REJESTRACJA | LOGOWANIE

Nadchodzi nowe, czy tego chcemy czy nie

Beavis

27/10/2016, 12:01 8
DRUKUJ

22. października był bardziej przełomowy, niż mogło się komukolwiek wydawać.

Oceny Red Bull Straight Rhythm ze sportowego punktu widzenia, biorąc pod uwagę niską frekwencję wśród zawodników i kibiców, się nie podejmę. Imprezy takie jak te tworzone są po to, aby w pierwszej kolejności realizować cele marketingowe, co nikogo dziwić nie powinno. Zresztą, ten temat poruszaliśmy już przy okazji większej publikacji nt. oddziaływania sponsorów na motorsport. Podczas Straight Rhythm wydarzyło się jednak coś o wiele ważniejszego: po raz pierwszy mogliśmy oglądać konkurencyjny motocykl elektryczny w akcji.

Josh Hill, ex-zawodnik z najwyższego szczebla sportu w Stanach, dosiadł crossówki zbudowanej od podstaw przez Alta Motors. Motocyklem dostał się do półfinałów, pokonując fabrycznych zawodników KTMa i kilka mniej lub bardziej znanych nazwisk ze świata motocrossu w USA.

Co to jest Alta Motors?

Bardzo ważne w całej tej historii jest podejście samych założycieli Alta Motors. Na ich stronie internetowej możemy wyczytać: „Nigdy nie chcieliśmy budować elektrycznego motocykla. Naszym celem było stworzenie motocykla, dzięki któremu zawodnicy - na każdym poziomie - będą szybsi”. To skrajnie inne podejście od faszerowania nas (nomen omen nieprawdziwymi) wizjami ochrony środowiska. Alta korzysta z napędu elektrycznego, bo ten daje spore pole do popisu w kwestii osiągów.

Obecnie Alta oferuje dwa motocykle: crossowe Redshift MX i posiadające homologację supermoto Redshift SM. Oczywiście nie miałem okazji testować tych pojazdów, ale z przeróżnych opinii amerykańskich mediów wynika, że osiągi crossówki porównywalne są z motocyklem klasy 250. i do takiej też klasy Alta będzie wystawiać motocykle w zawodach. W Redshift wykorzystano kilka sprytnych patentów, jak regeneracyjne hamowanie regulowane z kierownicy czy programowalne, zmienne mapy pracy jednostki napędowej. Silnik oraz pakiet litowo-jonowych baterii jest w pełni wodoodporny.

Co najfajniejsze w pojeździe elektrycznym, Redshift praktycznie nie wymaga serwisu. Poza myciem, naciąganiem łańcucha, wymienianiem klocków i sprawdzaniem ciśnienia - nic innego nie powinno interesować potencjalnego właściciela. Z przodu i z tyłu pracuje zawieszenie marki WP, hamulce dostarcza Brembo.

Oczywiście, są także minusy. Zasięg to ok. 2h w terenie lub 100 km na szosie, a cena sięga 15 000 dolarów - czyli ponad dwukrotność markowej crossówki.

Dlaczego to ważne?

W odróżnieniu od elektrycznych KTMów, które budowane są w ramach rodziny Freeride i nie celują w rywalizację sportową, Alta jak najbardziej chce mierzyć swój pojazd z wyczynowymi crossówkami. Nikt by się tym przesadnie nie przejmował, gdyby nie fakt, że im się udało:

Półfinał dla Hilla to ogromny sukces, który przerósł oczekiwania i twórców i samego zawodnika. Warto w tym miejscu nadmienić, że - w moim odczuciu - problemem nie była konkurencyjność samego pojazdu, a dyspozycyjność niebędącego od kilku lat w obiegu Hilla. Ujmując inaczej: na Alcie nie siedział największy kozak w stawce. A co by było, gdyby siedział?

Konkurencyjność pojazdu to jedno, reakcja obecnych na miejscu fanów to drugie. I tutaj pojawia się największe zaskoczenie. Nawet komentujący na żywo zawody więcej mówili o elektrycznym motocyklu, niż na moje oko powinni (Hill był przecież w „dającym po oczach kasku” Monster Energy, więc nie wypada mówić zbyt dużo). Zgromadzeni na miejscu fani kibicowali Alcie, od startu do mety. Oczywiście, działa tutaj „efekt czarnego konia”, gdzie łatwiej sympatyzować z niespodziewaną alternatywną, niż z mistrzem. Ale mimo wszystko, mówimy o kochających przepalanie benzyny, picie piwa i strzelanie do znaków drogowych Amerykanach.

W każdej późniejszej publikacji nt. zawodów występ Alty wymieniany był jako wielki przełom. Media społecznościowe kipią od pozytywnych opinii fanów, coś co w Internecie nie jest oczywiste. Straight Rhythm był najlepszym badaniem na wyspecjalizowanej grupie, jakie Alta mogła sobie zażyczyć. Zresztą, nie tylko Alta...

Kolejny krok

Nie oszukujmy się, małe firmy pokroju Alty nie mają ogromnych szans na przebicie się na rynku. Oczywiście, motocykle elektryczne to ich największa szansa. Mogą liczyć, że skostniałe molochy przegapią trend - wystarczy popatrzeć na to, co robi Tesla w samochodówce. Ale, moim zdaniem branża motocyklowa jest dużo bardziej mobilna od przemysłu samochodowego. Dla KTMa, Yamahy, Hondy, BMW i wielu innych Straight Rhythem mogło być przełomem. Zwłaszcza dla Austriaków, gdzie pomysł na elektryczny pojazd już padł i mimo niskiej sprzedaży Freeride E nadal widnieje w ofercie. Co stanie się, gdy jeden Hans z drugim Hansem podrapie się po głowie i w końcu da zielone światło na budowę konkurencyjnego, wyczynowego motocykla elektrycznego? Bo w sumie, czemu nie?

Weźmy pod uwagę wykładniczy proces rozwoju nowych technologii. Grafenowe baterie stoją już za rogiem, a wraz ze wzrostem pojemności, żywotności i skróceniem czasu ładowania, znacząco zwiększą się możliwości elektrycznych pojazdów.

Jednoznaczne określenie czy powyższe to dobrze, czy źle wychodzi daleko poza moje kompetencje. Radzę jednak śledzić ten proces, ponieważ bardzo możliwe, że 22. października nieświadomie byliśmy świadkami bodźca do wielkich zmian. A czy to zmiany na lepsze? Czas pokaże.

Foto: Archiwum



08/11/2016 13:26 fasdfaa
Nadchodzi nowe, czy tego chcemy czy nie

hehe ten motocykl brzmi jak przyciszony bolid F1 ;)

odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty.

Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

GIEŁDA - NAJNOWSZE OGŁOSZENIA

 -
KTM Duke 125 (2014) Kleszczów / śląskie
11999 zł
 -
KTM Beta Ark LC 70/50 (1999) Smoryń / lubelskie
1500 zł
 -
KTM SX-F 250 (2010) Iława / warmińsko-mazurskie
12600 zł

POLECAMY

.

NAJNOWSZE

FOTONEWSY

FOTO BLOGI

WIDEO

KONTAKT Z REDAKCJĄ