tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Wyprawa motocyklowa Wagadugu 2012
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Wyprawa motocyklowa Wagadugu 2012

Autor: Informacja prasowa 2012.06.22, 13:31 3 Drukuj

Na motocyklach przez bezdroża Afryki Zachodniej aż do Wagadugu w Burkina Faso.

Wyprawa motocyklowa do Wagadugu – stolicy Burkina Faso będzie egzotyczna i trudna, jak nazwy odwiedzanych miejscowości. Dlatego Ernest i Marek – dwaj 34-letni outdoorowcy przygotowują się do niej profesjonalnie.

NAS Analytics TAG

Kto, co, gdzie, kiedy i po co?

W dniach 31.10-29.11 a może i dłużej, dwaj motocykliści, Ernest i Marek, planują podróż do Afryki. Zwykła i niezwykła to podróż – zależy dla kogo. Przygoda pozbawiona jest krzykliwych pojęć w stylu ekspedycja, eksploracja itp. Nie odkrywają niczego nowego, choć z pewnością by chcieli. Twierdzą, że to zwykłe spełnienie chłopięcych marzeń o podróży na Czarny Ląd. Do przejechania mają dużo, dystans 20.000km nie daje szans na plażowanie czy bratanie się na dłużej z poznanymi osobami. Ale na kontakt na pewno będzie czas. Na kontakt z człowiekiem, przyrodą, zabytkami, zwierzętami nie szkoda im będzie czasu. Oby wszystkie te kontakty poszły po ich myśli!

Po drodze chcą zdobyć najwyższy szczyt Atlasu Wysokiego, Maroka i Afryki Północnej, czyli Dżabal Tubkal. Wejście na 4167 m npm w warunkach już zapewne zimowych zabierze im zdecydowanie więcej czasu niż letni spacerek, bo latem zdobycie tego szczytu nie przysparza wielkich trudności, no może palące słońce i konieczność targania na plecach ogromnych ilości wody jest wtedy wyzwaniem, zimą wodę można pozyskać z leżącego śniegu. I tu, jak twierdzą, ich plan się kończy. Tu, czyli w połowie drogi. Po przebyciu ok 5.000 km do osiągnięcia celu zostanie im mniej więcej drugie tyle. Do Wagadugu, stolicy Burkina Faso chcą dojechać kierowani instynktem poszukiwaczy przygód, bez planu, choć z mapą. Chcą jechać jak najdalej od utartych szlaków, zobaczyć to, co ukryte przed okiem “japońskiego turysty” przyjeżdżającego tam autokarem czy autem 4×4 – po prostu chcą zachłysnąć się prawdziwą Afryką.

Nie tylko dla siebie

“Jedziemy po przygodę, po wspaniałe doznania wzrokowe, smakowe i zapachowe. Po cudowne zdjęcia, po długie godziny materiału filmowego. Wreszcie po to, by cieszyć się samą jazdą na motocyklach. Z Wagadugu będziemy wysyłali kartki pocztowe do ludzi dobrej woli, którzy zechcą wspomóc jeden z dwóch Domów Dziecka. Są to placówki z naszych rodzinnych miejscowości. Szczegóły na www.wagadugu2012.pl w zakładce Pocztówka z Afryki. Dodamy tylko , że nasz wyjazd NIE JEST finansowany z tych wpływów, 100% tego co przekażecie pójdzie na szczytny cel – na jaki, jeszcze nie wiemy, ustalenia z dyrekcją trwają.”

Trochę liczb

Jak mówią – jedziemy maszynami, które mają już swoje lata i “w kołach” niemało kilometrów. Ale znamy je, cenimy i wierzymy, że dowiozą nas na miejsce i przywiozą z powrotem cało, zdrowo i bez niespodzianek. Oby te 20.000 km nie zrobiło na nich wrażenia. Jednocześnie życzymy sobie tego, by te 20.000 km zrobiło wrażenie na nas. W końcu po to tam jedziemy – po wrażenia, po przygodę! Na motocyklach będziemy podążać po autostradach Europy, po drogach Maroka, Sahary Zachodniej, Mauretanii i bezdrożach Mali i Burkina Faso.

Dla osób bardziej zainteresowanych – ich motocykle to dwie Hondy Transalp z początku naszego obecnego stulecia, 53 KM, 650 ccm, ważące po ok 215 kg, oczywiście bez bagaży. A te jednak trochę będą ważyły, bo za punkt honoru (ot takie ich założenie na bliższy kontakt z naturą) Ernest i Marek postanowili sobie, że wszystkie 30 nocy spędzą z dala od hoteli, moteli itp przybytków cywilizacji.

- W takim stylu staraliśmy się podróżować od zawsze, tak też chcemy by było i teraz – mówią podróżnicy. Nasze hotele, restauracje jadą cały czas z nami. Nie martwimy się gdzie nas zastanie noc.

- A z namiotu zrezygnujemy tylko na okoliczność zaproszenia nas do afrykańskiego domu – bardziej z grzeczności i ciekawości, ale nie odmówimy – dodają.

Co zabierają ze sobą:

  • ok. 5 kg sprzętu biwakowego (mata, śpiwór, namiot, prysznic),
  • sprzęt do wspinaczki górskiej (raki, czekany, plecaki itp . )
  • grubo ponad 10kg to opony wyposażone w terenowy bieżnik,
  • prowiant
  • rezerwa benzyny (miejscami będzie z nią problem)
  • kuchenka do gotowania,
  • części które mogą ulec awarii, a niekoniecznie dostaną je w Afryce: dętki, łożyska, linki, olej i filtry do wymiany. Co może zawieść, a da się wymienić – przed wyjazdem wymienią na nowe.
  • żelazny zapas wody – 2L na głowę, schowany gdzieś głęboko.
  • i mnóstwo innego mniej lub bardziej potrzebnego szpeju.

Mnóstwo z tego zostawiamy w „punkcie zrzutu” , pewnie gdzieś w Maroku. Gdzie ? Tego też nie wiemy, to kolejny punkt przygody – śmieją się motocykliści.

Na bieżąco

Całą trasę będą się starali na bieżąco archiwizować na stronie internetowej i funpage'u. Mają nadzieję, że nasi czytelnicy pokażą “lajkami”, że są z nimi. Będzie można ich śledzić 24 godziny na dobę, dzięki zamontowanemu na jednym z motocykli urządzeniu, które automatycznie za pośrednictwem łącza satelitarnego będzie umieszczać ich ślad na mapie. Specjalna strona internetowa będzie wkrótce gotowa, a jej adres pojawi się na ich blogu. My także o tym poinformujemy.

Przygotowania już pomaleńku ruszają. Niedługo odbędzie się szkolenie medyczne w którym wezmą udział. Specjaliści z firmy AL-MED nauczą ciekawskich świata jak radzić sobie z niespodziankami, które mogą ich spotkać w czasie podróży: od profesjonalnego zakładania prostego opatrunku przez opanowanie otwartego złamania aż po profesjonalnie przeprowadzenie resuscytacji krążeniowo – oddechowej.

“Musimy się też nauczyć jak reagować na objawy różnych chorób tropikalnych – w końcu jedziemy w rejony zagrożenia malarią. Musimy wiedzieć jak się leczyć, jak korzystać z tego, co mamy w swoich apteczkach by dać radę na czas dotrzeć do specjalistycznej placówki i tam kontynuować ewentualne leczenie. A wiadomo, że nie spotkamy jej za rogiem!”

“Postaramy się też na wysokim poziomie utrzymać naszą kondycję fizyczną, jazda poza drogami utwardzonymi kosztuje dużo wysiłku, wejście na czterotysięcznik – nie mniej. Stąd planujemy min. jeden wspólny wypad w góry i kilka wspólnych treningów z motocyklami. Oczywiście na co dzień nie będziemy przesiadywali z pilotem i kuflem piwa w ręku. Cały sezon przeznaczamy na przygotowania do naszej przygody życia.”

O uczestnikach bardziej oficjalnie

Ernest (Neno) z Zambrowa

34 lata, kawaler. Kocha góry, podróże i jazdę motocyklem. Wciąga go tez błoto – zwłaszcza na rajdach 4x4.

Na motocyklach jeździ od zawsze, podróżuje odkąd zaczął pracować i stać go na coś więcej niż wyjazd do pobliskiego McDonaldsa. Miłość do motocykli zaszczepił mu ojciec zabierając go w podróże w wieku już niespełna 4 lat na swoim WSK DUDEK, potem, gdy miał już 9 lat kupując mu motorower OGAR, którym musiał jeszcze 3 kolejne lata ruszać spod krawężnika, bo nie sięgał nogami do ziemi! Od kilku lat zafascynowany też górami. Natomiast bzika na punkcie fotografii dostał wraz z pierwszym aparatem, który kupił sobie 15 miunt po odebraniu zdjęć ze swojego pierwszego zagranicznego wyjazdu w 1999r. Po prostu był zniesmaczony tym, co zobaczył po wywołaniu filmu i obejrzeniu odbitek. Od tamtej pory szlifuje swoje umiejętności, by to co zobaczy udało się w miarę wiernie odwzorować na matrycy jego cyfrówki. Od niedawno zaczął poważnie myśleć by zebrać wszystkie swoje pasje do kupy, dołożyć do nich jeszcze kamerę video i połączyć to w jedno niesamowite COŚ – tak narodził się pomysł na WAGADUGU 2012. A jak już coś sobie wymyśli to nie zwykł odpuszczać. W końcu marzenia są po to by je realizować!

Marek (Remi) z Bartoszyc

34 lata, żona Kasia i dwuletnia córka Karolinka. Zawodowo strażak w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej KP PSP Bartoszyce, młodszy nurek MSWiA. Od młodości zafascynowany naturą i urokiem nieznanego świata oraz wszystkim, co ma silnik. W szczególności motocyklami i to nie ze względu na osiągi, lecz na wolność jaką dają. Na początku były piesze “wyprawy” do pobliskich lasów po przeczytaniu książek Arkadego Fiedlera i marzenia o wielkich wyprawach. Potem rozpoczęła się przygoda z motocyklami: najpierw poczciwy “Komarek” i stopniowo coraz poważniejsze motocykle, zawsze naprawiane i modyfikowane w “szopce” za domem. W 2006 roku rozpoczął służbę w Państwowej Straży Pożarnej, która okazała się jego pasją. Przy okazji nauczyła go też radzenia sobie w ekstremalnych sytuacjach, a to było kolejnym krokiem do spełnienia największego marzenia – aktualnie realizowanej wyprawy motocyklem do Afryki. Marzenie, które wydawało się nierealne staje się rzeczywistością dzięki wsparciu kochanej żony Kasi i poznaniu Ernesta. To marzenie nazywa się Wagadugu 2012

NAS Analytics TAG

NAS Analytics TAG
Zdjcia
Baner wyprawa
NAS Analytics TAG
blekit niebachwila spokoju
panoramakawka Honda
dwa transalpyzabawa Honda
mini wyspapod sciana
niebo pustyniakarawana
most nocasnowboard
samotnoscpojde bokiem
ruiny Hondaprzyprawy
wesola rodzinkauczestnicy wyprawy
transalp gorytransalp w piachu
wieczoremgory Honda
podjazd pod goreznaki drogowe
surfowanie na wydmach
partnerzy plansza
plakat media
sponsorzy
NAS Analytics TAG
Zobacz rwnie
Komentarze 3
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama

sklep cigacz

    NAS Analytics TAG
    na gr