KTM 1290 Super Adventure R - mój pierwszy raz na turystycznym enduro
Do redakcji Ścigacz.pl trafił właśnie duży motocykl turystyczny z austriackim rodowodem. Barry niestety doznał kontuzji, więc stwierdziliśmy, że KTM nie może tak bezczynnie stać i spróbuję się dowiedzieć, o co chodzi w motocyklach tego typu. Moje pierwsze kilometry na KTM 1290 Super Adventure R z 2019 roku.
Nigdy nie gustowałem w dużych motocyklach, które wydawały mi się mało poręczne, raczej wolne i przeznaczone tylko do dalekich wyjazdów drogami, które niekoniecznie były remontowane po zakończeniu komuny. To naprawdę duży motocykl. Klasyczna dla KTMa pomarańczowa, kratownicowa rama, duże, szprychowe koła i wszystko jest znacznie wyżej, niż w motocyklach którymi miałem szansę jeździć dotychczas. Wsiadam. Przy wzroście 183 cm, nie opieram całych stóp na podłożu, ale czuje się dość stabilnie. Kanapa jest wygodna, dłonie rozstawione szeroko i tylko stacyjki nie mogłem zlokalizować. KTM 1290 Super Adventure R jest wyposażony w system bezkluczykowy, działający również przy wlewie paliwa. Duży, ciekłokrystaliczny ekran jest bardzo czytelny, a dodatkowo możemy ustawić jego kąt według własnych potrzeb. Nad nim znajduje się niewielka szyba z mechaniczną regulacją wysokości, która okazała się fazie zdecydowanie wystarczającą ochroną przed wiatrem, nawet przy wysokich prędkościach. Na kierownicy mamy całkiem sporo guzików, nadzwyczaj intuicyjnych w obsłudze, a rozpracowanie rozległego MENU zajęło mi zaledwie kilka minut.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Dziewiczy rejs
Nie po to wsiadłem na ten motocykl, by teraz bawić się guzikami, więc odpalam potężny silnik V2, którego pojemność 1301 cm3, moc 160 koni mechanicznych i moment obrotowy na poziomie 140Nm prognozuje niezłą zabawę. Dźwięk silnika przypomina raczej pięćsetkę, gdyż duży tłumik ukrywa jego temperament. To wszystko przez normy spalin ustalone przez krawaciarzy w Brukseli. Jako, że jestem fanem jednośladów wyposażonych w silniki widlaste, spodziewałem się charakterystycznego dla nich drgania, a tu miłe zaskoczenie, gdyż jest bardzo gładko. Jedynka i ogień. Skrzynia biegów pracuje precyzyjnie, a wyposażona w quick i down shifter, zwalnia nas z konieczności używania klamki sprzęgła poza momentem ruszenia i zatrzymania. Rwie go do przodu i tu nastąpiło moje pierwsze zdziwienie, gdyż dotychczas myślałem o turystycznych enduro, jak o niezbyt dynamicznych motocyklach. Gdybym miał porównać Super Adventure R do samochodu, pewnie byłby to Mercedes – Benz G klasa w wersji AMG. Moc, stabilność i przewidywalność na dwóch kołach. Pierwszą trasę przejechałem po mokrych drogach, a elektronika pozwalała na pewne odkręcanie manetki. Dla lepszego opanowania motocykla, wybrałem deszczową mapę zapłonu, by z większą dozą bezpieczeństwa poznawać dalsze jego możliwości.
Pierwsze wypatrzone ciekawostki
Przejechałem kilkaset kilometrów i na tym krótkim odcinku już odnalazłem kilka fajnych nowinek.
Światła. Nie bez powodu zacząłem swój tekst od dziwnie dla mnie wyglądającego przodu. Austriaccy projektanci zastosowali lampę wyposażoną w liczne diody LED. Światła do jazdy dziennej, mijania i drogowe są dziś już standardem w motocyklach klasy premium. Tutaj mamy jednak coś więcej, gdyż KTM 1290 Super Adventure R jest wyposażony w system doświetlania zakrętów. Jest to system dwustopniowy i ze zwiększeniem przechyłu motocykla w zakręcie, załączają się dodatkowe diody, dzięki czemu linia światła jest ciągle pozioma i wewnętrzna część zakrętu jest w końcu widoczna. Super sprawa te światła, a tylko na marginesie nadmienię, że kompletne oświetlenie jest oczywiście w technologii LED. Klasycznych żarówek brak.
Kolejną i zdecydowanie nie mniej interesującą nowością jest schowek na telefon. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak. Uchwyt znajduje się z prawej strony owiewki, w środku znajdziemy gniazdo USB, więc telefon możemy ładować w ciągu jazdy, a dodatkowo jest on szczelnie schowany przed kaprysami pogody. Telefon możemy podłączyć jednocześnie z interkomem i komputerem motocykla za pośrednictwem Bluetooth i z poziomu kursorów przy lewej manetce odebrać dzwoniący telefon, czy zmieniać muzykę. Fajna sprawa w dalekiej podróży. Teraz będę testować system nawigacji KTMa, działający z poziomu telefonu i aplikacji wyświetlanej na ekranie motocykla.
Komfort
Spodziewałem się wygodnej pozycji i po przejechaniu pierwszych 200km byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Brak jakiegokolwiek dyskomfortu, bólu, a nawet chęci odpoczynku. KTM 1290 Super Adventure R bardzo sprawnie odpowiada na zmianę kierunku jazdy, a przerzucanie go w zakrętach odbywa się z dużą łatwością, oraz sporą dawką frajdy. I kiedy tak sobie śmigałem po lokalnych drogach centralnej i północnej Polski, zaskoczyła mnie ilość przejechanych kilometrów od tankowania. Po wyjechaniu ze stacji z pełnym zbiornikiem zrobiłem 280km, a komputer ciągle pokazywał zasięg 80km. Grzecznie nie jechałem, a spalanie na poziomie 5,6 litra na setkę było niemałym zaskoczeniem. Przy spokojnej jeździe można osiągnąć wynik 400 kilometrów na zbiorniku, co w turystyce ma ogromne znaczenie. W mieście 7 litrów na setkę w zupełności wystarczy, a lubię trochę zapie…no wiecie.
Początkowo zastanawiałem się, czemu producent nie zainstalował fabrycznych, grzanych manetek, lecz droga powrotna z meczu żużlowego w Toruniu, w majówkową, raczej chłodną niedzielę odpowiedziała na to pytanie. Po pierwsze, duże hand bary świetnie chronią przed wiatrem, po drugie, zawsze można odpowiednio doposażyć motocykl przy konfigurowaniu motocykla w salonie, jeśli będzie taka potrzeba.
Przejechałem nim dotąd lekko ponad 1000km i nie mogę się doczekać kolejnych. KTM 1290 Super Adventure R zdecydowanie nie zostaje w tyle za innymi motocyklami, zwykle uważanymi za szybsze. Moi towarzysze majówkowych wojaży dosiadali lżejszych i często mocniejszych motocykli, a spokojnie mogłem dotrzymać im tempa, tankując na co drugiej stacji w porównaniu z nimi.
Czy nadaję się w teren? Pewnie w jakimś stopniu tak, lecz dotąd tego nie sprawdziłem i pewnie KTM poczeka z tym na Barrego. On wie jak to ogarnąć, a mi zabawy w piaskownicy są już dawno obce. Z całą pewnością będę chciał spróbować szutrów i dróg polnych, jak tylko przestanie padać.
Za kilka dni kolejna trasa, przeplatana autostradami i drogami górskimi. Ten wyjazd pewnie zweryfikuje, czy polubiliśmy się wzajemnie z motocyklem w rozmiarze XL. Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z nowym KTM 1290 Super Adventure R.
|
|





































Komentarze 1
Poka¿ wszystkie komentarzeZ pewno¶ci± motocykl jest ¶wietny, tylko na boga dlaczego jest taki brzydki? Wiem, o gustach siê nie dyskutuje szczególnie przy motocyklach, które s± wo³ami roboczymi ale przy tym motocyklu niezbyt...
OdpowiedzJa wiem czy on taki brzydki? jestem szczê¶liwym posiadaczem "mistera universe", czyli DL-a i wcale nie uwa¿am go za jakiego¶ ³adniejszego. Wszystkie motocykle tego typu s± do¶æ podobne, taki maj± kszta³t ze wzglêdu na parametry u¿ytkowe i jakie¶ super zgrabne i sexy nigdy nie bêd± (chocia¿ ja akurat ten "adwenczerowy" styl lubiê). No, mo¿e wspomniana Multistrada jest tu chlubnym wyj±tkiem pod wzglêdem urody ;)
OdpowiedzKTM prawie wszystkie sa brzydkie. Glownie przez to, ze obrali sobie pomaranczowy kolor, ktory daje tanie i plastikowe wrazenie nawet przy najdrozszych modelach.
Odpowiedz