Paweł Szymkowski o sezonie 2013
Od redakcji: Paweł Szymkowski to bardzo poważny gracz na scenie Enduro. Maj±c na koncie dwa tytuły Mistrza Polski Enduro, Vice Mistrza Europy Enduro i Puchar ¦wiata Superenduro jest to człowiek, z którym należy się liczyć.Oddajemy zatem głos Pawłowi, który podsumowuje swój sezon 2013.
Sezon 2013 rozpocz±ł się dla mnie wcze¶niej niż zakładałem. Pierwszy start odbył się w grudniu 2012 podczas halowych zawodów rangi Pucharu ¦wiata Superenduro w Łodzi. Nie planowałem udziału w tych zawodach, lecz za namow± mojego klubu (CKM) wystartowałem. Nie żałuję, ponieważ na moim koncie zawitał tytuł jaki na tamt± chwilę nawet mi się nie marzył. Tak więc sezon otworzyłem z grubej rury, zgarniaj±c drugie miejsce w Pucharze ¦wiata Juniorów Superenduro.
Planowanymi startami w zawodach był cały cykl Mistrzostw Polski Enduro i Superenduro, lecz ostatecznie cał± swoj± uwagę skupiłem na Mistrzostwach Europy Enduro, ponieważ wiedziałem, że istnieje realna szansa na to, iż w końcu uda mi się wskoczyć na pudło. Przez ostatnie dwa lata ocierałem się o tytuł Mistrzowski w Europie dosłownie o włos. W 2011 zabrakło mi dwóch punktów do tytułu II Vice Mistrza Europy, a w 2012 roku jednego. Nie jest to przyjemne do¶wiadczenie patrz±c na to, że przez "bity rok" człowiek daje z siebie wszystko i mija się z celem na wyci±gnięcie ręki. Na szczę¶cie tym razem było inaczej. Zakończyłem sezon na drugim miejscu z duż± przewag± nad trzecim zawodnikiem, jak również spor± strat± do pierwszego. Wygrał Portugalczyk Diogo Ventura który potrafił odkręcić manetkę gazu niecobardziej niż ja, wskakuj±c czasami do trójki w generalce.
Co do Mistrzostw Polski Enduro nie chciałbym się wypowiadać na temat sytuacji jaka panuje aktualnie w naszym kraju. Krótko mówi±c, enduro zapada się pod ziemię mimo starań pojedynczych organizatorów, którzy zasługuj± na pochwały – m.in. zawody w Wałbrzychu i w Malechowie. Może nie były one na poziomie Mistrzostw Europy, ale jak na nasze realia doceniam przygotowanie i fachowe podej¶cie do rzeczy. W czasie rozgrywania wszystkich rund MP Enduro nie czułem zbyt często presji ze strony innych zawodników. Czasami naciskał na mnie i wymuszał trzymanie gazu Maciek Giemza, a czasami Sebastian Krywult oraz Marcin Frycz. Suma summarum, bez większego podejmowania ryzyka dojechałem sezon na pierwszym miejscu w klasie E2/E3 oraz w generalce, dopisuj±c do swojego sportowego CV tytuł Mistrza Polski Enduro w klasyfikacji generalnej i Mistrza Polski Enduro w klasie E2/E3.
Przeciwnie do polskiego enduro, wygl±da sytuacja w ¶wieżo utworzonej w tym roku dyscyplinie Mistrzostw Polski Superenduro. Z zawodów na zawody organizacja wygl±dała coraz lepiej, organizatorzy trzymali rękę na pulsie i starali się, aby wszystko w jak największym stopniu przypominało zmagania, które mamy okazję ogl±dać w hali. Dyscyplina ta prężnie się rozwija, widać w niej ogromny potencjał, który wzbudza zainteresowanie ludzi. Potrzeba jedynie dobrej reklamy, a możliwe, że media znajd± w końcu chociaż 5 minut na wzmiankę o tych, czy innych zawodach. Zmieniłoby to na pewno sposób postrzegania nas jako chuliganów niszcz±cych lasy i pozwoliło zerwać łatkę sportu niszowego. Wracaj±c do moich startów. Po zdobyciu tytułu w hali czułem spor± presję, że na MP Superenduro muszę pokazać się z jak najlepszej strony. Na pierwszych zawodach nie mogłem znaleĽć swojego rytmu, przez co przegrałem z Łukaszem Kurowskim. Z upływem czasu, startuj±c w kolejnych rundach starałem się nie dawać powodów do my¶lenia, że drugie miejsce w Pucharze ¦wiata stanowił wył±cznie łut szczę¶cia. Skończyłem zmagania jako pierwszy w historii Mistrz Polski w Superenduro, co nie ukrywam, bardzo mnie cieszy.
W tym sezonie startowałem również, jak co roku, w Zespołowych Mistrzostwach ¦wiata Enduro (ISDE) trwaj±cych sze¶ć dni i odbywaj±cych się tym razem na Sardynii. Nie mogę zaliczyć mojego występu do udanych. Jak już wcze¶niej wspominałem w relacji z Sardynii, przez pierwsze dni szukałem rytmu, dopiero póĽniej było znacznie lepiej. Zorientowałem się, że z moja szybko¶ci± nie jest tak Ľle w porównaniu do zawodników pierwszoligowych. Zdobytego do¶wiadczenia nikt mi już nie odbierze, za co jestem wdzięczny Polskiemu Zwi±zkowi Motorowemu, dzięki któremu mogłem brać udział w tym ciężkim rajdzie.
Aktualnie szykuje się do Halowego Pucharu ¦wiata Superenduro. Na sam± my¶l bardzo się z tego powodu cieszę. Na pocz±tku roku nie planowałem, że będzie mi dane startować w tych zawodach, a tu proszę! Pojadę w barwach Łódzkiego Klubu Motorowego. Mam nadzieje, że podołam w walce o podium, choć jestem przygotowany na to, że łatwo nie będzie. Czuję presję i przypuszczam, że w tym roku może pojawić się więcej szybko jeżdż±cych juniorów, niż w zeszłym roku. Pierwsze zawody halowe w Liverpoolu odbęd± się 17 listopada.
Krótko podsumowuj±c, był to rok jakiego się nie spodziewałem. Zrealizowałem wszystkie swoje plany i to z nawi±zk±. W dużej mierze udało mi się to dzięki wsparciu kilkunastu osób, ich firmom, zajawkom, czy poprostu obecno¶ci±.
Chciałbym podziękować firmie PROTECH MOTORS, PROSPERPLAST, TRUCK SERVICE, OLEK MOTOCYKLE, BIKE TIME, RACE PRO, STIGMA, Drukarnia TIMES, AA Drink, AUNER Polska. Doceniam również pomoc ze strony Polskiego Zwi±zku Motorowego, jak również Cieszyńskiego Klubu Motocyklowego. Wysoka piona należy się fotografom – Przemkowi Kicie, Piotrkowi Staroniowi oraz kamerzy¶cie Jakubowi Adamcowi. Jednak największe podziękowania należ± się mojej rodzinie oraz znajomym którzy we mnie wierz±, wspieraj± mnie doceniaj± starania i motywuj± do dalszej pracy. Je¶li kogo¶ pomin±łem to przepraszam, ale trochę was było.
















Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze