Koniec zabawy w niewidzialne tablice
Na malezyjskich drogach właśnie skończyła się zabawa w niewidzialne tablice. Motocykliści, którzy do tej pory traktowali rejestrację jak element tuningu albo żart dla wtajemniczonych, zderzyli się z rzeczywistością. Ale patent zmotoryzowanych jest ciekawy.
Malezyjski Urząd transportu drogowego (JPJ) ruszył z ofensywą przeciwko tablicom z literami tak małymi, że praktycznie ich nie widać. Tamtejsza policja używa zresztą obrazowego porównania, mówiąc o numerach wielkości "bakterii".
Chodzi o rejestracje, które z daleka wyglądają jak czarna plama albo ozdobny znaczek, a nie numer identyfikacyjny pojazdu. Miniaturowe cyfry, fantazyjne czcionki i tablice stylizowane pod customowe gadżety może i wyglądają ciekawie, ale przestały spełniać swoją zasadniczą funkcję identyfikacji pojazdu i jego właściciela. W oczach urzędników to już działanie wprowadzające w błąd, utrudniające pracę policji i systemów monitoringu. Aby ukrócić ten proceder, malezyjska policja przestała się patyczkować i wszystkie takie przypadki trafiają prosto do sądu.
Malezyjski Urząd transportu drogowego sięgnął po tamtejszy artykuł 108 ustawy o ruchu drogowym z 1987 roku. W myśl przepisów minimalna kara za przerobienie rejestracji to RM5,000, a górny pułap sięga RM10,000. To nie są kwoty, które motocyklista zignoruje wzruszeniem ramion, bo w przeliczeniu na naszą walutę to ok. 4400 zł do 8800 zł, czyli sporo również w Polsce.
Podczas ostatnich kontroli na celowniku znalazły się głównie motocykle. Wielu zatrzymanych przyznało, że zamontowało mikroskopijne tablice dla żartu albo żeby motocykl wyglądał bardziej agresywnie i nowocześnie. Problem w tym, że dla urzędników nie ma tu miejsca na estetykę ani poczucie humoru. Jeżeli numer jest nieczytelny lub mylący, pojazd łamie prawo i tyle. Malezyjskie władze postanowiły zdusić nowy trend w zarodku, zanim stanie się powszechny. Teraz każdy, kto liczył na to, że małe literki ujdą mu na sucho, może bardzo szybko policzyć straty.
W naszym kraju taka "inwencja twórcza" w ogóle by nie przeszła. Sprawa jest uregulowana bardzo sztywno i tu nie ma miejsca ani na kreatywność, ani na motocyklowy folklor. Wielkość liter i cyfr na tablicach rejestracyjnych jest ściśle określona w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury i dotyczy zarówno samochodów, jak i motocykli. Tablica musi być wykonana według jednego, państwowego wzoru, z konkretną czcionką, proporcjami znaków, odstępami między nimi i odpowiednim odblaskiem.
W praktyce oznacza to, że nie wolno zmniejszać liter, zwężać cyfr, zmieniać kroju pisma ani kombinować z odstępami, nawet jeśli numer nadal wydaje się czytelny. Każda tablica musi być homologowana, a wszelkie tablice typu mini, amerykańskie, skrócone bez podstawy prawnej albo z "upiększoną" czcionką są w Polsce nielegalne. Dotyczy to również popularnych trików z podginaniem tablicy, montażem pod kątem albo stosowaniem ramek, które zasłaniają fragment znaków.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze