Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 68
Pokaż wszystkie komentarzeJa nie widzę problemu. Sam zdawałem egzamin na prawo jazdy jako ekstern. Było to dawno bo w 1974 roku. Przepisów nauczyłem się sam bo i tak inaczej się nie da. Budowy (wtedy się zdawało budowę samochodu czy motocykla) uczyłem się razem z kolegą z samochodówki i w garażu reanimując pierwszy motocykl. Jazdę opanowałem na samochodzie ojca oficjalnie, ponieważ wtedy można było uzyskać zgodę z urzędu na naukę członków rodziny we własnym samochodzie spełniając odpowiednie warunki. Taką zgodę otrzymywało się na pół roku. Po tym czasie tato napisał mi stosowne oświadczenie o nabyciu odpowiednich umiejętności. To oświadczenie podlegało weryfikacji przez wskazany ośrodek szkoleniowy. Polegało to na wykupieniu 1 godziny jazdy z instruktorem ośrodka. On po tej godzinie potwierdzał poziom umiejętności kandydata. Było to odpowiednikiem egzaminu wewnętrznego, który był niezbędny do przystąpienia do egzaminu państwowego. Weryfikacja umiejętności jazdy na motocyklu sprowadziła się tylko do stosownego oświadczenia. Po uzyskaniu weryfikacji wydział komunikacji przydzielił mnie do jakiejś grupy zdających. Uczyłem się jeździć skodą 100, weryfikacje w ośrodku zaliczyłem warszawą M20 pickup a zdawałem na syrenie 104 (nie wiedziałem jak są biegi ale egzaminator pokazał i nie było z tym problemu, miałem takie prawo żeby tego nie wiedzieć) . Gorzej było z motorem bo uczyłem się na CZ kolegi a tam biegi były odwrotnie a zdawałem na WSK. Ale i tu po pytaniu na czym się uczyłem otrzymałem stosowne wyjaśnienia. W dokumentach egzaminacyjnych było wyraźnie zaznaczone że zdaję jako ekstern i to dawało mi prawo do uzyskania dodatkowych wyjaśnień. Mam paru znajomych, którzy w tamtych czasach właśnie tak zdawali na prawo jazdy. I do dziś wiem, że żaden kurs nie dał by mi tyle co odpowiedzialny ojciec. W czasie tego pół roku na naukę przejechałem ponad 1500 km w różnych warunkach.
OdpowiedzBrak odpowiedzi do tego komentarza