Elektryczne projekty pod kresk±. Nowy kierunek Forda
Ford Motor ogłosił w poniedziałek potężne korekty finansowe i produktowe, które wskazują jak szybko zmienia się dziś krajobraz napędów alternatywnych.
Koncern zdecydował się na odpisy sięgające 19,5 miliarda dolarów oraz wykreślenie z planów kilku projektów elektrycznych, reagując zarówno na osłabienie popytu na auta bateryjne, jak i na nowe realia regulacyjne w Stanach Zjednoczonych wynikające z decyzji administracji Donald Trump. W praktyce oznacza to, że tempo elektryfikacji przestało być oczywiste, a producenci szukają dziś bezpieczniejszych dróg rozwoju.
Największa część uderzenia w wyniki dotyczy przyszłych programów elektrycznych. Około 8,5 miliarda dolarów to odpis związany z anulowaniem zapowiadanych modeli na prąd, w tym nowej generacji elektrycznej ciężarówki T3 oraz elektrycznych vanów użytkowych. Kolejne 6 miliardów dolarów Ford wiąże z zakończeniem współpracy joint venture z koreańskim producentem akumulatorów SK On. Oznacza to także wstrzymanie produkcji w pełni elektrycznego pickupa F 150 Lightning, którego sprzedaż już wcześniej zaczęła hamować i spadła o 10 procent rok do roku.
Zmiana kursu producenta nie bierze się znikąd. Otoczenie prawne i finansowe dla aut elektrycznych w USA uległo wyraźnemu ochłodzeniu. Wśród kluczowych decyzji znalazły się zapowiedzi możliwego zniesienia federalnej ulgi podatkowej w wysokości 7 500 dolarów na zakup pojazdów elektrycznych oraz polecenie skierowane do Environmental Protection Agency, aby ponownie przeanalizowała normy emisji. Dotychczasowe założenia zakładały bardzo wysoki udział sprzedaży EV do 2032 roku, a ich złagodzenie wyraźnie zmniejszyło presję na producentów i klientów. Efekt był natychmiastowy, bo w samym listopadzie sprzedaż aut elektrycznych w USA skurczyła się o około 40 procent.
W tej sytuacji Ford przestawia stery i redefiniuje swoje priorytety. Zamiast stawiać wszystko na pojazdy w pełni elektryczne, firma chce skoncentrować się na hybrydach oraz modelach z napędem elektrycznym o wydłużonym zasięgu. Według nowych założeń takie zelektryfikowane pojazdy mają odpowiadać za połowę globalnej sprzedaży marki w 2030 roku, podczas gdy obecnie jest to około 17 procent. Co istotne, mimo ogromnych odpisów związanych z projektami EV, koncern podniósł prognozę zysków na 2025 rok. To jasny sygnał, że większe zaufanie budzą dziś hybrydy i klasyczne benzynowe pojazdy, które wciąż pozostają fundamentem wyników finansowych.
Czy to ma jakieś znaczenie dla segmentu jednośladów? W pewnym zakresie tak, ponieważ to ciekawa lekcja zderzenia ambicji z realiami. Elektryfikacja nie znika, ale przestaje być jedyną słuszną drogą. Nawet tak potężny gracz jak Ford musi dostosować się do nastrojów klientów, kosztów technologii i decyzji politycznych, a najbliższe lata pokażą, czy hybrydowy kompromis okaże się stabilniejszym mostem do przyszłości napędów. Jednocześnie zmiany w segmencie samochodów mogą osłabić również segment elektrycznych motocykli, ponieważ branża motoryzacyjna to system naczyń połączonych. Zmiana kierunku Forda nie ujdzie uwadze innych graczy na globalnym rynku.


Komentarze 1
Poka¿ wszystkie komentarzeFord chyba nie produkuje ¿adnych motocykli, dlatego trochê dziwny artyku³, jak na portal stricle motocyklowy. Natomiast Ford generalnie strzeli³ sobie w kolano u¶miercaj±c wszystkie normalne ...
Odpowiedz