tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 III Bieszczadzki Rajd Motocyklowy "Wilcza Sfora" - relacja uczestniczki Advertisement
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

III Bieszczadzki Rajd Motocyklowy "Wilcza Sfora" - relacja uczestniczki

Autor: Rozalia Kozieł 2018.06.05, 13:14 Drukuj

Bieszczady. Nie miałam jeszcze okazji dotrzeć w te rejony naszego kraju, gdy jednak okazało się, że w miniony weekend 25-26.05 organizowany jest tam III Bieszczadzki Rajd Motocyklowy, napędzany przez Yamahę - pojawił się znakomity pretekst, aby się tam znaleźć. Kiedy pokonywaliśmy po drodze pierwsze serpentyny z niesamowitymi krajobrazami, wiedziałam już, że na uczestników rajdu czeka wiele atrakcji.

Gdy dotarliśmy do bazy rajdu - do cudnego Pałacu w Olszanicy - przywitały nas ogromne banery Yamahy oraz zaskakująca ilość motocyklistów. Na miejsce stawiło się ponad 200 osób, przybyłych by dołączyć do "Wilczej Sfory". Pierwsze, co rzuciło się w oczy to uśmiechy oraz niecierpliwość wszystkich, którzy czekali na start nocnego przejazdu.

~~~~~------~~~~~

Organizator, Łukasz Łowkiel, przedstawił nam jak wygląda cały rajd, który został podzielony na dwa etapy - w piątek jedynie nocny, a w sobotę już całodzienny. Do pokonania były dwie trasy, a uczestnicy podzieleni byli na dwie sekcje: Road i Adventure. Trasa Road przeznaczona była dla wszystkich motocyklistów, niezależnie od posiadanej maszyny, ponieważ zmagania uczestników odbywały się po drodze asfaltowej. Oczywiście do wykonania mieli różne zadania, a zarazem mogli zwiedzić skanseny, zamki, bunkry oraz wiele innych atrakcji.

Trasa Adventure była już znacznie bardziej wymagająca, a do rywalizacji mogli przystąpić posiadacze większych motocykli typu turystyczne enduro. W tym przypadku rajd odbywał się w 35% po drogach asfaltowych a w 65% - po szutrowych. Na tym odcinku czekały na nich różnorodne próby terenowe oraz zadania. Wszystko odbywało się za pomocą otrzymanego roadbooka. Nie liczył się czas, lecz odkrywanie nowych tras i udział w przygotowanych po drodze konkurencjach.

W piątek około godziny 20.00 wystartował etap nocny, który miał być jedynie prologiem całego rajdu. Jego uczestnicy wracali do bazy po około 90 minutach jazdy i po wykonaniu zadania. Nie mogliśmy nie podejść i nie zapytać ich o pierwsze wrażenia. Każdy, kto ściągał kask, miał wypisany uśmiech na twarzy i wypowiadał się jednoznacznie - "niesamowita organizacja, świetna atmosfera, to będzie dobry weekend". Ich emocje udzielały się również nam i sami z niecierpliwością czekaliśmy na sobotni rajd. Na motocyklistów czekała oczywiście kolacja, połączona z biesiadą i muzyką, co umożliwiło uczestnikom integrację oraz miłe spędzenie czasu. Jednakże wielu z nich znało się już z wcześniejszych edycji rajdów i przede wszystkim rzuciła się w oczy ta rodzinna "motocyklowa" atmosfera.

Na miejscu był oczywiście przedstawiciel głównego organizatora - Yamahy, który również zapewnił uczestnikom możliwość testowania dwóch maszyn - Tracera 900 w wersji GT oraz Tracera 700. Nie brakowało chętnych, którzy zapisywali się dość szybko w terminarzu, aby kolejnego dnia przetestować te motocykle. Ilość motocykli na placu parkingowym robiła wrażenie. Wiadomo było, że nie jest to rajd na niewielką skalę, gdyż wszystko było przygotowane z niemałym rozmachem.

W sobotę zaraz po śniadaniu startowali pierwsi zawodnicy. Dzięki organizatorowi poznaliśmy najciekawsze miejsca na trasie, w których będziemy łapać motocyklistów, a zarazem kibicować im w zmaganiach. Pogoda od rana rozpieszczała pięknym słońcem, a my szybko przemieszczaliśmy się we wskazane wcześniej na mapie punkty. Najbardziej efektowny był przejazd motocyklistów z trasy Adventure po brodzie rzecznym. Jedni przejeżdżali zachowawczo, a drudzy wręcz przeciwnie - może po to aby schłodzić się w tym upalnym dniu.

Miejscowi ludzie również witali wszystkich z entuzjazmem, a niekiedy lekko "przeszkadzali". Kiedy przez bród rzeczny przejechał rowerzysta - otrzymał brawa od wszystkich, którzy oczekiwali na motocyklistów. Na przejeździe przez kamieniołom czekało o wiele więcej emocji. Niestety, co poniektórzy zrezygnowali z tej konkurencji i wcale mnie to nie dziwiło - wymagała nie lada umiejętności. Nie mogłam wyjść z podziwu i dumy, kiedy jedna z uczestniczek szykowała się do tego przejazdu. Tak - na rajdzie pojawiło się również kilka kobiet, większość z nich brała udział w trasie Road, ale jak widać - nie brakowało również odważnych, mierzących swoje siły w Adventure.

Okolice Bieszczad są na tyle znakomite, że w tych samych miejscach pojawiali się również miłośnicy czterech kół, którzy przejeżdżali po tych drogach samochodami terenowymi. Oprócz tego odwiedziliśmy zaporę w Myczkowcach i słynną Myczkowiankę - miejsce stworzone specjalnie dla motocyklistów, a zarazem współorganizatora rajdu.

Oprócz kibicowania zawodnikom na trasach szutrowych, czas było również zobaczyć zmagania tych, którzy uczestniczyli w sekcji Road. Na ich trasie była droga z kilkoma niesamowitymi serpentynami, których nie można było ominąć. Niestety pogoda zaczęła się, delikatnie mówiąc, psuć i nadciągała burza. A więc również i ona zgotowała zawodnikom atrakcje. W rzeczywistości ani deszcz, ani trudne zmagania po szutrze, ani zadania do wykonania, nie były dla motocyklistów problemem, kiedy jedno było pewne - bawili się i cieszyli widokami oraz możliwością uczestnictwa w tak świetnej imprezie, których wciąż w Polsce za wiele nie ma.

Atmosfera napędzała wszystkich. Niewidoczna była rywalizacja, lecz wspieranie się i kibicowanie na każdym kroku. Na zwycięzców czekały świetne nagrody ufundowane m.in. przez Yamahę czy Modekę, a rozmowy o rajdzie trwały do późnych godzin nocnych na terenie Pałacu w Olszanicy, gdzie otaczała nas piękna przyroda i zupełna cisza. Słychać było jedynie radość, satysfakcję i oczekiwanie na kolejny rajd, który już niebawem będzie odbywał się w Paszkowie. Będzie on finałem całego cyklu Grand Prix 2018, którego zwycięzcy zgarną wyjazd do gorącej Hiszpanii.

Niewątpliwie - warto pojechać, zobaczyć, a wręcz wziąć udział w Turystycznych Rajdach Motocyklowych. Organizacja była znakomita, mieszkańcy Bieszczad bardzo życzliwi, a motocykliści mogli cieszyć się świetną zabawą na swoich dwóch kołach w grupie ponad 200 osób. Czekamy na kolejne imprezy pod skrzydłami Yamahy, których w tym sezonie nie zabraknie.

  NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę