tr?id=1223146534440221&ev=PageView&noscript=1

Czy każdy nadaje się do jazdy motocyklem?

Autor: Lovtza 2011.09.16, 13:33 70 Drukuj

Ileż to razy słyszeliście, że ta czy inna osoba ma do czegoś dryg, albo że zupełnie go nie ma? Potoczne słowo dryg zastąpić można bardziej formalnymi określeniami takimi jak talent, uzdolnienia, predyspozycje ale niezależnie od użytej terminologii chyba każdy zgodzi się, że jednym zdobywanie nowych umiejętności przychodzi nad wyraz łatwo, innym zupełnie normalnie, a jeszcze innym nadzwyczajnie opornie. O ile jednak brak uzdolnień modelarskich może skończyć się krzywo przyklejonym statecznikiem na modelu bombowca z czasów II Wojny Światowej, o tyle w przepadku jazdy motocyklem konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze.

Jak wszyscy doskonale wiemy, w chwili obecnej motocykliści nie są zobligowani do przechodzenia specjalistycznych badań psychotechnicznych oceniających ich zdolność do kierowania pojazdami, takich jakie są obligatoryjne w przypadku zawodowej jazdy pojazdami mechanicznymi. Zadaniem lekarza jest wykluczenie takich zjawisk jak padaczka, cukrzyca, upewnienie się że kandydat na kierowcę w miarę dobrze widzi i w miarę dobrze słyszy. To wystarczy aby zasiąść za kierownicą motocykla. Czy słusznie?

Kurs motocyklowo-szybowcowy

Do przyjrzenia się uważniej temu tematowi skłoniła nas historia, która jakiś czas temu miała miejsce w Warszawie. Opowiada Tomek Kulik z warszawskiej szkoły motocyklowej Kulikowisko:

Mieliśmy dziewczynę, która  zapisała się do nas na kurs kilka lat temu. Przeszła z bólem teorię, gdyż uważała, że wszystko wie... Zaczęła jazdy i znów zaczęły się fochy, gdyż każde ćwiczenie uważała za niepotrzebne. Szczególnie te, z których wykonaniem miała największe problemy. Po około dziesięciu godzinach szkolenia przerwała uczestnictwo w zajęciach i zaczęła jeździć swoim motocyklem bez prawa jazdy. Zniknęła nam z oczu, choć dawaliśmy jej wyraźnie do zrozumienia że nie powinna jeździć motocyklem. Po kilku tygodniach dowiedzieliśmy się, że jakaś motocyklistka spadła z wiaduktu i zmarła w szpitalu. To była ona... Niestety, nie skręciła zgodnie z przebiegiem drogi, uderzyła w barierkę i spadła z wysokości sześciu metrów. Zginęła z powodu braku podstawowych umiejętności prowadzenia motocykla, których nie chciała, bądź nie potrafiła nabyć.

Co zawiniło w zaistniałej sytuacji? Brak umiejętności, brak zdolności, niewłaściwa postawa, niewłaściwa samoocena czy skłonność do niepotrzebnego ryzyka? Jeśli rozejrzycie się wokół siebie zauważycie że są ludzie, którzy jeżdżą dużo i bezproblemowo, ale są też tacy, którzy nie mogą liczyć na żadne zniżki w firmach ubezpieczeniowych, ponieważ regularnie zaliczają stłuczki, wypadki i inne przygody na drodze. Może ci drudzy w ogóle nie powinni siadać do auta, tudzież na motocykl? Okazuje się, że kandydatów na kierowców można skutecznie przebadać i na podstawie uzyskanych wyników określić jakim kierowcą będzie dany osobnik. I to zanim jeszcze sam zainteresowany przekręci kluczyk w stacyjce.

Ach te hormony…

Gdzie rodzi się problem? Wiadomo, motocykliści to najczęściej młodzi ludzie, a młodość poza tym że ma swoje prawa, rodzi także określone problemy. Rozmawialiśmy na ten temat z panią Bożeną Sejbuk, na co dzień zajmującą się w ITS A. Michalczewski badaniami psychotechnicznymi kandydatów na kierowców:

Młody człowiek ma potrzebę mocnej stymulacji oraz wysoką samoocenę, czemu najczęściej towarzyszy brak doświadczenia. Młodych ludzi, szczególnie  młodych mężczyzn wyróżnia wysoki poziom testosteronu. To hormon walki, który wpływa nie tylko na poziom agresji, ale też na poziom samooceny, prowadząc do ryzykownych zachowań.  Oznacza to w praktyce że młodzi kierowcy szukają mocnych wrażeń, są bardzo pewni siebie, ale w chwili gdy uwikłają się w trudną sytuację nie zawsze są w stanie sobie z nią poradzić. W sytuacji stresowej u ludzi, którzy nie są odpowiednio na to przygotowani dochodzić może do poważnych zaburzeń procesu decyzyjnego.

Brzmi znajomo? Tak, to o nas mowa. Bycie pewnym siebie i poszukiwanie mocnych wrażeń nie jest samo w sobie niczym złym. Właśnie dlatego uprawiamy różne sporty i rozwijamy w sobie często nie do końca bezpieczne pasje, ponieważ eksplorowanie granic możliwości swoich i tego co stworzymy jest integralną częścią ludzkiej natury. Teraz przychodzi kolej na bardzo trudne pytanie. Czy każdy z nas nadaje się do jazdy motocyklem. Czy potrafi poprawnie ocenić odległość, prędkość, czy właściwie radzi sobie ze stresem, czy nie ma przesadnej skłonności do ryzykownych zachowań? Czy siadając na motocykl nie stwarza zagrożenia dla siebie i dla innych?

Jak zidentyfikować Mad Maxa?

Jakie narzędzia mają dziś psycholodzy aby precyzyjnie określić profil badanego kierowcy? Jest ich całe spektrum, z najczęściej stosowanym badaniem EPQ-R wg. Eysenca na czele. Testy prowadzone są pod kątem określenia temperamentu, zdolności radzenia sobie w sytuacjach stresowych. Badany jest też poziom lęku, a szczególny nacisk kładziony jest na wychwycenie ludzi wykazujących cechy syndromu Mad Maxa.

Oczywiście tutaj można użyć argumentu, że testy nie są wiarygodne. Przecież każdy z nas ma tendencję do przedstawiania się takim jakim chciałby abyśmy go postrzegali. To bardziej wyidealizowane wyobrażenie siebie samego, niż realny obraz naszych cech osobowych. Okazuje się, że także i na to jest recepta. Skala kłamstwa i mechanizmy jego wykrywania zawarte w testach dają doświadczonemu psychologowi jasny obraz tego na ile to co deklaruje osoba badana zgodne jest z rzeczywistością.

Profil motocyklisty

Jeśli przyjrzeć się statystkom, można z dużą precyzją określić obraz typowego motocyklisty w naszym kraju. Typowego – to znaczy takiego jaki pojawia się najczęściej, a nie każdego. Psycholodzy postrzegają nas jako ludzi młodych, którzy mają dobre zdrowie, dobry wzrok i właściwą percepcję wzrokową, dobrą koordynację ruchową i odpowiedni czas reakcji. Teoretycznie młodzi zdrowi ludzie są idealnymi kandydatami do jazdy dynamicznymi pojazdami, jakimi są motocykle.

Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego młodzi ludzie brylują w statystykach wypadków? Decydują o tym czynniki psychologiczne i osobowościowe. Niestety w przypadku ludzi młodych należy wziąć także pod uwagę słabą podzielność uwagi oraz trudności z koncentracją. Dochodzi do tego silna potrzeba akceptacji i wysoka skłonność do zachowań nieracjonalnych. To dlatego młodzi mężczyźni stanowią trzon osób skaczących bezmyślnie na główkę do wody, angażujących się w niebezpieczne sporty ekstremalne i… jeżdżących na motocyklach.

Na ile pomaga trening?

Czy zatem predyspozycje do poruszania się pojazdami mechanicznymi można w sobie rozwinąć? Tak, ale w ograniczonym zakresie. Bożena Sejbuk z ITS A. Michalczewski tłumaczy:

W testach kierowców wyróżniamy dwa zasadnicze obszary badań. Pierwszy z nich to sprawność psychiczna. Składają się na nią takie składowe jak sprawność intelektualna, umiejętność radzenia sobie z emocjami, podzielność uwagi, koncentracja uwagi. Niektóre z tych cech można sprawdzić prostym badaniem np. czytania tekstu ze zrozumieniem. Tutaj mamy spore pole manewru i możemy rozwijać odpowiednimi ćwiczeniami i treningiem zdolność panowania nad sobą oraz umiejętność właściwego reagowania.

Drugi interesujący nas obszar badań dotyczy cech fizjologicznych kierowcy. Oceniamy sprawność widzenia, zdolność widzenia obuocznego, umiejętność oceny odległości, określamy także czas reakcji, wrażliwość na olśnienie oraz widzenie w mroku. W przypadku cech fizjologicznych mamy mały wpływ na poprawę naszych zdolności do kierowania pojazdami, bo przecież nie wpłyniemy na jakość widzenia, czy też na wrażliwość oka na olśnienie. Co gorsza wraz z wiekiem to te właśnie cechy jako pierwsze ulegają pogorszeniu.

Psychoedukacja

Znam ludzi zawodowo związanych z transportem i bezpieczeństwem ruchu drogowego, którzy przekonują że badania psychotechniczne powinni przechodzić kandydaci na wszystkie kategorie prawa jazdy, w tym na motocykle. A może przede wszystkim na motocykle? Wprowadzenie obligatoryjnych badań psychotechnicznych dla kierowców pojazdów prywatnych i przesiewanie na ich podstawie kandydatów na kierowców wydaje się jednak na chwilę obecną bardzo mało prawdopodobne. Odmowa możliwości wyrobienia prawa jazdy na podstawie badania psychologa musiałoby wywołać zaciekły kontratak obrońców swobód obywatelskich i w naszych realiach sprawa zapewne oparłaby się o wszystkie dostępne sądy i trybunały.

Może jednak da się zrobić z psychotestów sensowny użytek? W dzisiejszym sterylnym i bezpiecznym świecie bardzo rzadko narażeni jesteśmy na prawdziwe zagrożenie i poważny stres. Dlatego też większość z nas nie ma zielonego pojęcia jak zachowa się w krytycznej sytuacji na drodze (i nie tylko), ponieważ nigdy dotąd się w niej nie znalazła. A ludzie w stresie reagują skrajnie różnie, bardzo często w sposób zaskakujący dla nich samych. U niektórych ujawnia się reakcja ucieczki. Ile razy słyszeliście że ktoś uciekał przed Policją, mimo że nie zrobił niczego złego, a potem sam nie potrafił racjonalnie wyjaśnić motywów swojego działania? Inni reagują zamrożeniem i kompletną niezdolnością do myślenia i działania. Chyba każdy z nas słyszał stwierdzenie że ktoś „stanął jak wryty”. Tylko część z nas potrafi w chwili zagrożenia skupić się na zadaniu i działać maksymalnie racjonalnie.

Badania psychoedukacyjne są w stanie określić do czego predestynują danego kierowcę jego cechy osobowościowe i jego cechy fizjologiczne- mówiąc inaczej w czym dany osobnik jest dobry, a w czym słaby. Kierowca otrzymując informację, że np. ma  problemy z oceną odległości, prędkości, że jest podatny na olśnienie albo ma słaby czas reakcji będzie w stanie wycisnąć odpowiednie dla siebie wnioski. O ile oczywiście jest rozsądny. To pozwoli unikać mu jazdy np. w nocy gdy jego wzrok nie radzi sobie z olśnieniem, albo w gęstym ruchu ulicznym, gdzie potrzebna jest bardzo dobra orientacja w przestrzeni.

Gdzie są instruktorzy?

Oczywiście pierwszym sitem na którym powinni pozostać ludzie, którzy nie nadają się do jazdy pojazdami, są szkoły jazdy. To właśnie po to są instruktorzy, aby kursantom, którzy nie rokują na przyszłość po prostu nie zaliczać kursu. Praktyka pokazuje jednak co innego. W interesie szkół jest to, aby szkolenie odbębnili wszyscy, bo to od ilości „przerobionych” kursantów zależy dochód ośrodka szkoleniowego. Jest jeszcze kilka innych przyziemnych problemów, które instruktor Tomek Kulik wymienia jednym tchem:

Co do realiów ogólnopolskich szkolenia w szkołach z kategorią A, to sytuacja wygląda tak, że większość instruktorów nie potrafi jeździć - kompletnie! Instruktorzy ci nie posiadają motocykla prywatnie, nie jeżdżą, nie posiadają żadnej praktyki w jeździe. Do tego tabor szkół ogranicza się do maszyn klasy 125 i 250 cm, zazwyczaj takich jak w lokalnym ośrodku egzaminacyjnym więc nie ma szans sprawdzić jak uczeń radzi sobie z szybszym motocyklem. Takie szkolenie nie prowadzi do nauczenia kursanta posługiwania się motocyklem w sposób ujęty w "charakterystyce absolwenta kursu", ogranicza się jedynie do bezmyślnego kręcenia ósemek i czasem przejażdżki za lub przed samochodem po mieście.

Samo szkolenie w ruchu drogowym polega na jeździe samopas kursanta, zaś instruktor siedząc w aucie wydaje polecenia przez radio. Przez to nie ma wpływu na jazdę kursanta inaczej niż prośbą tudzież żądaniem. Nie jest w stanie reagować na błędy kursanta, nie jest także w stanie ocenić tego czy dany kandydat na kierowcę jest odpowiednio przygotowany do samodzielnej jazdy. W  praktyce każda szkoła wydaje zaświadczenie o ukończeniu szkolenia pozwalające na przystąpienie do egzaminu państwowego.

Winne jest też państwo, ponieważ to ono wprowadziło w życie przypisy w świetle których kandydat na instruktora nie musi umieć jeździć (dotyczy każdej kategorii prawa jazdy). Co zabawne egzamin państwowy dla przyszłych instruktorów nie obejmuje jazdy, jedynie wykonanie zadań egzaminacyjnych takich jak dla kandydatów na kierowców. Warto dodać, ze nie ma u nas systemu okresowego szkolenia instruktorów i podnoszenia kwalifikacji zawodowych w zakresie praktyki prowadzenia pojazdu (obecne szkolenia dotyczą tylko teorii).

Czy ciągle dziwicie się, że system szkoleniowy w Polsce nie jest w stanie skutecznie wyłapać tych, którzy kompletnie nie nadają się do jazdy i to nie tylko motocyklami, ale także samochodami? Bo my nie.

Zdrowy chłopski rozum

Motocykle to pojazdy stawiające kierowcy wysokie wymagania. Głównie z uwagi na swoją dynamikę, ale nie tylko. Czy wiecie, że ludzki mózg pochylenia wyższe niż 20 stopni traktuje jako zagrażające życiu? To dlatego niedoświadczeni pasażerowie tak nerwowo "pionują" się nawet w lekkich łukach. Gdy działa na nas przeciążenie o wartości zaledwie 0,5g (w trakcie ostrego hamowania motocyklista bez problemu może zbliżyć się do 1g) wiele osób nagle staje na skraju paniki. A przecież są to wartości, które można spokojnie osiągnąć w trakcie codziennej jazdy motocyklem. Do tego ograniczenia widzenia, słyszenia i czucia jakie niesie ze sobą korzystanie z odzieży ochronnej i kasków. Nie mamy lekko. Nie dajmy się jednak zwariować. Odpowiadając sobie na pytanie z tytułu tej publikacji można śmiało stwierdzić, że zdecydowana większość z nas jest zdolna do czerpania przyjemności z jazdy motocyklem. Nie każdy z nas zapewne nadaje się do tego aby motocyklami zajmować się zawodowo, uzdolnienia do bycia wyczynowymi zawodnikami posiadają nieliczni, ale przecież mówimy tutaj o normalnej jeździe, normalnymi motocyklami, przez normalnych ludzi. Nie każdy musi mieć sokoli wzrok i taki czas reakcji jak Robert Kubica. Ważne jednak aby zdawać sobie sprawę z własnych ograniczeń i nie przesadzać. Zdrowy chłopski rozum wyposażony w rzetelną wiedzę o sobie samym, jaką mogą dać m.in. psychotesty, jest w stanie zdziałać cuda. Nas motocyklistów dotyczy to szczególnie.

Zdjęcia
symulator honda
Dziś jazdę na motocyklu można ćwiczyć także na symulatorze
glosnosc badanie techniczne wmmp 6 runda poznan 004
Badania techniczne motocykli potrafią być bardzo skrupulatne. Czy badania kierowców nie powinny być równie drobiazgowe?
lukasz wieczorek na starcie bemowo gecko cup 1 4 mili 2009 a mg 0040
Czas reakcji to bardzo istotny parametr naszej zdolności do prowadzenia pojazdów, choć nie każdy musi być w tym tak dobry jak Łukasz Wieczorek
szkolenie suzuki
Nie ma motocyklistów tak dobrych, aby nie byli w stanie nauczyć się czegoś nowego. Nieustanne szkolenie to podstawa bezpieczeństwa za kierownicą motocykla
Szkolenie tor Poznan LW Bogdanka
Ludzki mózg nachylenia większe niż 20 stopni traktuje jako zagrożenie. Trening jest w stanie przygotować kierowcę do pracy w o wiele bardziej stresujących warunkach, choć zapewne niewielu będzie w stanie równać się np. z Sebastianem Zielińskim
marszalkowska zza kierownicy test kawasaki zx250r 2009 c img 0449
Zdolność widzenia przestrzennego, peryferyjnego oraz orientacja w przestrzeni to podstawa przy jeździe w gęstym ruchu ulicznym
Yamaha Tenere XTZ660 noc 1
Jazda w nocy stanowi ogromne wyzwanie dla naszego narządu wzroku
jazda motocyklem po placu
Niestety w większość szkół motocyklowych zaświadczenie o zaliczeniu kursu otrzymają także ludzie nie nadający się do jazdy motocyklem
Komentarze 32
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę