mStłuczka okazała się sukcesem? Trzy minuty zamiast trzech godzin
Po miesiącu od startu mStłuczki widać, że kierowcy szybko przekonali się do cyfrowej rewolucji w zgłaszaniu kolizji.
Zamiast nerwowego szukania długopisu i druku oświadczenia, teraz wystarczy telefon i aplikacja mObywatel. W kilka minut można zamknąć sprawę, która jeszcze niedawno potrafiła trwać godzinami. Pomysł Ministerstwa Cyfryzacji, Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego i Centralnego Ośrodka Informatyki okazał się strzałem w dziesiątkę.
Dane z pierwszego miesiąca działania pokazują, że kierowcy korzystają z aplikacji coraz chętniej, a ubezpieczyciele są zadowoleni z jakości napływających zgłoszeń. Okazuje się, ze od startu 1 września do 7 października przez mStłuczkę sporządzono 1571 oświadczeń o kolizjach. Aż 1283 z nich trafiły bezpośrednio do ubezpieczycieli. Rekordzista załatwił formalności w 3 minuty i 8 sekund, a większość zgłoszeń zamyka się w 20 minutach. To tempo, o którym papierowe formularze mogą tylko pomarzyć. W dodatku 58 proc. oświadczeń przesyłanych jest do ubezpieczyciela w mniej niż półtorej minuty, a niemal jedna trzecia w zaledwie 30 sekund.
Cała magia kryje się w prostocie. mStłuczka działa w ramach aplikacji mObywatel, a dane kierowców, pojazdów i polis są automatycznie pobierane z rejestrów państwowych. Zamiast 70 rubryk jak w papierowej wersji, użytkownik wypełnia zaledwie 10, bo reszta uzupełnia się sama. Uczestnicy kolizji wymieniają dane poprzez kod QR lub numer, dodają zdjęcia uszkodzeń i po zatwierdzeniu oświadczenia wysyłają je jednym kliknięciem. Potem można przekazać zgłoszenie do własnego ubezpieczyciela lub tego, który odpowiada za sprawcę - wszystko z poziomu telefonu.
Jak podkreśla Damian Ziąber, rzecznik prasowy UFG, kluczowe są tu dwa elementy - zweryfikowane dane i szybkość. Dla ubezpieczycieli to oznacza koniec nieczytelnych formularzy i niekompletnych oświadczeń, a dla kierowców mniej stresu w momencie, gdy i tak emocje sięgają zenitu. Prezes UFG, Małgorzata Ślepowrońska, nie kryje dumy z projektu, podkreślając, że celem mStłuczki było uproszczenie formalności i zmniejszenie stresu w chwilach po kolizji.
Nie brakuje też głosów z rynku. Allianz Polska potwierdza, że już pierwszego dnia działania systemu spłynęły zgłoszenia, a klienci radzą sobie z aplikacją bez problemów. Dzięki zdjęciom i ujednoliconemu formatowi informacji proces likwidacji szkód przebiega szybciej i sprawniej niż dotychczas. Co więcej, mStłuczka zachęca do korzystania z systemu Bezpośredniej Likwidacji Szkód, który kierowcy wybierają nawet o 30 proc. częściej niż wcześniej.
UFG zapowiada, że to dopiero początek. W planach są kolejne usprawnienia, m.in. możliwość tworzenia oświadczeń w przypadku zdarzeń z udziałem więcej niż dwóch pojazdów oraz wdrożenie wirtualnego asystenta, który pomoże użytkownikom krok po kroku przejść przez proces zgłoszenia.
Wychodzi na to, że cyfrowa innowacja w likwidacji szkód rzeczywiście się sprawdza, a kierowcy, którzy raz skorzystali z mStłuczki, raczej nie wrócą do papierowych formularzy. W końcu jeśli można załatwić formalności po kolizji w 3 minuty, bez stresu, bez błędów i bez kartek, to czemu miałoby być inaczej? Na razie nie mamy żadnych negatywnych głosów dotyczących tego rozwiązania. Zobaczymy, czy to jeszcze się nie zmieni.


Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze