tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Motocyklowa Natura - pierwsze koty za poty
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
motul belka podroze 950
NAS Analytics TAG
motul belka podroze 420
NAS Analytics TAG

Motocyklowa Natura - pierwsze koty za poty

Autor: Anna Jackowska 2015.09.08, 13:11 1 Drukuj

Od kilku miesięcy razem z Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych pracowaliśmy nad projektem przybliżającym lasy motocyklistom, a motocyklistów lasom i… leśnikom.

Pomysł nietypowy, bo te grupy pozornie nie mają ze sobą wiele wspólnego, a i kontrowersji wokół tej relacji nie brakuje. My jednak wierzyliśmy, że te dwa żywioły - natura motocyklistów i ta zielna, mogą się ze sobą dogadać. I udało się! "Motocyklowa Natura" ruszyła w Polskę!

NAS Analytics TAG

Uczestnicy pierwszej edycji zostali wyłonieni w konkursie za pośrednictwem fan page’a "Kobieta na motocyklu". Wystarczyło dokończyć zdanie "Las kojarzy mi się z…". Pomyśleli, napisali i pojechali! Na różnych motocyklach, w różnym wieku, z różnymi historiami, z różnych stron Polski. Z tej przypadkowości, mogła wyjść mieszanka wybuchowa. Stało się zupełnie inaczej.

Kierunek pierwszej wyprawy - Lubelszczyzna. Nadleśnictwo Kraśnik powitało nas z honorami. Piotrek Krasnowski - wiceprezes Stowarzyszenia leśników-motocyklistów "Leśna Jazda" wyjechał nam na spotkanie aż do Bochotnicy. Tam stanął na czele grupy i przeprowadził nas malowniczymi drogami w kierunku Kraśnika. Już po chwili wiedziałam, że taki przewodnik to skarb. Nikt przecież nie zrozumie lepiej potrzeb motocyklisty, niż drugi motocyklista.

(…)Leśnicy, pasjonaci motocykli, tak jak my mieszczuchy, też pasjonaci motocykli, pokazali nam najpiękniejsze drogi swojego regionu.

Wstyd przyznać, ale moje dotychczasowe odkrywanie Lubelszczyzny kończyło się na Kazimierzu Dolnym. A wystarczyło skręcić z utartych szlaków aby odkryć zupełnie inne oblicze regionu: drogi idealne do podróży motocyklowych, cieszące oko krajobrazy i spokój. W nadleśnictwie wysłuchaliśmy ciekawego wykładu edukatora wprowadzającego w podstawy gospodarki leśnej. Dla mnie, mieszczucha, wiele z poruszonych zagadnień było abstrakcyjnych i nowych, ale po chwili sami ruszyliśmy w las aby doświadczyć tego, o czym usłyszeliśmy. Na motocyklach i na własnych nogach. Od tego momentu zaczęła się prawdziwa przygoda.

Ustawiliśmy się pokornie za naszymi przewodnikami - leśnikami - Piotrkiem Krasnowskim i Kacprem Jaroszem i podążyliśmy wytyczanymi przez nich szlakami. Zaczęliśmy od spaceru ścieżką przyrodniczą "Mosty", który otworzył nam oczy na bogactwo i różnorodność lasów. Okazało się, nie tylko że mało o nich wiemy, ale zrozumieliśmy jak mało potrafimy dostrzec. Słuchaliśmy leśników i muzyki natury. I nie przeszkadzało nam to, że muzyki silników motocyklowych przez chwilę nie słychać.

Kiedy wreszcie nam zagrały ruszyliśmy przed siebie na spotkanie z człowiekiem lasu, podleśniczym Krzysztofem Franią - marynarzem, którego portem, od ćwierć wieku, jest ponad 100-letnia leśniczówka Rudki. Miejsce magiczne, jak z pocztówki. Biały budynek otoczony zielenią, ciszą i ulami. Może dlatego pan Krzysztof rzeźbi, hoduje konie i robi najlepszy w okolicy miód, który można zjeść z chlebem wypiekanym przez jego małżonkę. Po miód i po kojącą energię tego miejsca wrócę niebawem. Może już wtedy powita mnie figura Gwilberta - patrona leśników, rzeźbiona przez Krzysztofa w zaciszu rudzkiej leśniczówki. W tym miejscu zatrzymaliśmy się na dłużej, aby w czasie dyskusji skonfrontować oczekiwania motocyklistów z możliwościami Lasów Państwowych i leśniczych.

Słuchając Piotrka Krasnowskiego, dowiedzieliśmy się, że lasy poprzecinane są siecią dróg publicznych, również szutrowych, z których możemy korzystać. Leśnicy bardzo chętnie udzielą informacji gdzie takie drogi się znajdują, które z nich polecają na motocyklową wycieczkę. Przy odrobinie szczęścia może sami do nas dołączą aby pochwalić się pięknem swojej okolicy. W końcu to ich włości, a w wielu z nich gra motocyklowa dusza. Niektórzy pracownicy lasów pamiętają czasy, w których motocykl był pojazdem służbowym. To już przeszłość, ale sentyment do dwóch kół pozostał. Teraz wielu z nich rozwija swoją motocyklową pasję już prywatnie. Dlatego są najlepszym źródłem informacji którędy jeździć aby czuć radość z jazdy motocyklem i obcowania z naturą. A jeżeli będziemy mieli ochotę zostawić w bezpiecznym miejscu motocykl i pójść na długi spacer aby na chwilę pobyć w absolutnej ciszy, zawsze możemy zastukać do drzwi leśniczówki. Miejsce dla motocykla i kasku na pewno się znajdzie. I wcale nie z poczucia obowiązku, ale z ludzkiej gościnności. Bo tak zaczynam postrzegać ludzi lasu. Pożeganie z Krzysztofem Franią było "męskie" - szybkie i konkretne. Usłyszeliśmy po prostu - "Przyjedźcie tu znowu". Ja z zaproszenia na pewno skorzystam.

W dobrych nastrojach ruszyliśmy przed siebie. I znowu lubelskie wprawiło nas w zachwyt. Na każdym kilometrze drogi motocykle pięknie wchodziły w zakręty, a my coraz więcej i więcej dowiadywaliśmy się o codziennej pracy ludzi lasu, prawach przyrody i równowadze jaka między nimi panuje.

Zrozumiałam, że las to fabryka, zatrudniająca ogromną ilość ludzi na różnych stanowiskach. My tę strukturę poznaliśmy. Zupełnie inaczej patrzę na przyrodę. Poznałam liście ale i zobaczyłam kawał ludzkiej roboty, której zza drzew nie widać.

Późnym popołudniem dojechaliśmy na wieżę PPOŻ. Kolejne ciekawe miejsce i kolejne spotkanie z leśnikiem na służbie. Nie łatwiej, bo szczególnie w czasie suszy wymagającej kilkunastogodzinnej koncentracji, uwagi i samotności 36 metrów nad ziemią. Leśnik pozwolił nam na chwilę zająć swój punkt obserwacyjny, który zapewnia bezpieczeństwo okolicy. Opowiadał o tym, jak na przestrzeni lat widok z góry się zmienił, las urósł, zasłonił gospodarstwa. Taka już natura natury.

Mnie zafascynowało to, że mimo upływu czasu i zmian w krajobrazie, niezmienne jest to, że człowiek nadal jest tu niezastąpiony. Nie wszyscy skorzystali z zaproszenia "na wysokości" bo wejście na wieżę to adrenalina zupełnie inna od tej motocyklowej. Ale niektórzy dotarli na sam szczyt. Stamtąd już inaczej spojrzeliśmy na rozległe tereny zielonych lasów. Mam wrażenie, każdy z nas widział już coś więcej. I nie była to tylko kwestia zachodzącego słońca. Poznaliśmy las od "zaplecza". Zobaczyliśmy ludzką pracę i wysiłek jaki zespół ludzi wkłada w to aby las się rozwijał i cały czas dawał nam poczucie bezpieczeństwa. Abyśmy mogli znaleźć w nim spokój, ciszę, odskocznię od wielkomiejskiego hałasu i pośpiechu. Bo natura motocyklisty także tego szuka.

(…)Poznałem wspaniałych leśników, którzy pokazali nam na czym polega ich praca. Byli to ludzie którzy żyją tym lasem, pielęgnują go i mają ogromną wiedzę na temat tego czym się zajmują. Widać było że są na właściwym miejscu, ludzie z powołaniem i wielką pasją, po prostu kochają to co robią.

Dzień kończyliśmy już o zmroku - Leśny Kompleks Promocyjny w Janowie Lubelskim, otwarty na wszystkich podróżników, przywitał nas trzaskającym ogniem. Motocykle, las i ognisko. Trzy żywioły uścisnęły sobie tego wieczoru dłoń. I to był bardzo dobry wieczór. Wczesnym rankiem, część grupy ruszyła w las… na własnych nogach. Chcieliśmy wykorzystać zielone tereny na biegowy trening. Jeździmy i biegamy. Biegamy bo lubimy lasy! A potem biegiem na motocykle i w drogę! "Porytowe Wzgórze", "Zródło św. Otylli" w Urzędowie, ostoja konika biłgorajskiego - w takich miejscach warto zostawić motocykl na parkingu i poświęcić czas na poznanie innego oblicza okolicy, jej historii, legend i zwykłych ludzi. Tego szukam podróżując po świecie, w taki sam sposób chcę odkrywać swój kraj. Na drogach lubelszczyzny każdy z nas znalazł coś dla siebie - zakręty, lekkie wzniesienia, przestrzeń. Mnie zafascynowały architektura - drewniane chaty, ogrody, przydrożne kapliczki. Większość drogi pokonałam w otwartym kasku nie spiesząc się. Delektując się widokami, przyjemnością z jazdy i powietrzem, które raz miało zapach jabłek, raz malin. To letnie skarby Lubelszczyzny. I jakoś nikomu nie spieszyło się do domu, chociaż przed nami była jeszcze długa podróż.

Późnym popołudniem stanęliśmy na urwisku dawnego kamieniołomu z zapierającym dech w piersiach widokiem na Wisłę i okolicę. Nie trzeba było słów, bo po naszych twarzach widać było radość i zadowolenie ze wspólnie spędzonego czasu, z wiedzy którą leśnicy podzielili się z nami. To był bardzo wyjątkowy weekend.

(…)Wróciłem do domu naładowany pozytywną ogromna energią, z lekkim smutkiem w środku że to już koniec naszego projektu, a zarazem z ogromną wewnętrzną radością że poznałem tak wspaniałych ludzi, że to właśnie z nimi przeżyłem ten wspaniały weekend. A w skrócie bym podsumował: Piękni ludzie, piękne chwile, piękne widoki, piękne wspomnienia(…).

Z tego miejsca, każdy pojechał już w swoją stronę. "Motocyklowa Natura" wysłała w Polskę swoich pierwszych ambasadorów! Ta podróż na długo zostanie w naszych sercach. I zawsze będziemy mogli do niej wrócić dzięki pięknym fotografiom albumu "Lasy lubelskie", który dostaliśmy na pamiątkę od leśników.

Szerokości! A i darz bór!

Foto: Autor

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 1
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

motul belka podroze 420
NAS Analytics TAG
Zobacz rwnie

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    motul belka podroze 950
    NAS Analytics TAG
    na gr