Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 44
Pokaż wszystkie komentarześwięte słowa. Mam identyczny pogląd na ten temat. Kultura jazdy, rozumiana szeroko, ma swe źródła w domu rodzinnym. Jesteśmy społeczeństwem na dorobku, z małym doświadczeniem motoryzacyjnym. Obecność samochodu i jednośladu w domu rodzinnym, odbywanie podróży itd. daje dziecku możliwośc obserwowania zjawisk, postaw, technik, czego nie zapewni kurs. We Włoszech, Francji i Niemczech dzieci zaczynają obcować z jendośladami wcześnie. U nas często pierwszym motocyklem w rodzinie jest ścigacz kupiony przez 20 -latka zanim pojeździł samochodem. Co ciekawe, w ostatnich latach obserwuję młodych mężczyzn odstawiających za kólkiem numery jak kobiety i emeryci. Może się mylę, ale jeszcze paręnaście lat temu to się nie zdażało. Jeśli jeździł ktoś autem, to lubił to i starał się robić to dobrze. Mam prawko od 20 lat, na moto od 3 sezonów.
Odpowiedzkiedyś w ogóle było inaczej. Ja należę do pokolenia, które prawo jazdy "A" robiło na WSK175 robiąc ósemki na boisku szkolnym. Różnica jest taka, że wówczas ja, jako 17-latek z prawo jazdy w kieszeni miałem pełną świadomość, że nie umiem nic i nawet do ETZ150 podchodziłem z respektem.
Odpowiedz