BMW kontra prawdziwa policja. M³ody szeryf drogowy zatrzymany
Wyobraźcie sobie sytuację, gdy nagle za wami pojawia się auto z błyskającym napisem sugerującym, że to służby chcą was skontrolować. Dokładnie tak miał pewien kierowca na krajowej dwudziestce piątce w okolicach Skulska. Tyle, że to nie była policja.
Dwudziestoletni mężczyzna z powiatu konińskiego, siedzący za kierownicą BMW, postanowił pobawić się w stróża prawa. Wyprzedził innego uczestnika ruchu, a potem na tylnej szybie jego auta wyświetlił się napis informujący o obecności policji i nakazujący zatrzymanie. Poszkodowany, nie chcąc ryzykować, skręcił na najbliższą stację benzynową, a niby radiowóz wjechał za nim, ale zaraz potem dodał gazu i odjechał w siną dal.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Cała sprawa wydała się "zatrzymanemu" kierowcy bardzo podejrzana. Mężczyzna postanowił skontaktować się z prawdziwą policją i wykręcił sto dwanaście zgłaszając podejrzane zachowanie osoby w niby policyjnym BMW. Mundurowi z Konina zareagowali bardzo szybko, namierzyli i zatrzymali sprawcę w ciągu kilkudziesięciu minut.
Okazało się, że kierowca miał na tylnej szybie wozu listwę LED, którą kupił w Internecie. Młody mężczyzna będzie miał teraz spore problemy. Sprawa nie jest błaha, a pomysłodawca tego "żartu" trafił prosto do aresztu. Już następnego dnia usłyszał oficjalny zarzut oparty na artykule 127 Kodeksu karnego, dotyczący udawania funkcjonariusza publicznego.
Jak relacjonowała aspirant sztabowa Sylwia Król, rzecznik konińskiej policji, cała akcja przebiegła sprawnie i skutecznie, a samozwańczy policjant nie będzie mógł już robić podobnych żartów. Za ten numer grozi solidna nauczka w postaci grzywny, ograniczenia wolności lub nawet odsiadki do dwunastu miesięcy. Okazuje się, że na szosie lepiej nie ufać każdemu błyskowi, a w razie wątpliwości zawsze dzwoń na alarmowy i sprawdzaj, bo tacy domorośli szeryfowie mogą narobić kłopotów nie tylko sobie, ale i tobie.







Komentarze 0
Poka¿ wszystkie komentarze