Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 79
Pokaż wszystkie komentarzemiałem podobną sytuację: ruszałem na światłach z bocznej uliczki w ulicę puławską jako drugi samochód. oczywiście paliło się zielone światło dla mnie. w jednej chwili patrzę a z mojej lewej strony ulicą puławska, skrajnym lewym pasem (wręcz poboczem) zapierdziela koleś jakimś choperem w garniturku, na czerwonym, przez skrzyżowanie. miał pecha bo inny uczestnik ruchu jadący też puławska skręcał w ulicę z której ja ruszałem. Motocyklista przywalił całym impetem w środek furgona. Masa gapiów tworzących jedynie korek a jak się już napatrzą czyjegoś nieszczęścia to jedynka i do przodu. Jacyś motocykliści się zanleźli ale zaraz odjechali jak na nich wrzasnąłem bo szczerze mówiąc to zrobili więcej zamieszania niż pożytku (zaczęli tego biednego motocyklistę przewracać, ustawiać w pozycje bezpieczną a facet przytomny - tylko noga złamana). suma sumarum: zostałem sam jako świadek zdarzenia. policja przyjechała i pierwsze słowa do mnie : pan bedzie wzywany do sądu w charakterze świadka - zeznaje pan jak to się stało? TAK!-odezwał się we mnie boywatelski obowiązek / ciężko mi było zeznawać przeciwko motocykliście bo sam jnim jestem lecz pomyślałem sobie - a gdybym to ja był na miejscu tego kierowcy furgona, i to właśnie we mnie by wjechał (już nie ważne motocykl czy samochód) ktoś ? też chciałbym by znalazł się choć jeden świadek zdarzenia. szczęście że w tym moim zajściu nikt nie zginął, nikogo nie trzeba było reanimować. aż strach pomysleć co by było gdy zaszła konieczność resuscytacji krążeniowo-oddechowej - motocyklista wyzionął by ducha zamin doczekał by się właściwej pomocy. Jednym słowem - znieczulica, brak odpowiedzialności, niewiedza i chęć uczestniczenia w sensacyjnym zdarzeniu kieruje nami "kierowcami"
OdpowiedzNiezły komentarz. Mnie policjant zapytał: "Pan jest świadkiem motocyklisty, czy kierowcy samochodu?". Odpowiedziałem: "Jestem świadkiem zdarzenia". Trochę się zdziwił. Mogę powiedzieć, co wiedziałem, ale nie zajmuję z definicji stanowiska po czyjejś stronie, tylko dlatego że i poszkodowany i ja jechaliśmy motocyklami...
Odpowiedz