Ekspresówki nie na jutro. Kontrakty s±, dróg na razie brak
Plany rozbudowy polskich autostrad i dróg ekspresowych są szerokie, ale co to dokładnie oznacza?
Część tras, na które czekamy, pojawi się dopiero za kilka lat, mimo że formalnie już są zakontraktowane. To nie znaczy, że jest źle. Po prostu takie inwestycje są czasochłonne. Miniony rok to dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nie był tylko czasem przecinania wstęg, ale przede wszystkim planowania i organizowania kolejnych prac.
W 2025 roku drogowcy podpisali 23 umowy na nowe inwestycje o łącznej długości 175,7 km. Skala robi wrażenie, podobnie jak kwota, bo mowa o ponad 5,1 mld zł. Z punktu widzenia użytkowników dróg to jednak dopiero obietnica. Wśród zakontraktowanych zadań znalazło się 47,5 km dróg ekspresowych, których realizacja pochłonie blisko 1,8 mld zł. Dokumenty są gotowe, pieczątki przybite, ale ciężki sprzęt w wielu miejscach jeszcze długo się nie pojawi.
Na liście inwestycji, które formalnie ruszyły, lecz fizycznie wciąż są w planach, znajdują się ważne fragmenty autostrad. Dotyczy to między innymi odcinka A2 Biała Podlaska Kijowiec, który w przyszłości ma spiąć wschodnią część kraju z centralną siecią. Kolejne cztery zadania obejmują rozbudowę A2 na trasie Warszawa Łódź, jednej z najbardziej obciążonych arterii w Polsce.
Jeszcze dłuższa jest lista ekspresówek, na które przyjdzie nam poczekać. S10 pomiędzy Wyrzyskiem a Nakłem nad Notecią oraz dalej do Bydgoszczy Zachód ma kluczowe znaczenie dla północy kraju. S11 na odcinkach Ujście Budzyń, Budzyń Oborniki, Turowo Podgaje i Podgaje Jastrowie ma poprawić połączenia regionów zachodnich z centrum. Do tego dochodzi S12 Wieniawa Radom Południe oraz fragmenty S17 w rejonie Łopiennika, Krasnegostawu i Zamościa. S19 również doczekała się kolejnych kontraktów, obejmujących odcinki na styku woj. podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego. Wszystkie te trasy istnieją dziś głównie w dokumentach i harmonogramach.
Dlaczego procedura od podpisu do asfaltu trwa tak długo? Najczęściej winne są… odwołania. Otóż po rozstrzygnięciu przetargów wykonawcy składają odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej albo kierują sprawy do sądów. Powody są różne, ale finał jest taki, że spory potrafią wydłużyć start inwestycji nawet o 12 miesięcy. Kolejną barierą są decyzje administracyjne, w tym kluczowa decyzja ZRID, bez której nie da się wjechać na plac budowy. Do tego dochodzą kwestie środowiskowe, planistyczne i projektowe, które trzeba dopiąć, zanim ruszy właściwa realizacja.
Nawet po podpisaniu umowy wykonawcy nie mogą działać z marszu. Konieczne są projekty wykonawcze, uzgodnienia z lokalnymi samorządami i służbami oraz koordynacja wielu branż. Każdy z tych etapów jest potrzebny, by droga była bezpieczna i zgodna z przepisami, ale każdy też wydłuża czas oczekiwania na gotową trasę.
Patrząc na liczby, GDDKiA wykonała w 2025 r. solidny krok w stronę rozbudowy sieci szybkiego ruchu. Ponad 5 mld zł zakontraktowane na blisko 176 km nowych dróg to inwestycja w przyszłość, która realnie zacznie działać dopiero w kolejnych sezonach. Dla kierowców i nas - motocyklistów oznacza to tyle, że trzeba uzbroić się w cierpliwość. Za kilka lat mapa Polski będzie wyglądać zupełnie inaczej, podróżowanie stanie się szybsze, płynniejsze i po prostu przyjemniejsze. To bez wątpienia napawa optymizmem.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze