tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Turbo-wujek ze Świnoujścia - 72 lata na karku i 310 KM pod tyłkiem Advertisement
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Turbo-wujek ze Świnoujścia - 72 lata na karku i 310 KM pod tyłkiem

Autor: Barry 2018.01.09, 16:15 5 Drukuj

Siedemdziesięciodwulatek za sterami uturbionego Suzuki GSX-R 1000 K4 o mocy ponad 300 KM w trasie przez pół Polski? Takie rzeczy naprawdę się zdarzają w naszym kraju!

Podczas porannego przeczesywania czeluści sieci w poszukiwaniu najświeższych informacji z motocyklowego świata dobrnąłem wreszcie do przeglądu facebookowej tablicy. Mój wzrok przykuł charakterystyczny GSX-R z przedłużonym wahaczem i żółtą ramą. Po ostatniej przygodzie z uturbionymi bestiami jakoś bardziej zwracam uwagę na motocykle stworzone do wyścigów na 1/4 mili. Na dostrzeżonym zdjęciu dodatkową ciekawostką był starszy pan, więc zaintrygowany napisałem do autora zdjęcia - Adama Gutkowskiego. Po kilku namowach Adam zgadza się wreszcie opowiedzieć historię swojego wujka, a raczej turbo-wujka...

__________________________________________

Mój wujek ma obecnie 72 lata, od małego jeździł na motocyklach. W wieku 16 lat zrobił prawko na motocykl, a swój pierwszy sprzęt kupił w wieku 27 lat. Był rok 1973, a wybór padł na nowiutką CZ 175. Jeździł nią przez ponad 10 lat. Gdy ja się urodziłem, odstawił CZ-tkę. Stała tak przez ponad 15 lat, dopóki ja na nią nie wsiadłem. To wujek najpierw nauczył mnie jeździć na motorynce, a następnie na swojej CZ 175. Dorastałem i zmieniałem motocykle. Jak kupiłem swój pierwszy sportowy motocykl, wujek był tak samo podekscytowany jak ja. Motocyklem to była stara Yamaha FZR 600, która miała tyle lat, co ja (rocznik ’89). Gdy wróciłem nią kiedyś z miasta wujek powiedział, że też się przejedzie. Miał wtedy 60 lat i przez długi czas nie jeździł już motocyklem. Miałem sporo obaw, na szczęście wszystko poszło dobrze. Zrobił rundę "dookoła komina" i wrócił podekscytowany. Kilka lat po sprzedaniu 600-tki kupiłem drugą Yamahę. Była to 152-konna R1 z 2003 roku. I znowu to samo, po kilku dniach wujek spytał, czy może się przejechać. Jeździł czasami 600-tka, więc już nie miałem takich obaw. Coraz bardziej się wkręcił, zamiast jechać gdzieś autem brał moją R1.  Jak na 65-latka całkiem dobrze sobie radził. Na R1 zrobiliśmy po tyle samo kilometrów, albo nawet wujek zrobił ich więcej... Po pierwszym sezonie nawet przestał obawiać się unoszenia przedniego koła... Jak lekko się podniosło, ciągnął do odcięcia aż skończyły się obroty i koło opadło na ziemie. W latach 70-tych próbował latać na gumie na CZ, więc coś tam pamiętał. Każdą Yamahę mieliśmy po trzy sezony. Po R1 przyszedł czas na Suzuki GSX-R 1000 K4, którego tak samo użytkowaliśmy na zmianę jak dwa poprzednie "sporty"...

Gdy po trzech sezonach wysłałem motocykl do zamontowana systemu Turbo wiedziałem, że wujek też będzie chciał nim jeździć... Motocyklem z turbosprężarką jeździ się specyficznie, bo ma znacznie słabszy "dół" przez tzw. "turbo-dziurę", po której następuje nagły przyrost mocy. Poza tym ciężej się skręca przez wydłużony o 20 cm wahacz. Mimo to, wujek z czasem brał giksa na przejażdżki. Przed ostatnią przejażdżką miałem sporo obaw... Wujek uparł się, że pojedzie do Gniezna, do serwisu TOP BIKE Performance, gdzie zajmują się moim GSX-R-em. Nie pomagały tłumaczenia, że przecież 70 lat na karku, a w motocyklu drzemie 310 koni (swoją drogą identycznie, jak w Kawasaki H2R). W dodatku do przejechania było blisko 400 kilometrów. Wujek wsiadł, pojechał i... oczywiście dojechał. Nie oszukujmy się, Suzuki GSXR 1000 K4 to nie jest motocykl turystyczny. Szczególnie w takim wydaniu.

Teraz w garażu czeka nowy motocykl (też K4), po którego razem pojechaliśmy. Czuje, że jak wujkowi pozwoli zdrowiem to zrobi jeszcze rundkę po mieście nowym "Turbiarzem". Jak wszystko będzie dobrze, motocykl powinien przekroczyć 400 KM, ale ja i tak nie mam już obaw. Wiem, że wujek da rade. Wspomnę jeszcze, że jego CZ 175 z 1973 roku nadal jest z nami. Na koniec warto jeszcze dodać, że wujek skończył politechnikę warszawska na wydziale MeiL (Mechaniczny, Energetyczny i Lotnictwa) - specjalność silniki lotnicze, więc to prawdziwy "Turbo Wujek"!

W imieniu całej redakcji Ścigacz.pl życzę Turbo Wujkowi wszystkiego dobrego i uturbionego, a Adamowi dziękuję, że w końcu się zgodził i zdecydował podzielić z nami tą historią! @Barry

  NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 5
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę