Mamry Challenge 2008 - relacja

Autor: Eristof 2008.03.12, 17:27 5 Drukuj

Zapadający się po ramiona w błocie zawodnicy. Liny alpinistyczne, karabinki, saperki. Czy Mamry Challenge 2008 wyznaczył nowy poziom trudności rajdu przeprawowego w Polsce?

Mazurskie Kietlice to niewielka miejscowość położona nad jeziorem Mamry. Latem staje się rajem dla żeglarzy, wędkarzy, miłośników przyrody. Zimą możemy spotkać tu tylko mieszkańców, a wszystkie okoliczne tereny zapadają w zimowy sen. Rzeki i jeziora, w zależności od kaprysów pogody zostają skute lodem lub, jak w tym roku wylewają, zatapiając wszystkie pobliskie tereny. Ten niezwykle trudny do pokonania obszar stał się wymarzonym miejscem do organizacji przeprawowo-sprawnościowego rajdu o wdzięcznej nazwie Mamry Challenge.

O co tu w ogóle chodzi?

Drużyny startujące w zawodach miały cztery godziny na przebycie pięciu prób w piątkowym, nocnym odcinku trasy oraz siedem prób w sobotnim dziesięciogodzinnym starcie. Uzyskane przez zespoły punkty to nic innego, jak czasy (w minutach), w których pokonali próby. Jeśli, któryś z zespółów nie podszedł do próby, otrzymywał czas najgorszej drużyny z doliczonymi trzydziestoma minutami, czyli tym samym punktami. Jeśli zawodnicy nie wyrobili się w wydzielonym czasie i spóźnili się nie więcej, niż 15 min, to otrzymywali 60 punktów kary. Dojazd do mety z przekroczonym piętnastominutowym czasem spóźnienia, oznaczał dyskwalifikację drużyny

Pogoda zgotowała człowiekowi ten los!

Początkowym zamysłem Michała Mazurka - organizatora rajdu było stworzenie imprezy motocyklowej. Jednak wraz z biegiem lat i zmianą klimatu impreza stawała się co raz bardziej quadowa. O ile w zeszłorocznym Mamry Challenege 2007, przy 10-stopniowym mrozie wystartowało już tylko siedmiu motocyklistów, tak w tym roku, przy dodatniej temperaturze pokonanie trasy na motocyklu było całkowicie niemożliwe. Prawdę mówiąc żaden z miłośników dwóch kółek nie stawił się na starcie. Podmokłe tereny przesiąknięte hektolitrami deszczowej wody tworzyły kilkudziesięciocentymetrowe warstwy błotnistej breji. Trudności z poruszaniem się miały nawet quady, a często z opresji dosłownie ratowały ich tylko wyciągarki. Powodowało to, że trzeba było bardzo uważać nie tylko podczas pokonywania odcinków specjalnych (tzw. prób), ale również na samych dojazdach do nich, a także w czasie powrotu z prób do mety.

Bardzo boleśnie przekonał się o tym trzykrotny zwycięzca Croatia Trophy - Jacek Bujański, który w czasie piątkowego nocnego startu, wracając już z pokonanych OSów do mety, przy prędkości ok. 70km/h popełnił błąd i wypadł z zakrętu. Przytomnie myśląc, wyskoczył z czterokołowca, spadł na ziemię, mocno uderzając lewym barkiem i głową. W tym czasie jego Yamaha Grizzly 700 Fi poszybowała w drzewa, klinując się między nimi na wysokości metra od gruntu. Na szczęście Jacek i jego drużynowy kolega z Holandii, Martyn van Gastel zdołali na dwie minuty przed czasem dyskwalifikacji dojechać do mety i po piątkowym starcie, z doliczoną sześćdziesięciominutową karą byli na szóstym miejscu. Niestety z obawy o swój stan zdrowia Mr. Quad nie wystartował w sobotnim etapie. „Po raz pierwszy startowałem w nowym, otwartym kasku SHOEI i jestem nim zachwycony. Poprzednio jeździłem w starym dziesięcioletnim, za dużym kasku. Gdyby taki „garnek" mi przyładował, to mogłoby być ciężko..." - powiedział Bujański.

Zawodnicy i kategorie

Ilość zawodników, jaka wzięła udział w ubiegłorocznej edycji Mamry Challenge była już wielkim zaskoczeniem dla organizatorów. W tym roku, pomimo zdawałoby się fatalnej pogody, liczba uczestników wyniosła ponad 100 osób, wśród których znalazła się również kobieta. Przypominam, że byli to sami miłośnicy quadów! Mieli oni możliwość wystartowania w jednej z dwóch klas.

Najbardziej prestiżową klasą była kategoria EXTREME, w której mogliśmy zobaczyć całą polską czołówkę zawodników startujących w rajdach przeprawowych w całej Europie. Zgłosiło się do niej dwadzieścia dwuosobowych drużyn.

Jeszcze więcej spragnionych kąpieli błotnych osób, w tym także jedyną startującą w zawodach kobietę - Annę Turgułę przyciągnęła klasa FUN. Regulamin i trasa tej klasy nieco różniła się od kategorii „ekstremowców". W skład drużyny mogły wchodzić trzy osoby, z których jedna mogła pomagać jedynie przy pokonywaniu OSów. Jednak wiele osób uważa, że nie była to klasa łatwiejsza. Nocne próby, rozjeżdżone trasy oraz mniejsze doświadczenie uczestników dały im mocno w kość.

Dodatkowo zawodnicy zostali sklasyfikowani w debiutującej I rundzie Pucharu Suzuki, stworzonego specjalnie dla miłośników pojazdów ATV z japońskiego Hamamatsu. Trzeba również dodać, że firma Suzuki Motor Poland została głównym partnerem Pucharu ATV Polska oraz sponsorem nagród dla wszystkich trzech klas. W tym roku będziemy mogli zobaczyć jeszcze dwie rundy pucharu markowego Suzuki, które odbędą się podczas dwóch kolejnych rund Pucharu Przeprawowego ATV Polska - Sudety Challenge oraz Gryf Trophy.

Organizacja

Większość quadowych profesjonalistów traktuje Mamry Challenge, jako wejście w sezon i sprawdzenie swojej formy po długiej zimowej przerwie. Ludzie spotykają się po raz pierwszy od jesiennych zawodów, wymieniają się doświadczeniami, sprawdzają nowe techniki. Dobrze się również bawią zarówno na trasie rajdu, jak też po jego zakończeniu podczas wspólnej biesiady, która najczęściej trwa do białego rana. Mamry Challenge 2008 w 110% spełniło swoje zadanie. Wszyscy zawodnicy bawili się świetnie i już większość z nich (również debiutanci) zapowiedziało obecność na najbliższych tego rodzaju zawodach, którymi jest Dzicz Bieszczadzka.

Organizatorowi imprezy należą się wielkie wyrazy uznania za świetne przygotowanie zawodów na taką skalę. Wymagało to zaangażowania i pracy wielu osób, by impreza wyglądała tak, jak wyglądać powinna. Sponsorzy, ubezpieczenia, legalizacje, wyznaczenie trasy, sędziowie, ratownicy medyczni, media ( w tym też telewizja TVP Olsztyn oraz Teleexpres) - to tylko część problemów z jakimi uporać się musieli Michał Mazurek oraz Dorota Lechowicz-Gustab wraz z ekipą klubu ATV Polska. Szczególnie pochlebnie na temat organizatorów wyrażał się Jacek Bujański. „Bardzo ładnie zachowali się organizatorzy i widać było, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. W piątek w nocy, po moim wypadku ratownik medyczny nie odstępował mnie ani na krok, dopóki nie przyjechała wezwana z Giżycka karetka pogotowia ratunkowego wraz z lekarzem, który mnie zbadał...".

Niektórzy mieli jedynie niewielkie zastrzeżenia, co do nocnego wyjazdu klasy Fun. Jechali po bardzo rozjeżdżonej przez kolegów z wyższej kategorii trasie, często nie posiadając wyciągarek i jadąc słabszymi quadami. Wielu z nich przeżyło szok, gdy zobaczyli stopień trudności przygotowanych przeszkód. Dojeżdżając do prób, zastanawiali się, czy przeprawienie się przez nie jest w ogóle możliwe. Efektem ubocznym stały się nawet dwugodzinne oczekiwania do wjazdu na próbę, gdzie całkowity czas na pokonanie trasy przewidziany został na cztery godziny. To jedyny mankament wspomniany przez uczestników rajdu, który w przyszłości powinien zostać rozwiązany.

Oto, co o tegorocznych zawodach powiedział organizator: Michał Mazurek:

„Przede wszystkim Mamry Challenge 2008 wypadło bardzo fajnie. Zawody przebiegły bezpiecznie i bez większych wypadków. Impreza idzie w bardzo dobrym kierunku i zbliżamy się co raz bardziej do europejskiego poziomu. Co do klasy FUN, to rzeczywiście zawodnicy mieli dość ciężko, ale po prostu nie mieliśmy tyle terenu do dyspozycji, by stworzyć drugą trasę. Chcieliśmy także dać pojeździć mniej doświadczonym kierowcom. Podczas wyznaczania trasy rajdu, przygotowane przez nas próby naprawdę nie były ciężkie. Niestety pogoda sprawiła, że łatwe przeszkody stały się dla wielu prawdziwym wyzwaniem. W przyszłości jednak będziemy dążyć w kierunku klasy EXTREME, co nie znaczy, że rezygnujemy z klasy dla mniej doświadczonych zawodników. Planujemy jedynie rozdzielić te klasy i stworzyć dla każdej z nich osobne trasy..."

Podsumowanie

Mamry Challenge już od wielu lat budzi zawodników ze snu zimowego i sprawdza ich formę po długiej zimowej przerwie. W tym roku zawody również w pełni wywiązały się ze swojego zadania.Teoretycznie była to międzydrużynowa rywalizacja o jak najlepszy czas, ale praktycznie była to walka uczestników z własnymi słabościami i sprawdzenie się w najtrudniejszych terenach. Wymagało to nie tylko siły fizycznej, czy też żelaznej kondycji, lecz również tężyzny psychicznej i pomysłowości. Niejednokrotnie drużyny wspólnie pomagały sobie w pokonywaniu prób.

Niektórzy podchodzili do zawodów bardzo poważnie, inni ze spokojem i dużym dystansem sprawdzając nowe quady lub też techniki pokonywania trudnych terenów. Mimo, że kibiców nie było zbyt wielu, to z roku na rok impreza staję się co raz bardziej popularna. Świadczy o tym obecność mediów w postaci portali internetowych, prasy, a nawet telewizji. Coraz więcej osób z całej Polski częściej kojarzy Kietlice z Mamry Challenge, niż z ośrodkiem wypoczynkowym na Mazurach i liczymy na to, że z każdym rokiem osób tych będzie przybywać.

Tegoroczna pierwsza runda MC odbyła się w klimacie zdecydowanie odmiennym od tego do której zdążyliśmy się przyzwyczaić na rajdach rozgrywanych w lutym. Tym razem było zero śniegu, zero mrozu, ale za to woda i błoto miejscami sięgały ramion. Nowy, zmieniony, regulamin rajdu określający klasyfikację na podstawie krótkich, ale konkretnych odcinków przejeżdżanych na czas, z dodatkowym limitem godzinowym na przejechanie całej trasy, to był według mnie strzał w dziesiątkę. Kilka niedociągnięć było związanych z faktem, iż te same próby były dla obu klas, ale myślę, że na następnej rundzie próby zostaną już rozdzielone. Odcinki specjalne były bardzo urozmaicone, choć przeważały próby mokre, jeśli ktoś liczył na to, że dojedzie na metę suchy, to zdecydowanie się pomylił. Pierwszy raz zdarzyło się żeby na jednym rajdzie przydał się cały sprzęt wożony na stałe ze sobą. Liny alpinistyczne, karabinki, saperki i kilka innych drobiazgów, dzięki którym udało nam się przejechać sprawnie wszystkie najtrudniejsze próby. Zwycięstwo w tej rundzie to zdecydowanie bardzo duży sukces. Tak trudnych Mamr jeszcze nie było!" - powiedział Krzysztof Kretkiewicz, mający na swym koncie zwycięstwo w Croatia Trophy oraz w rajdzie Drezno-Wrocław, który wraz z Mirkiem Zezykiem zajęli I miejsce w klasie Extreme.

quad baza rajdu kietlice
mamry start sobota
quady parking kietlice
quad rozne grizzly yamaha
quady na drodze mamry challenge 2008
quad wawoz rzeka
atv przeprawa przez sluze
quad przeprawa sleepowanie jezioro
quad bloto wyjazd
jazda jezioro quad
jazda przez wode quadem
mamry challenge 2008 quady na drodze
mocowanie wyciagu
pod pniem jazda quadem
przejazd pien drzewa
mocowanie quada
quad przeprawa wypychanie
przeprawa sluza quad quad bloto quad na drodze
quad rzeka kloda quad stromy zjazd quad wpada do wody
quad wyciadanie z wody quad wyciaganie wprowadzanie quada do wody
na górę