tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Harley-Davidson Sportster S - pierwsza jaskka rewolucji obyczajowej i technologicznej
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
motul belka motocykle 950
NAS Analytics TAG
motul belka motocykle 420
NAS Analytics TAG

Harley-Davidson Sportster S - pierwsza jaskka rewolucji obyczajowej i technologicznej

Autor: Wojciech Grzesiak 2021.07.30, 10:23 Drukuj

W ostatnim tygodniu lipca miałem okazję wziąć udział w pokazie prasowym motocykla Harley-Davidson Sportster S. Wydawałoby się, że jest to po prostu kolejna nowość ze stajni legendarnego amerykańskiego producenta motocykli, ale nic bardziej mylnego - Sportster S to drogowskaz na przyszłość.

Pamiętam, kiedy jeszcze Matthew Levatich był prezesem marki Harley-Davidson, byłem na targach w Mediolanie i miałem załatwiony wywiad z przedstawicielem do spraw marketingu na region EMEA - czyli Europa, Bliski Wschód i Afryka. Rozmawialiśmy wtedy o planach dotyczących przyciągnięcia nowej klienteli do marki, która jakby stanęła w miejscu. Wtedy mówiono o budżecie promocyjnym rzędu 25 milionów dolarów, próbie przyciągnięcia millenialsów oraz kobiet. Od tego czasu minęło kilka lat, a nowi klienci nadal nie zaczęli szturmować salonów. Kiedy Matthew Levatich przestał być prezesem Harleya, zastąpił go Jochen Zeitz, który zasłynął między innymi z tego, że postawił na nogi podupadającą markę Puma.

NAS Analytics TAG

Jochen Zeitz postanowił działać dwutorowo, ponieważ z jednej strony podjął działania mające na celu zadbanie o obecnych klientów, a także o salony i zbliżenie właścicieli motocykli Harley-Davidson do lokalnych sprzedawców i serwisów, ale jednocześnie zapoczątkował proces odmładzania marki. Nie będę ukrywał, że Harley nigdy mnie specjalnie nie przyciągał. Szanuję markę za jej historię, ale jednocześnie właściciele sami czasem przyznają, że motocykle te są budowane w oparciu o szkice z czasów II wojny światowej i choć jest to oczywiście wyolbrzymienie, to nie da się ukryć, że Harley jest siermiężny i nierzadko kiepsko wykonany. Marka jako taka kojarzy mi się przede wszystkim z brodatymi facetami, którzy piją piwo na zlotach i tulą się na misia pokazując plecy swoich kamizelek.

Tak było do czasu. Pierwsze mocniejsze uderzenie serca poczułem, kiedy zobaczyłem model Pan America. Wygląd, silnik i technologie użyte w tym motocyklu to coś, czego nigdy bym się nie spodziewał po Harleyu i choć nie miałem okazji jeszcze jeździć tym modelem, to zwyczajnie jestem nim zaciekawiony. Drugi motocykl, który wywołał we mnie podobne odczucia to Sportster S. Zanim jednak podzielę się pierwszymi wrażeniami z jazdy, to muszę jeszcze pofilozofować, ponieważ na naszych oczach, ale po cichu dzieje się ważna wizerunkowa rewolucja i choć podczas sesji Q&A przedstawiciele Harleya powiedzieli, że nie zrezygnują z powietrznych widlaków, to jednocześnie podkreślali, że Revolution Max to plastyczna platforma i może wystąpić także z mniejszymi pojemnościami. Osobiście liczę, że Harley pójdzie w silniki takie jak Revolution Max i takie konstrukcje jak Sportster S - nowoczesne w środku, ale jednak klasyczne na zewnątrz przy jednoczesnym zachowaniu niektórych obecnych konstrukcji dla purystów i sprzedawaniu ich pod szyldem "heritage".

Co w takim razie oferuje zapowiedź nowej ery? Zacznę od silnika. Jak już wspomniałem i jak wiecie z informacji premierowych, Sporster S jest napędzany silnikiem Revolution Max 1250T, który ma pojemność 1250 cm3, maksymalną moc 121 koni mechanicznych oraz maksymalny moment obrotowy wynoszący 125 Nm. W tym przypadku mniej znaczy więcej - producent chwali się, że dzięki mniejszym zaworom i wymiarom portów oraz zmianie kształtu komory spalania wyjściowy moment obrotowy w niskim i średnim zakresie obrotów jest o 10% wyższy w stosunku do poprzednika. Przez niski i średni zakres obrotów Harley rozumie przedział od 3000 do 6000 obr./min. i warto zaznaczyć, że przy 6000 obr./min. jest dostępny maksymalny moment obrotowy. Odcięcie przewidziano przy 9500 obr./min. Co to oznacza w praktyce? Oznacza to, że nawet jadąc na trzecim lub czwartym biegu z prędkością "patrolową" wystarczy jeden ruch prawej dłoni by cieszyć się atomowym przyspieszeniem. Jednocześnie silnik został wykonany w sposób minimalizujący wibracje i oczywiście nie udało się ich uniknąć, ale też nie zwracają na siebie uwagi, a moje nadgarstki są na to bardzo wyczulone.

Zaraz obok silnika, główną rolę gra układ wydechowy i tutaj wydarzyło się kilka ciekawych rzeczy. Pierwsza jest taka, że nie sposób uniknąć dotknięcia wydechu nogą, po prostu się nie da. Początkowo byłem sceptyczny odnośnie skuteczności osłony termicznej, ale ta radzi sobie lepiej niż doskonale, ponieważ ani razu nie czułem dyskomfortu opierając prawą nogę o wydech. Trochę inaczej sprawa ma się z lewej strony - kiedy silnik się nagrzał, to myślałem, że będę odrywał spodnie i skórę łydki od pokrywy skrzyni biegów. Druga sprawa to kwestia tuningu silnika. Dotychczas Harley słynął z tego, że wraz z nowym modelem motocykla pojawiał się nowy katalog części tuningowych o rozmiarach encyklopedii PWN. Tutaj może być zupełnie inaczej, co wynika z rozmowy z twórcami motocykla, którzy zapytani o wydechy Screamin' Eagle odpowiedzieli, że na razie nie ma w planach dodania akcesoryjnych wydechów do oferty akcesoriów.

Silnik nie tylko napędza nowego Sportstera S, ale również jest elementem nośnym - wszystkie elementy konstrukcji są przykręcone bezpośrednio do układu napędowego. Taki zabieg poskutkował znacznym zmniejszeniem masy i tym samym, z płynami i paliwem motocykl waży zaledwie 228 kilogramów. Ta lekkość jest odczuwalna w trakcie jazdy - Sportster S prowadzi się lekko i można go swobodnie "przerzucać". Motocykl ma w pełni regulowane zawieszenie przednie i tylne. Skok przedniego amortyzatora wynosi 92 mm, a tylnego - zaledwie 37 mm. Wahacz to stalowa konstrukcja rurowa, która nie bierze jeńców i choć całość sprawia, że motocykl prowadzi się jak po sznurku, to były momenty, w których wydawało mi się, że po raz drugi złamałem kręgosłup. Siodło umieszczono na wysokości 75 centymetrów, co sprawia, że na motocyklu odnajdą się również niskie osoby. Spore wrażenie robi także przednia opona, która ma wymiary 160/70/17. Tylne koło z kolei ma rozmiar 16 cali i również zastosowano tam szeroki "laczek". Taka kombinacja sprawia, że gdybyśmy tylko pokonywali trasę z większymi prędkościami, to z pewnością wrócilibyśmy z przytartymi podnóżkami.

Skoro już zacząłem pisać o wrażeniach z jazdy, to musimy pogadać o ergonomii, a ta jest mieszana. Z jednej strony mamy wyświetlacz, który nie jest wielki, ale pokazuje dokładnie to, co trzeba. Przyciski sterowania motocyklem nie tylko są umieszczone w sposób pozwalający na swobodne operowanie nimi w trakcie jazdy, ale również zostały wykonane z materiałów o jakości nigdy wcześniej nie widzianej w Harleyach. Pozycja na motocyklu może być zrelaksowana, a może także przybrać bardziej agresywny charakter. Siodło nie należy do najwygodniejszych, ale jego wyprofilowanie i materiał, jakim zostało obite, sprawiają, że tyłek przez cały czas trzymał się na swoim miejscu. Z drugiej strony jest skaza w postaci dźwigni skrzyni biegów, która jest tragicznie umieszczona. Pod koniec trasy, a ta liczyła zaledwie 140 kilometrów, cholernie bolał mnie duży palec u stopy. Gdyby tylko ktoś postanowił umieścić dźwignię nieco bliżej i delikatnie ją podwyższyć, to byłaby pełnia szczęścia, a tak to strasznie ciężko przyzwyczaić się do jej położenia. Przy rozmowie o podnóżkach i dźwigniach warto dodać, że w katalogu akcesoriów jest dostępny zestaw pozwalający na przełożenie setów i dźwigni bliżej środka motocykla.

Harley-Davidson Sportster S to również zaawansowana elektronika, którą dowodzi sześcioosiowa inercyjna jednostka pomiarowa (IMU). Cały pakiet występuje pod nazwą System Cornering Rider Safety Enhancements i w jego skład wchodzi układ ABS z działaniem w zakręcie, system kontroli trakcji z działaniem w zakręcie, system kontroli poślizgu z działaniem w zakręcie oraz system monitorowania ciśnienia w oponach. Motocykl ma również system zapobiegający unoszeniu się przedniego koła. Elektronika to także tryby jazdy i domyślnie mamy do dyspozycji tryby Rain, Road i Sport, a także dwa tryby konfigurowane przez użytkownika. Dzięki zmiennym warunkom pogodowym mogliśmy sprawdzić działanie całej trójki, ponieważ nie pozwolono nam na skorzystanie z własnych ustawień. W trybie Rain motocykl nieco później reaguje na ruch manetką gazu, a elektronika świetnie pilnuje, by jeździec nie zrobił sobie krzywdy. W momencie wykrycia uślizgu tylnego koła motocykl od razu jest prostowany, ale robi to w sposób bardzo gładki. W trybie Road i Sport można sobie poużywać, a maszyna żwawo reaguje na ruchy prawej dłoni.

Zdaję sobie sprawę z tego, że 140 kilometrów to za mało na wydanie jakiegokolwiek wyroku. Powiem tylko, że pomimo kilku wad Sporster S zaciekawił mnie na tyle, że z niecierpliwością czekam na egzemplarz testowy, bym mógł pobyć z nim trochę dłużej. Na mokrej nawierzchni przednie koło zachowuje się trochę nerwowo, zwłaszcza przy niskich prędkościach i trzeba motocyklowi "podpowiadać", że właśnie znajduje się w zakręcie. Na suchej nawierzchni Sportster S zmienił się nie do poznania i ochoczo pokonywał winkle, a przednie koło nie robiło żadnych nerwowych ruchów. Patrząc po terenach, na jakich jeździliśmy, mam wrażenie, że Harley chciał nas nakierować na fakt, iż Sportster S jest motocyklem, którego środowiskiem naturalnym co prawda jest miasto, ale jeśli zdecydujemy się je opuścić, to również będziemy się świetnie bawić.

Podsumowując, Harley-Davidson ugościł nas po królewsku, co mogło wzbudzić pewne podejrzenia, ale ostatecznie, po pierwszym spotkaniu ze Sportsterem S mam wrażenie neutralne w kierunku entuzjastycznego. Mój entuzjazm jest pobudzony przede wszystkim przez kierunek, w jakim może podążyć oferta tego legendarnego producenta. Pierwszymi jaskółkami rewolucji są kobiety pojawiające się w materiałach reklamowych i jadące ramię w ramię z facetami oraz wysmuklone logo, które zostało pozbawione kolorów i napisów. Slogan "From Evolution to Revolution" w pełni tutaj pasuje i ja tej rewolucji kibicuję.

NAS Analytics TAG

NAS Analytics TAG
Zdjcia
Komentarze
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    motul belka motocykle 950
    NAS Analytics TAG
    na gr