Yamaha T-Max 530 - maksiskuteR1

Autor: Łukasz „Boczo” Tomanek 2012.09.06, 12:08 36 Drukuj

Kibel, pierdziawka, wiertarka. Tak najczęściej określane są skutery. Czemu się dziwić? Po miastach i to nie tylko tych dużych jeżdżą tysiące małych, pierdzących jednośladów, które obecnie można kupić w supermarkecie robiąc zakupy na weekend i które z herkulesową trudnością wspinają się po lekko stromych ulicach. Na szczęście ten świat ma swoje drugie oblicze – maksiskutery. Wśród nich jest Yamaha T-Max. Kiedy pojawiła się na rynku, zrewolucjonizowała go. Jeździła zupełnie nie jak skuter, przyspieszała jak motocykl i oferowała przy tym szeroki wachlarz praktycznego beneficjum skutera. Oto mamy przed nami nowy model. Mocniejszy, szybszy, lepszy.

Na poważnie

Mówiąc bardzo krótko, Yamaha T-Max 530 to klasa sama dla siebie. Nie ma większego sensu porównywać go z innymi skuterami, szczególnie mniejszymi, bo stylistycznie oraz technicznie Yamaha wyprzedza świat skuterów o lata świetlne. Zmiany wprowadzone w najnowszym modelu z pewnością są znaczące, ale nie można ich określić jako rewolucyjne. Twórcy T-Maxa doskonale zdawali sobie bowiem sprawę, że pochopnie zmieniając bardzo udany produkt można narobić więcej strat, niż pożytku. Właśnie dlatego nowy T-Max jest rozpoznawalny dla każdego miłośnika maksiskuterów.

Przepastna kanapa jest ładna i sportowo wyprofilowana, ale zapewnia kierowcy długotrwały komfort nawet w wielogodzinnej podróży. Pozycja za sterami nie jest rewolucyjna, ot klasyczny skuter, w którym można wyciągnąć nogi do przodu. Szkoda, że nie wygospodarowano więcej miejsca w tylnej części podestów. Wielu kierowców lubi mocniejsze zgięcie kolan, a tutaj uniemożliwia to konstrukcja skutera. Miejsca jest mnóstwo i nie sądzę, aby osoby wzrostowo mieszczące się w nie-koszykarskiej normie miałyby problemy z wpasowaniem się. Pasażer także nie ma najgorzej, siedzi na własnej, oddzielonej części kanapy i ma do dyspozycji wielkie uchwyty. Komfort i ergonomia – piątka z plusem.

Funkcjonalnie

Skuter musi być praktyczny. Musisz mieć możliwość wrzucenia gratów do schowka pod kanapą i kilku drobiazgów do schowków z przodu. Przestrzeń pod kanapą jest całkiem spora, wchodzą tam ogromne zakupy, ale kiedy zechcemy tam ulokować kask, wydaje się, że szczękowiec w rozmiarze L jest szczytem możliwości. Nasz egzemplarz (i z tego, co mówił importer, jest to powszechna wada) miał kapryśny system otwierania schowka pod kanapą. Powinno się przekręcać kluczyć w lewo, a kanapa powinna odskoczyć i się otwierać. W praktyce trzeba nim trochę pokręcić i wyczuć, innymi słowy, trzeba się włamywać do schowka własnego pojazdu. Oprócz tego mamy zamykany na kluczyk schowek pod kierownicą po prawej stronie, do którego zmieszczą się dokumenty, portfel, telefon, klucze i zostanie jeszcze miejsce na upchnięcie np. bułki grahamki. Trzeba odchylić kierownicę, aby mieć do niego pełny dostęp. Yamaha T-Max 530 to pierwszy pojazd na jaki natknąłem się w życiu wyposażony w szufladę. Nawet Gold Wing tego nie ma. Znajduje się ona pod kierownicą po lewej stronie i jest dosłownie szufladą, do której można wsadzić rzeczy typu dowód rejestracyjny, drobne czy paczkę papierosów.

Rzeczą, która ogromnie mi się spodobała jest kokpit. Zaprojektowany świeżo, nowatorsko, odważnie, ma kształt dwóch kryształów i jest podświetlany na krwistoczerwony kolor. Między prędkościomierzem a obrotomierzem mamy niewielki cyfrowy wyświetlacz funkcji życiowych skutera. Jest tam wszystko, co potrzeba, ale przesadnie czytelny to on nie jest. Jeśli wskaźnik paliwa pokazuje (mruga ostatnią „kostką”), że jedziemy na rezerwie, spokojnie można zrobić jeszcze 60-70 km. Skoro już przy tym jesteśmy. Spalanie można regulować prawą manetką od 3,5 litra do 8 litrów na setkę, wedle własnej woli, ale można przyjąć, że T-Max średnio, w ruchu miejskim spala 4,5 litra na setkę.

Szybko. Bardzo szybko.

Słysząc „skuter” wielu ludzi ma w głowie obraz morderczej tułaczki, którą przeżywa mała pięćdziesiątka na stromej ulicy pod górę. W przypadku T-Maxa można, a nawet trzeba zapomnieć o tych konotacjach. To szybki skuter nie tylko wśród skuterów, ale także wśród motocykli. Dodatkowe 30 cm3 było błogosławieństwem dla momentu obrotowego, którego teraz mamy ciągły, nieprzerwany strumień za każdym razem kiedy odkręcimy manetkę gazu. Charakterystyczne dla skuterów z przekładnią CVT opóźnienie przy dodaniu gazu zostało tutaj maksymalnie zminimalizowane (tak, tak, ale nie wiem jak to lepiej opisać…). Zresztą, jeśli odwiniesz w opór na światłach po prostu nie uwierzysz, jak małymi punkcikami staną się samochody z tyłu. W komentarzach pytaliście, jak T-Max przyspiesza od pewnej prędkości do pewnej prędkości. Odpowiadamy – natychmiast. Jeśli w skuterze doświadczasz efektu prostowania rąk jadąc 100 km/h to wiesz, że jest szybki.

W mieście i na trasie

Często słyszymy, że maksiskutery rujnują całą ideę sprawnego filtrowania zakorkowanych metropolii. Nie w przypadku T-Maxa. Mimo, że aby go prowadzić, potrzeba prawka kat. A i mimo, że jest on większy od 50-tek, nadal pozostaje super zwinnym pojazdem, który penetruje zakorkowane arterie aż miło. Jedynym problemem mogą okazać się lusterka, które dość znacznie wystają z motocykla, ale ani razu nie zdarzyło się, aby uniemożliwiały uporanie się z ulicznym zatorem. No dobrze, czyli w mieście sobie poradzimy, a pozycję spod świateł szybko zmienimy na inną. Czas wyjechać za miasto.

Niech to będzie jasne. Jeżdżąc T-Maxem można czerpać prawdziwą frajdę z pokonywania zakrętów. Powodem tego jest podwozie. Yamaha była pionierem rozwiązania, które dziś stosują wszyscy poważni gracze. Nie ma potężnej przekładni z boku, ale tradycyjna rama, w której siedzi silnik. Środek ciężkości jest skuterowo-nisko, ale skręcanie T-Maxem to 100% radochy. Prawdę mówiąc, momentami trudno odróżnić jego prowadzenie od prowadzenia motocykla. Wchodzisz w zakręt szybko i pewnie, pokonując go stabilnie. Pomagają tu także 15 calowe koła, przy których są potężne, niesamowite hamulce. Dwie tarcze 267mm i jedna 282mm zatrzymują skuter w miejscu. Kiedy sytuacja na drodze zrobi się problematyczna, z pomocą przychodzi ABS. Działa bardzo skutecznie, ale wkracza do akcji trochę zbyt brutalnie. Jeśli chodzi o samo zawieszenie, to w sposób zaskakujący łączy ono sportowe aspiracje skutera i szokującą poręczność i stabilność na zakrętach z absorbowaniem nierówności na drodze. Jest sportowo i komfortowo. Nie wiedziałem, że tak się da. Koniec końców, Yamaha z podwoziem T-Maxa odwaliła robotę na medal.

Za 46500 zł można kupić 15 Fiatów Uno i skuter z Tesco

Niektórzy, a tak naprawdę wielu uważa, że Yamaha T-Max 530 jest zbyt droga, niepotrzebny i nie ma na niego klientów. Co za stek bzdur. Idealnym nabywcą tego sprzętu będzie młody prezes firmy, który chce do firmy dojeżdżać na tyle wcześnie, że zdąży jeszcze zjeść śniadanie przed spotkaniem z kontrahentami z Kopenhagi. Owszem, płaci niemało, ale wie za co płaci. Za jakość wykonania, funkcjonalność i osiągi przez duże O. Konkurencja? Jako pierwsze wpada do głowy BMW C600 Sport, w podstawowej wersji o 1500 zł tańsze, mocniejsze, ale także o 28 (!) kilogramów cięższe. Prawdziwym killerem może być Honda Integra. Jest dużo tańsza, ciut mocniejsza, ma DCT, ale jest także o 17 kg cięższa i jest równie ekscytująca jak pralka automatyczna o klasie głośności A+++. Czy zatem T-Max jest wart niemałych pieniędzy? Zdecydowanie tak. Jeżdżąc nim ani razu nie pomyślisz, że któraś z 46500 złotówek, które na niego wydałeś, nie pracuje na siebie.

Dane techniczne:

Zdjęcia
dynamika Tmaxzlozenie zakret Tmax
jazda lewy przodspod skutera
zlozenie zakretjazda lewy bok
skrecanie Tmaxjazda Yamaha Tmax
wejscie w zakretYamaha statyka
Yamah statyczneprawy tyl
Tmax lewy bokprawy profil
na miesciemodern TMax
przednie lampyostry tyl
kokpitzegary predkosciomierz
logo kierunkowskazlampy przod
lewa manetkalogo
Dunlop oponasiedzenie kierowcy
prawa manetkapas napedowy
sekcja centralnaschowek kask
siedzenie pasazerawydech
wysiegnik tablicyzegary
kanapa w gorzetylne kolo
szufladaschowek z prawej

Konkurenci:
Port Maksiskuter BMW C650 GT 2012
Honda integra
Honda SWT600 prawy przod
lewy przod kymco
Komentarze 12
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

na górę