, ale przecież nikt się nie rodzi doświadczonym motocyklistą. Doświadczeni motocykliści nabierali doświadczenia rozsądnie i z łutem szczęścia. Więc tu zabrakło conajmniej jednej z tych dwóch rzeczy.
OdpowiedzWiecie co jest najstraszniejsze? Że miażdżąca większość z komentujących nie potrafi wyciągnąć z tej sytuacji logicznych wniosków i ciągle się upiera, że nie ma związku między mocą a ryzykiem...
Odpowiedzwszystko zależy od nas kierowców można zginąć nawet na gs 500. trzeba znać i wiedzieć o swoich ograniczeniach. jeżeli ktoś je zna to czemu ma nie kupowac sobie r6, r1 czy cbr na pierwszy motor?
OdpowiedzMożna mieć ponad 200koni pod siodłem i żyć z nimi długo i szczęśliwie. Po prostu trzeba być rozsądnym, nie pędzić na złamanie karku i mieć trochę wyobraźni ....
Odpowiedz...trzeba mieć bardzo dużo wyobraźni. Ale niestety to wszystko nie wystarczy, trzeba mieć jeszcze szczęście...
OdpowiedzCo za durny artykuł. Brak słów. Autor chyba miał pustkę w głowie, a termin go gonił więc nabazgrał to, co wszyscy wszędzie piszą i biadolą. Pewnie jutro napiszę o dresach na R1kach, co w adidaskach i krótkich spodenkach jeżdżą :)
OdpowiedzTak sie składa ze ten artukuł jest prawdziwy bo takie zajscie mialo miejsce wiec nie myśl ze ktos pisal to zeby zapelnic rubryke i wymyslic jakis nowty temat.
OdpowiedzWg mnie Krzysztof B. chodziło o forme artykułu, nie o przytoczony list, bo ten jest prawdziwy. Ja też mam zastrzeżenia do artykułu, ale ten się ukazał i nic nie moge zrobić.
OdpowiedzSzkoda chłopaka miał przed sobą całe życie :(
OdpowiedzZabija nas to co kochamy [*]
Odpowiedz.. zabija głupota a nie to co kochamy....
OdpowiedzNieważne czy chłopak za młody czy niedoświadczony niektóre maszyny nie nadają się po prostu do jazdy po naszych drogach i samo kupno maszyn powyżej 100 KM jest już sporym przegięciem...
OdpowiedzSzkoda tylko ze w większości przypadków są tylko 125 a pozniej dopiero 600 ... więc jak tu wybierać?
OdpowiedzHmm to lekka przesada - z nowych maszyn masz Kawasaki Ninja 250, Honda VTR 250... a i ze starczych coś by się znalazło w "dziurze" o której piszesz
OdpowiedzTo nie motocykle zabijają ludzi, ale ludzie zabijają się na motocyklach. Co miał kupić? Gs500? Motocykl sprzed II wojny światowej ze śmiesznymi hamulcami? Znam ludzi, którzy z tych badziewi przesiadali się na gixery i mieli problem bo w gs odkręcali manetkę 0-max (próbowali tak samo na gsxr). Bardzo mi żal chłopaka, ale uważam że wybór r6 na pierwsze moto nie był nietrafiony. Może po prostu był na to za młody.. ?
Odpowiedz