
dzisiaj 12:24 Wiadomości
BMW K1600GTL - o wiele więcej niż turystyk 7
dzisiaj 11:39 Wiadomości
Na pewno pamiętacie pierwsze sceny z filmu „Szeregowiec Ryan”. Opada rampa barki desantowej i zaczyna się rzeźnia. Inwazję Normadii mamy już za sobą, ale ciągle można poczuć klimat tamtych chwil. Wystarczy, że w sieci pojawia się prezentacja lub test jakiegoś motocykla. Czasem wystarczy nawet sama wzmianka, aby rozpętało się piekło. Zabieramy się za ocenianie motocykli. Obowiązkowo obrywa BMW (wiadomo – testy kupione, sypią się na potęgę, wyglądają jakby chorowały) potem do gardeł skaczą sobie miłośnicy japońskich marek (w Kawasaki pękają ramy, Hondy biorą olej, w Yamahach padają skrzynie, a Suzuki są dla kogoś, kto lubi nosić spodnie bez pośladków), aby zjednoczyć się przeciwko wspólnemu wrogowi jakim jest rzecz jasna wszelkiej maści włoszczyzna (której nie ma gdzie serwisować, która rozpada się od samego stania i ma wieczne problemy z elektryką). Bez echa nie przejdzie też jakikolwiek tekst na temat Triumpha (nie odpalają i rdzewieją jakby były garażowane na bagnach), Husqvarny (złom), KTMa („Ready to explode”), Moto Guzzi (działają i wyglądają, jakby opuściły fabrykę przed ukończeniem) i tak można by wymieniać w nieskończoność…
Przyglądając się tej ciętej i bezlitosnej krytyce, tym zapalczywym dyskusjom często tak daleko wychodzącym poza granicę dobrego smaku, że nie bardzo wiadomo jak do niej wrócić, można dojść do wniosku że właściwie nie ma żadnych fajnych motocykli na rynku. Że pomimo wieku z hakiem produkcji i doskonalenia jednośladów ciągle się one do niczego nie nadają. Czy aby na pewno?
Mam swoje zdanie w tym temacie, ale zanim je wyłożę w zwięzłym akapitem chciałbym omówić szybko kilka składowych mojej opinii.
Me, Myself and I
Zacznijmy od racjonalności naszych wyborów. Czy mają one cokolwiek wspólnego ze zdrowym rozsądkiem? Gotujące się w korkach supersporty, albo wielkie choppery na ulicach naszych miast to codzienność. Turystyczne enduraki z gmolami i szperaczami także. I tak jest już lepiej, bo coraz chętniej sięgamy po mniejsze pojemności, ale to zajmie jeszcze całe dekady zanim dojdziemy do standardu z krajów Europy Zachodniej i Południowej, gdzie króluje przedział pojemnościowy 250-500cc. O ile w ogóle dojdziemy. Większość naszych motocykli nie jest nawet wykorzystywana zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Miażdżąca większość R1 nigdy nie widziała toru wyścigowego, tak samo jak większość R1200GSów nie zjechała z asfaltu w cokolwiek, co przy odrobinie dobrej woli można by nazwać „offroadem”.
To co piszę to nie wyrzut, ani zarzut. Motocykle kupujemy nie tylko po to, aby na nich jeździć, ale też w duże mierze po to aby realizować wizję samego siebie. Podobają się nam klimaty WSBK, więc kupujemy Gixxera, choć na dojazdy do roboty (w których spędza on 90% swojego życia w naszych rękach) w zupełności wystarczyłaby Yamaha YBR250. To samo dotyczy cruiserów, enduraków itp. Ale to bardzo dobrze. Motocykle nie muszą, a nawet nie powinny być racjonalne.
Be a Hero
Tu pojawia się kolejny problem. Czy jesteśmy w stanie realnie ocenić motocykl – nawet przy założeniu, że jest on racjonalnie użytkowany, zgodnie ze swoim przeznaczeniem (choć jak już wyżej ustaliliśmy – najczęściej tak nie jest)? Moim zdaniem nie. Osiągi dzisiejszych motocykli, szczególnie sportowych (szosowych, jak i offroadowych) są tak wyśrubowane w kosmos, że statystyczny motocyklista nie ma szansy zbliżyć się do granic możliwości maszyny, aby rzetelnie ją ocenić. Co zresztą znaczy ocena? Subiektywna opinia? Jeśli mielibyśmy cokolwiek oceniać przydałaby się taka sama zamknięta przestrzeń, takie same warunki atmosferyczne, powtarzalność, ci sami jeźdźcy, odpowiedni sprzęt pomiarowy – tak można rzeczywiście wyrobić sobie opinię na temat motocykla. Pytanie tylko ilu z forumowych predatorów w ten sposób wyrabiało sobie opinię na temat maszyn które raczą podsumowywać swoimi śmiałymi osądami? Obstawiam, że niewielu.
Sekciarze i hejterzy
Wiecie, że są tacy, którzy uważają, że dana marka jest najlepsza, najładniejsza, najfajniejsza. I nie ma znaczenia czy tak rzeczywiście jest, czy nie. To samo zresztą spotkać można wśród samochodziarzy. Po prostu ktoś najbardziej na świecie kocha BMW, albo Ducati, albo Yamahę, od zawsze jeździł takimi sprzętami i za żadne skarby nie wsiądzie na nic innego. Jako że w przyrodzie musi być równowaga, mamy też hejterów, którzy na tym samym BMW, albo Ducati nie zostawią nigdy suchej nitki, często nigdy nie posiadając takiego motocykla. Czy pytając taką osobę o dany motocykl jest szansa uzyskać jakąkolwiek rzeczową opinię? Wątpię.
Motocykle są doskonałe
Prawda jest taka, że motocykle są w dzisiejszych czasach bliskie ideałowi. Nie da się pójść do salonu jakiegokolwiek poważnego producenta motocykli i kupić kiepski motocykl. Kiedyś kryteriami oceny były takie czynniki jak osiągane przebiegi, solidność konstrukcji, odporność na korozję i tego typu przyziemne sprawy. Pytam, kto dziś zastanawia się nad trwałością motocykla? Kto w ogóle robi dziś kapitalki silników? Nasze motocykle są niezawodne jak nigdy, są oszczędne, ładne, świetnie się prowadzą, naprawdę trudno się do nich przyczepić.
Przez pryzmat czego oceniamy zatem dziś motocykle? Otóż przez pryzmat tego czy fajnie wyglądają, przez pryzmat tabelek z danymi technicznymi, porównujemy listę gadżetów nawet jeśli nie będziemy z nich korzystali, lub po prostu nie będą nam przydatne. Decydują sympatie, antypatie i to czy udało się wyhaczyć fajną używaną sztukę. Czy to są rzetelne kryteria oceny?
Trochę lepszy, trochę szybciej…
Swoje robią też machiny marketingowe, które wmawiają nam (i co nie przestaje mnie zadziwiać – robią to skutecznie) że potrzebujemy co chwilę nowy model, który a jakże wynosi wszystko na nowy, nieznany dotychczas poziom. Niestety nie potwierdzają tego specjalnie ani wyniki sportowe, ani zdrowy chłopski rozum. Niestety oderwane od rzeczywistości kampanie reklamowe ukazujące rywali jako pionki strącane z łatwością z pola rywalizacji nie budują atmosfery racjonalnego oceniania motocykli. Co gorsza jako społeczność nie potrafimy przyjąć do wiadomości, że ktoś ma inne zdanie o naszym motocyklu, niż my sami. Choć miałem okazję jeździć wieloma motocyklami, to na co dzień jeżdżę 48 konną Yamahą MT-03 i uważam ją za super motocykl. Co mnie interesuje to, że inni uważają go za muła, deficyt, wibrator? To w mojej ocenie super motocykl, nawet jeśli inni uważają co innego. Tymczasem co widzę pod tekstem redaktora Tomanka na temat jego zdaniem przereklamowanych motocykli? Otóż widzę skakanie sobie do gardeł, tylko nie bardzo jestem w stanie zrozumieć w imię czego? Motocykla, którego się nawet nie posiada? To samo jest za każdym razem, gdy pojawia się opinia na temat jakiegoś rozpalającego wyobraźnię modelu. Jeśli redaktor napisze coś pozytywnego, to test na pewno był kupiony, jeśli negatywnego – to znaczy że redaktor guzik się zna. Najbardziej szczegółowe i dosadne wydają się oceny z for i grup dyskusyjnych ostrym piórem wyartykułowane przez ludzi którzy danego modelu nawet nie widzieli z bliska, już nie mówiąc o jeździe nim. Czy taka bezmyślna agresja i frustracja mają sens? Sami oceńcie.
Mówiąc krótko
Motocykle, które kupujemy w dzisiejszych czasach w moim odczuciu bardzo rzadko są kupowane w oparciu o racjonalne kryteria, a jeszcze rzadziej są rzetelnie oceniane. Czy to źle? To dobrze, bo motocykle ze swej natury nie powinny być utożsamiane z czymś racjonalnym, a subiektywność ich oceny przez każdego z nas stoi w jawnej sprzeczności z szeroko rozumianą obiektywnością. Może zatem warto zatem trochę wyluzować i okazać rozmówcy nieco wyrozumiałości? Chce jeździć Moto Guzzi, Hondą albo Triumphem? To niech sobie jeździ…
KOMENTARZE (68) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
Super artykuł, bardzo prawdziwy. Co z tego że cały czas jeżdże np. Honda? mam taki grymas więc jeżdżę-nie znaczy to że inne jest gorsze. Niestety dużo osób tak myśli bądź sobie tak wmawia, dlaczego? bo chcą uważać że ... » czytaj dalej
odpowiedzNO BZDURY APRILIA NAJLEPSZA BO MAM SAME KŁAMSTWA LEPIEJ PODYSKUTOWAĆ O ZAMKNIĘTYCH OPONKACH HA HA HA
odpowiedzBardzo fajny artykuł,jest w nim dużo prawdy,szczególnie o tym że ktoś nie jeździł jakimś motorem a krytykuje ten model
odpowiedzŚwietny artykuł. A to co jest w nim napisane jest prawdą, o czym świadczą poniższe komentarze. Brawo dla autora za odwagę, bo chyba wiedział, że wielu nie zrozumie jego treści.
odpowiedzCo to za artykuł?! Zajmijcie się czymś poważnym, a nie laniem wody.
odpowiedzJakoś przypominają mi się stwierdzenia z tego forum: GS jest głosem rozsądku, Multistrada stylową turbo-lokówką, 990 SMT nieco zbyt laboratoryjny, a Triumph Tiger nie odpala. ... » czytaj dalej
odpowiedza ja mam gdzieś wasze opinie , zawsze kupowalem ten motocykl , ktory mi sie podobal w danym momencie
odpowiedzNiech ktoś założy konkurencyjną stronę dla ścigacz.pl bo nie ma gdzie poczytać o motocyklach a na tej można usnąć
odpowiedzfajne FZ1N mam ... ale mi się znudził...
odpowiedzDobrze napisane, ale chyba w odpowiedzi na wypowiedzi prowokatorów i pseudo-ekspertów forumowych. Żal mi ludzi, którzy przesadnie przejmują się watahami ujadających burków osiedlowych ;] Zakup motocykla podyktowany jest tak ... » czytaj dalej
odpowiedzJesli chodzi o wybor motocykla to zapomina pan redaktor o dwoch rzeczach. Pierwsza to motocykl ma byc uniwersalny bo malo kogo stac aby miec 3 motocykle w garazu. jeden na dojazd do pracy drugi na tor a trzeci na wycieczke po ... » czytaj dalej
odpowiedzMam 185 mialem vtr 250 teraz xj6 i nie sadze ze jest za maly....moze twoje ego cierpialo?
odpowiedzNa sile dorabiasz teorię, aby przekonac siebie i innych że kupiłeś duże moto kierując sie jaką logiką, a nie zwykłą chęcią napierdalania. Ilość miejsca jest podobna na wszystkich motocyklach (pomijam 125), no chyba że chcesz... » czytaj dalej
odpowiedzNajszybciej jechalem 160 km/h tym motocyklem wiec napewno nie do napierdalania kupilem. Przysiadalem sie do wielu szescsetek i zle sie na nich czulem bo byly za male. Nie chodzi mi o ilosc miejsca ale gabaryty motocykla. Co... » czytaj dalej
odpowiedzJesli nie zapierdalasz, to wystarczyaby jakas 500. Przyjemniej sie jeżdzi lekkim i zwrotnym motocyklem. A to co mówisz to typowa ilustracja syndromu małego członka i prob reperowania sobie samopoczucia czyms co innym bedzie... » czytaj dalej
odpowiedzale przypał kolego ;( nie martw się - też kiedyś kupisz sobie moto , takie prawdziwe i tylko dla ciebie
odpowiedzAle ty bredzisz gosciu. Przedewszytskim mnie nie znasz wiec nie wiesz jakie mam kompleksy i jaki czlonek. Nikt ci nie kaze jezdzic duzymi motocyklami jak sie ich boisz ale nie probuj na sile mnie przekonywac jaki... » czytaj dalej
odpowiedzKolego nie przejmuj się internetowymi pieniaczami. Odpowiada Ci taki motocykl jaki masz, jeździj, baw się dobrze, a frustraci będą na forach udowadniać Ci ze kupiłeś go bo masz kompleksy lub lubisz zapie**alać.... » czytaj dalej
odpowiedzA nawet jeśli by chciał sobie coś powiększyć toć to jego sprawa. :) Możesz mieć donga długiego jak stół, ale z Gs'a (tego poczciwego, najpoczciwszego, lekkiego i zwrotnego) torpedy nie zrobisz... I tu wychodzi syndrom- mam... » czytaj dalej
odpowiedzale Ty wcale nie zaprzeczyłeś temu, co napisał autor. Cała sprawa polega na tym, że wszyscy kochamy motocykle, ale każdy z nas ma inne potrzeby... Odległość od miejsca pracy, sytuacja rodzinna, teren, na którym się mieszka... » czytaj dalej
odpowiedzwłaśnie, dlaczego trzeba rozwijać komentarze. ZRÓBCIE COŚ Z TYM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
odpowiedzZróbcie coś z tymi komentarzami żeby nie trzeba było każdego rozwijać
odpowiedzKolego Lovtza, nareszcie napisałeś coś, co od dawna za mną chodzi. Lepiej bym tego nie ujął. Dzięki za bardzo dobry artykuł pod którym się podpisuję. Buu - to jest właśnie to... Nie ważne czym, ważne co czujesz...
odpowiedzja może dodam tyle, że sam jestem moderatorem forum kibicowskiego, emocje są chyba większe niż tu. Powiem tak: posty nie na temat i ich autorzy lecą w kosmos. Co do tematu, to po prostu taka polska natura. Mnie dziwi jedno,... » czytaj dalej
odpowiedzTrafiłeś w sedno! Super artykuł! Zgadzam się z Tobą w 100%. Pozdrawiam!
odpowiedzZa oknem -15st. Można więc trochę się rozgrzać emocjonującą dyskusją ale może jednak lepiej skoczyć do garażu naładować akumulator albo zdrapać muchy z lampy?
odpowiedzBardzo Kocham roznorodnosc motocykli, jesli mam okazje to smigam czym sie da od motorynek przez supermoto, scigacze, nakedy i na koniec quady. Panie i Panowie motocykle to RADOSC i SZCZESCIE. Aby do emerytury... A potem ... » czytaj dalej
odpowiedzJedni kupują motocykle z rozsądku albo jego braku a inni z pasji i miłości do nich!
odpowiedzWniosek z artykułu jeden. Powinien byc jak mantra potarzany wszędzie: peace ! :)
odpowiedz