Peugeot kontra motocykli¶ci
Peugeot wjechał pod prąd prosto pod nos motocyklistom stojącym na czerwonym i natychmiast zrobiło się gorąco. Nagranie zatytułowane "Pan i władca dróg atakuje pod prąd" opublikował w poniedziałek profil Stop Cham.
To, co widać na filmie, wydarzyło się w sobotę 25 października w Ujściu w województwie wielkopolskim. I naprawdę warto to zobaczyć - bo trudno uwierzyć, że ktoś mógł uznać taki manewr za dobry pomysł.
Reklama
KTM 125 Duke vs 390 Duke 2026. Który pasuje do ciebie lepiej i dlaczego odpowiedź nie jest oczywista
KTM konsekwentnie buduje klasę swoich nakedów, a obecny rok przynosi kolejny rozdział w wykonaniu 125 Duke i 390 Duke. Oba motocykle dzielą tę samą filozofię, podobne ramy i tę samą agresywną stylistykę, ale różnice też są niemałe. Czy można porównywać te maszyny?
POZNAJ MOTOCYKLE, KTÓRE DAJĄ FRAJDĘ! »
Na skrzyżowaniu, przy czerwonym świetle, stoi dwoje motocyklistów. Nagle podjeżdża do nich peugeot. Kierowca ewidentnie chce skręcić tam, gdzie nie wolno. Motocykliści pokazują mu ręką, że powinien pojechać w inną stronę, ale ten nie reaguje, nie ustępuje, bo "wie lepiej". W końcu motocykliści odpuszczają, bo po co ryzykować stłuczkę z kimś, kto ewidentnie nie problem z oceną rzeczywistości.
Na tym jednak się nie skończyło. W dyskusję włączył się kierowca samochodu, z którego pochodzi nagranie. Próbuje przemówić do rozsądku "panu z peugeota", ale bez skutku. Mężczyzna, który wjechał pod prąd, ani przez moment nie uznaje swojego błędu. Faktem jest, że na tym skrzyżowaniu kierowcy nie zostawili zbyt wiele miejsca do skrętu w lewo, ale to w żadnym stopniu nie usprawiedliwia takiego zachowania. Zamiast zjechać na prawy pas i zachować się po ludzku, kierowca wybrał upór.
Internauci nie pozostawili na nim suchej nitki. Komentarze pod filmem są pełne emocji. "Ja na miejscu tych motocyklistów, jak i kierowcy samochodu, po prostu bym mu zajechał drogę, żeby musiał cofać", "To jeden z tych kierowców zawsze tędy jeżdżę, nawet jak nie wolno", "I bardzo dobrze, że będą badać starszych kierowców i zabierać prawka, jak coś pójdzie nie tak", "Ja bym podszedł, zabrał mu kluczyki i wezwał policję" - piszą użytkownicy sieci.
To nagranie można w sumie obejrzeć instruktażowo. Chodzi o to, że zwykły błąd może zamienić codzienną sytuację w coś groźnego, a niektórzy prą w konflikt, zupełnie nie licząc się z innymi. Tym razem skończyło się tylko na słowach i nerwach, ale wystarczyłby jeden podobny charakter po drugiej stronie i mogłoby dojść do grubszej awantury. I po co?












Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze