Bluroc X Bongo 50 udaje klasyka Hondy i wcale siê tego nie wstydzi
Mini motocykle od lat kojarzą się z Hondą i jej kultową rodziną Cub, Monkey, Trail oraz Grom. Te maszyny zbudowały własną niszę i udowodniły, że niewielkie gabaryty nie wykluczają zadziornego charakteru. A co, jeśli zejść jeszcze niżej z pojemnością i skalą?
Właśnie w tym miejscu pojawia się Bluroc X Bongo 50, czyli scrambler w stylu Monkeya. Na pierwszy rzut oka łatwo pomylić go z najmniejszą Hondą, zwłaszcza jeśli na chwilę zapomnimy o tym, co kryje się między ramą a wahaczem. Podczas gdy japońskie mini moto opiera się na platformie 125 cm3, tutaj mamy do czynienia z konstrukcją 50 cm3, czyli zupełnie inną ligą. Stylistycznie jednak Bluroc wygląda bardzo podobnie i nie jest trudno dostrzec nawiązania do klasycznych mini maszyn.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Należałoby jeszcze wyjaśnić, że marka Bluroc pochodzi z Belgii i działa stosunkowo niedawno, bo od 2013 roku. Choć nie jest szeroko znana poza Europą, ma już swoją pozycję w segmencie małych pojemności i jest obecna w siedmiu krajach. W ofercie Bluroc znajdują się między innymi cruisery i scramblery o pojemności 250 cm3, tracker 125 cm3, a teraz także mini moto inspirowane stylistyką Hondy Monkey.
Sercem X Bongo 50 jest poziomo ustawiony jednocylindrowy silnik, chłodzony powietrzem, z elektronicznym wtryskiem paliwa. Jednostka współpracuje z manualną skrzynią biegów o czterech przełożeniach i została zestrojona z naciskiem na moment obrotowy dostępny przy niskich obrotach. Cudów jednak nie ma i niewielka pojemność wpływa na pozostałe parametry. Moc maksymalna wynosi dokładnie 3,2 KM, czyli 2,4 kW. To naprawdę niewiele, nawet jak na segment pięćdziesiątek.
Motocykl waży 96 kg na sucho, co sprawia, że stosunek mocy do masy wypada dość blado. Dla porównania Honda Monkey waży 105 kg na mokro i generuje 9,4 KM, co przekłada się na 0,089 KM/kg, podczas gdy X Bongo 50 oferuje jedynie 0,034 KM/kg. Różnica jest wyraźna już na papierze, a na drodze byłaby jeszcze bardziej oczywista.
Podwozie wygląda jednak zaskakująco poważnie jak na tak małą maszynę. Z przodu pracuje widelec upside down, zaś z tyłu zastosowano dwa amortyzatory z regulacją napięcia wstępnego sprężyny. Hamulce tarczowe znalazły się zarówno na przednim, jak i tylnym kole. Oba mają średnicę 12 cali. To w zasadzie pełnoprawne komponenty motocyklowe, tylko w pomniejszonej skali.
Choć stylistyka skręca wyraźnie w retro, wyposażenie już takie nie jest. Na pokładzie znalazł się wyświetlacz LCD, pokazujący wszystkie niezbędne informacje, a na kierownicy umieszczono wodoodporne gniazdo USB. Oświetlenie wykonano w technologii LED. Z kolei graficzne akcenty inspirowane wyścigami podkreślają kanciaste linie i zwartą sylwetkę motocykla.
Gabarytowo to naprawdę niewielka konstrukcja. Wymiary wynoszą 1650 x 760 x 1035 mm, rozstaw osi 1155 mm, a wysokość siedzenia można regulować w zakresie od 735 do 780 mm. Innymi słowy, X Bongo 50 celuje w początkujących oraz młodszych użytkowników, którzy chcą oswoić się z manualną skrzynią biegów i klasyczną pozycją za kierownicą. Cenę ustalono na 2399 funtów, co daje ok. 11 630 złotych.
Pytanie tylko, czy taki motocykl ma dziś rację bytu? Na rynku coraz mocniej rozpychają się konstrukcje elektryczne, od małych terenowych maszyn po e-moto dla początkujących. W tym segmencie oferują one lepsze osiągi i często podobną cenę. Czy elektryfikacja powoli wypycha z rynku takie wyspecjalizowane spalinowe mini motocykle, czy jednak nadal jest miejsce na maszyny, które uczą mechaniki jazdy, zapachu paliwa i pracy sprzęgła?







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze