Royal Enfield idzie w pr±d. Zobacz C6, czyli retro z bateri±
Royal Enfield porzuca benzynowy sentyment? Nic podobnego! Dawniej brytyjska, a obecnie popularna marka z Indii, wchodzi w świat elektromobilności z impetem, nie zapominając o swoim dziedzictwie.
Właśnie potwierdzono, że pierwszy elektryczny motocykl spod znaku nowej submarki Flying Flea, czyli model C6, ujrzy światło dzienne już w pierwszym kwartale 2026 roku. Zaczynamy odliczanie.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Za przeciekiem stoi serwis ETAuto.com, który cytował CEO Royal Enfielda, B Govindarajana. Szef RE zapowiedział nie jeden, a dwa zupełnie różne motocykle: miejski C6 oraz jego bardziej terenowego brata, czyli scramblera S6. Oba mają zadebiutować pod koniec roku fiskalnego 2025-2026. Co ważne, to dopiero początek. Flying Flea ma być platformą dla wielu form i stylów w przyszłości.
Choć nie podjęto jeszcze decyzji, czy Flying Flea zyska własne salony sprzedaży, czy skorzysta z istniejącej sieci Royal Enfielda, możemy być pewni, że motocykle powstaną. Co ciekawe, nie wiadomo jeszcze, czy pierwszeństwo premiery przypadnie Indiom, czy może, jak to było z Classic 650, rynek europejski znów dostanie pojazd jako pierwszy.
Planowany debiut C6 wiosną 2026 nie jest zaskoczeniem dla tych, którzy śledzili EICMA w Mediolanie. To właśnie tam Royal Enfield pokazał ten elektryczny unikat po raz pierwszy. Inspiracją jest oryginalna Flying Flea z lat 40. XX wieku. Warto przypomnieć, że "Latająca Pchła" była lekkim motocyklem desantowym z czasów II wojny światowej, zrzucanym z samolotów na spadochronach. Nowoczesna wersja C6 to hołd dla tej przeszłości - smukła sylwetka, retro klimat i oldschoolowe detale przyprawiające o dreszcze każdego fana klasyki.
Ale to nie wszystko. Royal Enfield stworzył swój motocykl we współpracy z marką Stark Future - specjalistą od elektrycznych motocrossów, w której Enfield ma udziały. Dzięki temu elektryczny C6 nie tylko wygląda jak z epoki, ale też skrywa nowoczesne technologie. Mamy tu klasyczny okrągły reflektor, zawieszenie typu girder fork, atrapę silnika z żeberkami chłodzącymi ukrywającą baterię pod imitacją zbiornika paliwa oraz pojedyncze siodło dla indywidualistów.
I choć Royal Enfield trzyma w tajemnicy szczegóły dotyczące mocy i zasięgu, to jedno jest pewne. Nie będzie tu szaleństw w stylu Tesli na dwóch kołach. Nie o to chodzi. Te motocykle mają dawać czystą przyjemność z jazdy i klimat, który wciąga. Dodatkowe bajery? Tryby jazdy dostosowywane przez użytkownika: od czułości manetki, przez charakterystykę hamowania, po poziom odzyskiwania energii. Dorzućmy do tego ABS działający przy zakrętach oraz tempomat, i mamy komplet.
Scrambler S6, również pokazany w Mediolanie, prezentuje się z kolei bardziej off-roadowo: szprychowe koła, większy prześwit, czyli sprzęt na dziurawe drogi lub leśne szlaki. Na razie nie wiemy o nim nic więcej.
Royal Enfield nie celuje w masowego odbiorcę. Flying Flea to maszyny dla tych, którzy szukają czegoś innego. Unikalnego. Ale przy deklarowanej cenie poniżej 7 tysięcy euro, może to być cios wymierzony prosto w serce konkurencji, np. stylowego Maevinga RM1S. W tym pojedynku sentyment spotyka się z nowoczesnością, a styl retro z nową erą jazdy.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze