1,5 miliona mandatów. Polscy kierowcy na potęgę łamią przepisy za granicą
1,5 miliona zapytań o dane polskich kierowców skierowały w ubiegłym roku do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców zagraniczne służby. W tym roku zapytań może być jeszcze więcej.
Polacy za granicą jeżdżą znacznie ostrożniej niż w Polsce, słusznie obawiając się wysokich mandatów. Jak się jednak okazuje, ostrożność ta jest niewystarczająca w realiach ruchu drogowego krajów zachodnich. W 2018 roku z wielu krajów Europy skierowano do polskich służb ponad 1,5 miliona zapytań o dane kierowców.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Odpowiedź na każde takie zapytanie skutkuje wezwaniem do opłacenia mandatu, co oznacza, że swobodny styl jazdy Polaków nie pozostaje bez echa za granicami naszego kraju. Nie tylko przekraczamy prędkość - coraz częściej przejeżdżamy na "późnym pomarańczowym" lub nie ustępujemy pieszym na przejściu.
W Polsce na relaksie
W Polsce niewielu z nas przejmuje się wysokością mandatów - w najgorszym razie jest to wydatek 500 zł plus punkty karne. Tu owszem, można stracić prawo jazdy od razu, ale to sytuacje bardzo rzadkie. Co innego za granicą - w popularnej wśród Polaków Chorwacji niestosowanie się do przepisów ograniczających prędkość może skutkować mandatem o wysokości nawet 10 tys. zł.
Podobnych kwot należy spodziewać się w Szwajcarii, krajach skandynawskich i Finlandii, ale pośpiech może słono kosztować nawet u naszych południowych sąsiadów, gdzie maksymalny mandat za przekroczenie prędkości wynosi 800 euro.
Za granicą surowo
Jak się wydaje, największym problemem jest dla nas zrozumienie faktu, że ograniczenia prędkości w większości krajów Europy, inaczej niż w Polsce, traktowane są bardzo dosłownie. Na naszych drogach przyjmujemy pewną tolerancję - powiedzmy 10-20 km/h. Faktycznie - policja w Polsce z reguły nie reaguje na takie przekroczenia prędkości.
Zupełnie inaczej jest za granicą - w ubiegłym roku zapłaciliśmy 180 euro mandatu za przekroczenie prędkości we Francji o… 5 km/h.
Można nie płacić?
Wezwanie do opłacenia zagranicznego mandatu można wprawdzie zignorować - czasem zagraniczne służby nie decydują się na skomplikowaną drogę sądową. Problem pojawia się dopiero wówczas, gdy ponownie wjeżdżamy na teren kraju, w którym popełniliśmy wykroczenie. Podczas kontroli będziemy zmuszeni zapłacić zaległy mandat wraz z odsetkami.







Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarzeBrawo! Tak samo powinna działać polska policja. Zero tolerancji dla przekraczania prędkości. Skoro jest ograniczenie prędkości do 50 km/h, to jadę maksymalnie 50 km/h. Jeżeli nie dowierzam swojemu ...
OdpowiedzMoge sie niezgodzic? Tak silna, wrecz irracjonalna egzekucja przepisow, nie dodaje nic do bezpieczenstwa. Wrecz odwrotnie. Nie raz widze jak ktos wyraznie ma oczy wlepione w predkosciomierz, zamiast na droge. Jesli zdarzy mi sie przekroczyc o 5km/h to nie oznacza z automatu ze jestem przestepca drogowym! I ze nalezy mnie od razu karac! Jesli ktos naprawde szaleje, i faktycznie stwarza zagrozenie, to nie powinno byc litosci - tu sie zgadzam. Wlepianie mandatow za cokolwiek, bezmyslnie, nie poprawi nic, natomiast wzrosnie poziom i tak juz silnego poczucia, ze wladza robi z nami co chce. Jesli chcemy bezpiecznych drog, to tylko przez szkolenia i poprawe umiejetnosci. Powolna jazda nie jest odpowiedzia.
OdpowiedzTylko Ty uważasz, że przekroczenie o 5 km/h dopuszczalnej prędkości to nic, inny kierowca będzie uważał, że dla niego to 10 km/h, a jeszcze inny, że 20 km/h. Prawo musi być jednoznaczne i surowo egzekwowane, a nie interpretowane. Jak mawiali Rzymianie "dura lex, sed lex". Pozdrawiam!
Odpowiedz