Wojna z kamerami drogowymi. 24-latek zniszczył trzy urządzenia, ale problem jest głębszy
Myślicie, że nasze systemy monitoringu i dyscyplinowania kierowców to przesada? A co powiecie na kamery dosłownie na każdej lampie drogowej, śledzącej obywateli 24 godziny na dobę?
W Waterford Township, czyli miejscowości niedaleko Detroit, lokalna społeczność od dawna walczy z systemem kamer Flock. Są to urządzeń, które skanują tablice rejestracyjne i gromadzą dane o każdym przejeżdżającym pojeździe. Te systemy monitoringu są często montowane z pominięciem odpowiednich procedur prawnych i służą nie tylko lokalnej policji, ale również federalnym służbom imigracyjnym do śledzenia ruchów obywateli. Mimo rosnącego sprzeciwu mieszkańców, władze konsekwentnie rozbudowywały sieć kamer. Do czasu, bo w końcu pewien 24-letni mężczyzna postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
Kilka dni temu młody mieszkaniec pobliskiego Clarkston został aresztowany pod zarzutem zniszczenia trzech kamer Flock podczas jednej nocnej akcji. Lokalna stacja Fox 2 Detroit donosi, że mężczyzna dopuścił się uszkodzenia systemu monitoringu, rozbijając kolejne urządzenia. Służby mogły szybko postawić zarzuty o charakterze przestępstwa, bo mają mocne dowody. Otóż sprawca nie popisał się wyobraźnią, bo jedna z niszczonych kamer zdążyła zarejestrować wystarczająco wyraźny obraz jego pojazdu z tablicą rejestracyjną, co doprowadziło do szybkiej identyfikacji i zatrzymania mężczyzny.
Życie w społeczeństwie totalnego nadzoru nikogo nie cieszy. Skoro głośne protesty przeciwko inwazyjnym naruszeniom prywatności i systemom, które codziennie gromadzą dane o tysiącach kierowców, nie przyniosły skutku, ktoś postanowił działać inaczej. Być może pojawią się również naśladowcy 24-latka. Oczywiście nie chodzi o popieranie takich skrajnych działań, ale trudno nie odnieść wrażenia, że systemy analogiczne do kamer Flock stanowią współczesną wersję panoptikonu, bezpośrednio służą aparatowi autorytarnemu i nic dziwnego, że regularnie padają ofiarą aktów sabotażu.
Dziś usprawiedliwiamy monitoring "walką z przestępczością" i "poprawą bezpieczeństwa". Jutro obudzimy się w świecie, gdzie każdy przejazd jest zapisywany, każda trasa analizowana, a dane o naszych ruchach sprzedawane prywatnym firmom lub udostępniane służbom bez nakazu sądowego. Historia pokazuje, że systemy stworzone rzekomo "dla naszego dobra" zawsze kończą jako narzędzia kontroli społecznej. Pytanie brzmi: kiedy powiemy dość? Gdy kamery pojawią się na każdej ulicy, czy dopiero gdy zaczną naliczać mandaty za każde przekroczenie o 1 km/h? Bo to właśnie nadchodzi, a my akceptujemy to w imię iluzorycznego bezpieczeństwa.


Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze