Wystarczy, że w sieci pojawia się prezentacja lub test jakiegoś motocykla. Czasem wystarczy nawet sama wzmianka, aby rozpętało się piekło.
Mówi się o nich, wszyscy je znają, mnóstwo ludzi się nimi zachwyca. Niestety nie mowa o siostrach Krupa, ale o motocyklach, które definiują pojęcie przerostu formy nad treścią.
Z powodu idiotycznej ideologii, firmy motocyklowe zmieniają swoje plany produkcyjne, pomysły, a nawet całe misje koncernów. Motocykle przestają być przyrządem do dawania radości i zabawy, a zaczynają być czymś, co ma przykleić uśmiech na twarzy jakiegoś wysoko postawionego ponurego typa w Brukseli.
Święta dosłownie jutro. Powoli wkręcamy się w klimat ciastek, potraw wigilijnych, Kevina, światełek, świeczników i goździków w pomarańczy. Wśród całej tej cudownej, Bożonarodzeniowej atmosfery w głowie przewija się myśl, jaki motocykle fajnie byłoby znaleźć pod choinką.
Producenci przygotowują nas na flaki, eksplozje i dużo seksu, a kiedy motocykl już się ukaże, okazuje się, że światło dzienne ujrzała kolejna telenowela z braćmi Mroczek
Wczoraj rano gdy jechałem do pracy moją uwagę przykuł jeden szczegół. W pewnym momencie zauważyłem za sobą gościa na motocyklu, który podobnie jak ja przedzierał się przez korki
To było wałkowane już tysiące razy. Porównywanie motocyklistów do gwałcących gimnazjalistki, jedzących niemowlaki, pijących krew i metanol degeneratów jest nadal aktualne.
Gadżety w motocyklu są jak wielkie pudło zabawek. A my lubimy się bawić zabawkami

Ruszyła produkcja MV Agusta F3
dzisiaj 13:48 Wiadomości
Marko Jerman wraca do Suzuki GRANDys duo 1
dzisiaj 12:47 WMMP