Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 72
Pokaż wszystkie komentarzemoim zdaniem ten ,ktom pisał ten artykół jest totalnym idiotą. Przez to jedno zdanie (na które brakuje skali w kategorii "IDIOTYZM") niedoświadczony palant chcący zaszpanować, a niemający pojęcia o jeśdzie, kupi potwora i się rozwali.
OdpowiedzJa na pierwsze moto kupiłem gsxr 1100. Nie jest przesadnie cieżki i pięknie się układa w zakrętach. Przejechałem nim 27 tys. km. Zaliczyłem dwie gleby: 1. połamane żebra, pęknięta kość obojczykowa, złamany piszczel, zerwane więzadło kolanowe (po 4 miesiącach doszedłem do siebie). Drugim razem motor przeleciał przez barierki, ja przeszlifowałem asfalt i tyle. W dwóch przypadkach niestety moto zawiodło: 1. pękł przewód hamulca przedniego (nie bylo oplotu). 2. zamknąłem oponę...za bardzo. Ogólnie to każdemu odradzam kupno motocykla. Jak się w to wpakujesz to nigdy nie skończysz, chyba że nie bedziesz miał wyboru. JA teraz jestem na odwyku i jeżdżę DL 650. Ale to nie jest już to...;/ ciągle brak tego co się dzieje w okolicach 10tys./obr w sportach...Rzadko jeżdżę szybciej niż 110km/h. Pierwsze moto...moc nie jest ważna. Liczy się to co masz w głowie i co ważniejsze z kim jeździsz. Czasem presja grupy bywa bardzo duża...Polecam tylko lekkie motocykle. Łatwiej jest je podniesc po glebie parkingowej, która niewątpliwie Was nie ominie.
Odpowiedz