Bran¿a tonie w d³ugach. Z³y znak na drodze
Jak do donosi Interia, polskiej motoryzacji zapaliło się czerwone światło. I to takie, którego nie da się zignorować.
Najnowszy raport BIG InfoMonitor i BIK pokazuje, że zadłużenie firm z tej branży wystrzeliło jak z katapulty, osiągając ponad 309 milionów złotych. To nie żart, to wzrost o ponad 60 procent rok do roku. A jeśli spojrzymy tylko na producentów części i akcesoriów, to sytuacja wygląda wręcz jak katastrofa - ich zaległości skoczyły z 18 do ponad 280 milionów złotych. Wzrost? Prawie 1400 procent.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Motoryzacja to nie jakaś nisza - ten sektor to potężny silnik polskiej gospodarki. Odpowiada za blisko 8 procent PKB i aż 13,5 procent eksportu. Produkujemy ogromne ilości części, które stanowią aż 5 procent całego przemysłu w kraju. W 2023 roku ich wartość przekroczyła 120 miliardów złotych. A teraz nagle coś się sypie.
Eksperci nie mają wątpliwości - produkcja aut spadła o 17 procent, eksport komponentów o 4,5. Przez lata zadłużenie w tej branży stopniowo malało, ale 2025 przyniósł gwałtowny zwrot. I to nie przypadek. W tle są między innymi wysokie ceny energii, rosnące oczekiwania płacowe, ale też kryzysy i zatory płatnicze. Wystarczyło, że jedna albo kilka dużych firm zaczęło się chwiać - być może weszły w restrukturyzację albo ogłosiły upadłość - a lawina ruszyła. Ich zaległości zostały zgłoszone do rejestrów i efekt od razu widać w statystykach.
W samym tylko 2024 roku przeprowadzono 62 postępowania restrukturyzacyjne w firmach zajmujących się sprzedażą części motoryzacyjnych. To jeden z najwyższych wyników w całej branży. A ponad połowa firm w Polsce borykała się z fakturami przeterminowanymi o więcej niż 30 dni. To zatory płatnicze, które topią kolejne biznesy, jak domino.
Co ciekawe, unijne przepisy dotyczące emisji CO2 zostały ostatnio nieco złagodzone. Teraz będą liczone jako średnia z trzech lat, co daje producentom trochę oddechu. Ale to za mało. Ten czas trzeba dobrze wykorzystać, bo bez konkretnych działań cała branża może znaleźć się w poważnych tarapatach. I razem z nią my wszyscy - bo motocykle, samochody, części, warsztaty, sklepy i transport to jeden wielki, połączony organizm.
A problemy nie kończą się na produkcji. Wśród firm zajmujących się handlem i naprawami pojazdów również widać długi. Tam co prawda sytuacja rozkłada się na lata, ale kwota zaległości przekroczyła 1,2 miliarda złotych. I chociaż od czterech lat nie rośnie gwałtownie, to przecież nie jest to powód do świętowania.
Branża motoryzacyjna w Polsce potrzebuje dziś czegoś więcej niż tylko dobrej woli i przeczekania kryzysu. Potrzebne są konkretne kroki. Bo jeśli nie zadziałamy teraz, to za chwilę nie będzie już czego ratować. A wtedy nie pomoże ani unijna elastyczność, ani świetne raporty z poprzednich lat.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze