Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 135
Pokaż wszystkie komentarzeDla rodziny kondolencje, ale... nie mogę się zgodzić że R6 nie nadaje się na pierwsze moto - moim zdaniem to nie ma większego znaczenia. Pawie wszystkie śmiertelne wypadki z udziałem motocyklistów nie są spowodowane brakami w "ogarnięciu" sprzęta tylko chwilowym brakiem wyobraźni. Chłopak nie powinien mieć R6, w ogóle nie powinien mieć moto po tym jak przegapił samochód który mu zajechał drogę. Sorry, nie przewidziałem, zmysły nie zadziałały tak jak trzeba - remontuję i sprzedaję. Pierwsze zdarzenie było informacją że brak mu predyspozycji psychofizycznych i trzeba odpuścić. Szkoda że wtedy zabrakło właściwej diagnozy. Jak pokazuje życie nie ma "do trzech razy sztuka", czasem pierwszy raz jest ostatnim. EXPECT UNEXPECTED - BE CAREFULL - THING!!!
Odpowiedzco ty gadasz czlowieku? miales kiedys taka sytuacje gdy samochod zajezdza ci droge albo wrecz wjezdza w ciebie? ciekaw jestem jak zadzialalyby twoje zmysly w takich warunkach. myslisz ze w ulamku sekundy zdolalbys cos zrobic? jedyna rzecz ktora przyszlaby ci do glowy to wcisnac heble i co najwyzej odbic kierownica a i tak mogloby to zabraknac. chyba nie miales nigdy wypadku albo chociaz podbramkowej syutuacji ze piszesz takie rzeczy. moze po szlifie mam wyremontoweac motocykl i sprzedac bo nie jestem w stanie nim jezdzic? wedlug mnie kazda taka ciezka sytuacja na drodze i kazdy nawet dzwon ucza kierowce jak sie zachowac nastepnym razem. uczymy sie na bledach przeciez, no chyba ze ty juz jestes geniuszem
OdpowiedzI jeszcze jedno - moim zdaniem jeśli dopuszczasz żeby ułamki sekund decydowały o Twoim życiu - sprzedaj moto bo wcześniej czy później zginiesz. Po każdym zdarzeniu, czy to szlifie, czy awaryjnym hamowaniu, czy parkingowej przycierce trzeba sobie zrobić uczciwy rachunek sumienia: czy mogłem tego uniknąć i dlaczego nie uniknąłem. Najistotniejsze wydaje mi się poznanie jak pracuje mój umysł, jakie są moje umiejętności i dopasowanie do tego sposobu jazdy. Wtedy nie ma znaczenia czego dosiadasz - Twoje szanse na szczęśliwy koniec podróży bardzo wzrastają.
OdpowiedzAno miałem i to nie jedną taką sytuację gdzie przewidziałem że baran będzie zmieniał pas, nie na podstawie jego kierunkowskazów tylko na podstawie stylu jazdy puszki. A kilka razy uratował mnie refleks i moc silnika - bo nigdy nie hamuję zawsze staram się ominąć przeszkodę - jak dotąd z powodzeniem i oby się to nie zmieniło. Nie oszczędzam też klaksonu - jak ktoś podjeżdża z podporządkowanej zawsze WIE że coś się zbliża.
Odpowiedz