Marek Suslik jedzie przez Alaskê. Ten film mówi wszystko o warunkach
Marek Suslik jest w trakcie liczącej 9 500 kilometrów trasy z Kanady do Alaski, i z powrotem. Warunki są ekstremalne, zobaczcie ten film.
Wyprawa rozpoczęła się w Montrealu. Motocykl, czyli Yamaha XT600Z Tenere z 1986 roku, dotarł na start drogą morską. Warto dodać, że prace nad jednośladem, które nosi wdzięczne imię "Aurora", trwały blisko rok. Wszystko po to, aby pojazd wytrzymał ekstremalne warunki drogowo-pogodowe.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Na najnowszym nagraniu Marka widać, jak ciężkim warunkom musi sprostać człowiek i maszyna. Aby jazda była w ogóle możliwa na oblodzonej drodze, na dodatek w trakcie śnieżycy, Marek kontroluje pojazd za pomocą specjalnych nart, które stanowią dwa dodatkowe punkty podparcia. To z jednej strony pomaga w zachowaniu trakcji, ale wymaga dodatkowego wysiłku.
"White Wolf" posiada oczywiście olbrzymie doświadczenie w tego typu jeździe. W styczniu 2020 roku jako pierwszy człowiek na świecie dojechał do Jakucka — najzimniejszego miasta świata przy temperaturze -55 stopni Celsjusza, pokonując dystans 11 300 km. Ta wiadomość w błyskawicznym tempie obiegła świat, a nasz podróżnik został nominowany do prestiżowej nagrody polskich podróżników — Kolosów w kategorii "wyczyn" i "podróż".
Wyróżnienie otrzymał w kategorii "Wyczyn 2020" za: "Udane zaadaptowanie siebie i sprzętu do ekstremalnych temperatur i warunków syberyjskiej zimy". Ciekawostką jest tutaj fakt, że dwa lata po ukończeniu tej ekstremalnej wyprawy mer Jakucka wysłał do Marka pismo, w którym uznał jego motocyklową przygodę jako najbardziej ekstremalny wyczyn na świecie. Uznano go również za pierwszą osobę, która dojechała zimą na motocyklu do Jarkucka.
Obecna wyprawa okazała się równie mordercza, a do tego pojawiły się inne, niespodziewane przeszkody. Początkowo były to problemy logistyczne, bo kontener z motocyklem i autem serwisowym - w którym podróżują dwie osoby wsparcia - dotarł do portu w Kanadzie z dwutygodniowym opóźnieniem.
Później trzeba było czekać niespodziewanie długo na wydanie kontenera, gdyż został skierowany na kontrolę szczegółową, po której oskarżono Marka o nielegalny przemyt substancji organicznych w postaci jednej deski oraz niewielkiej ilości błota zalegającego w zakamarkach samochodu. Sprawę w końcu udało się rozwiązać, ale po skierowaniu kontenera na dezynfekcję, motocykl trzeba było rozebrać i osuszyć.
Proces dezynfekcji odbywa się w hermetycznie zamkniętym kontenerze, gdzie dysze pod dużym ciśnieniem myją pojazd glikolem. Po taki zabiegu "Aurora" nie mogła odpalić, a glikol spenetrował zakamarki maszyny, nawet pojemnik na bezpieczniki. Substancja dostała się również do komory spalania, czego następstwem - w wielkim skrócie - była pęknięta uszczelka pod głowicą. Wymiana oczywiście nie jest bardzo trudna, ale oryginalnej uszczelki nie było na miejscu. Komplet do odbioru był w... Calgary, które od Montrealu dzieli w prostej drodze 3,5 tys. kilometrów.
Obecnie Marek Suslik przemieszcza się drogą alaskańską w kierunku Oceanu Arktycznego. Na motocyklu nikt jeszcze tego nie dokonał.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze