Zabytek na dwóch ko³ach w rêkach z³odziei
Ktoś w Wielkiej Brytanii ukradł motocykl, co samo w sobie nie jest dziś niestety niczym szokującym, ale tym razem sprawa pachnie absurdem i czarnym humorem.
Zniknął bowiem brytyjski zabytek na dwóch kołach, maszyna tak rzadka, że w całym kraju nie ma drugiej takiej, a na świecie znane są zaledwie dwa egzemplarze. Mowa o Rileyu z 1904 roku.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Do kradzieży doszło w niewielkiej miejscowości w hrabstwie Suffolk, w poniedziałek 15 grudnia 2025. Motocykl stał w zamkniętej stodole, ta znajdowała się na zamkniętym terenie, a złodzieje i tak dostali się do środka, przecinając kłódkę przy bramie. Przy okazji zniknęły również narzędzia, co sugeruje, że ktoś przyjechał raczej po wszystko, co dało się wrzucić do vana, niż po konkretny motocykl z muzealną metryką.
Cała historia jest o tyle ciekawa, że właścicielem maszyny jest Bill Fellowes, czyli prawnuk jednego z założycieli firmy Riley. To nie był więc przypadkowy antyk znaleziony na aukcji, ale element rodzinnej historii, kawałek motoryzacyjnego DNA przekazywanego przez pokolenia. Fellowes rozmawiał o sprawie z brytyjskimi mediami, w tym z BBC i MCN, podkreślając, że niedawno wydał sporą sumę na pełną renowację motocykla, właśnie dlatego, że jego znaczenie wykracza daleko poza pieniądze.
Wartość Riley’a z 1904 roku szacowana jest na około 10 tys. funtów, co brzmi poważnie, ale nie jest kwotą, która rozpala wyobraźnię zawodowych złodziei motocykli. No i to nie jest popularny skuter czy motocykl, który można sprzedać w częściach. Skradziona maszyna to eksponat, który rzuca się w oczy wszędzie, gdzie się pojawi.
Ironia losu polega na tym, że nawet jeśli złodzieje nie mieli pojęcia, co ukradli, bardzo szybko mogli zorientować się, że trafili na coś bardzo gorącego. Fellowes zwraca uwagę, że uruchomienie tego motocykla to skomplikowany rytuał, typowy dla maszyn sprzed ponad wieku. Do tego Riley w chwili kradzieży nie miał założonego pasa napędowego, co sprawia, że odpalenie go graniczy z cudem. Krótko mówiąc, to motocykl, który świetnie wygląda, ale absolutnie nie nadaje się do ucieczki spod supermarketu.
Właściciel oferuje nagrodę za bezpieczny zwrot maszyny i liczy, że historia zakończy się szczęśliwie. Nawet jeśli ten wyjątkowy egzemplarz pojawi się gdziekolwiek na sprzedaż, szanse na znalezienie kupca są znikome, bo środowisko motocyklowe ma dobrą pamięć i jeszcze lepszą sieć kontaktów. Pozostaje mieć nadzieję, że 121-letni świadek narodzin motocyklizmu wróci tam, gdzie jego miejsce, cały i bez nowych blizn, bo są rzeczy, których po prostu nie da się zastąpić kolejnym egzemplarzem z salonu.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze