BMW kontra prawdziwa policja. M³ody szeryf drogowy zatrzymany
Wyobraźcie sobie sytuację, gdy nagle za wami pojawia się auto z błyskającym napisem sugerującym, że to służby chcą was skontrolować. Dokładnie tak miał pewien kierowca na krajowej dwudziestce piątce w okolicach Skulska. Tyle, że to nie była policja.
Dwudziestoletni mężczyzna z powiatu konińskiego, siedzący za kierownicą BMW, postanowił pobawić się w stróża prawa. Wyprzedził innego uczestnika ruchu, a potem na tylnej szybie jego auta wyświetlił się napis informujący o obecności policji i nakazujący zatrzymanie. Poszkodowany, nie chcąc ryzykować, skręcił na najbliższą stację benzynową, a niby radiowóz wjechał za nim, ale zaraz potem dodał gazu i odjechał w siną dal.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Cała sprawa wydała się "zatrzymanemu" kierowcy bardzo podejrzana. Mężczyzna postanowił skontaktować się z prawdziwą policją i wykręcił sto dwanaście zgłaszając podejrzane zachowanie osoby w niby policyjnym BMW. Mundurowi z Konina zareagowali bardzo szybko, namierzyli i zatrzymali sprawcę w ciągu kilkudziesięciu minut.
Okazało się, że kierowca miał na tylnej szybie wozu listwę LED, którą kupił w Internecie. Młody mężczyzna będzie miał teraz spore problemy. Sprawa nie jest błaha, a pomysłodawca tego "żartu" trafił prosto do aresztu. Już następnego dnia usłyszał oficjalny zarzut oparty na artykule 127 Kodeksu karnego, dotyczący udawania funkcjonariusza publicznego.
Jak relacjonowała aspirant sztabowa Sylwia Król, rzecznik konińskiej policji, cała akcja przebiegła sprawnie i skutecznie, a samozwańczy policjant nie będzie mógł już robić podobnych żartów. Za ten numer grozi solidna nauczka w postaci grzywny, ograniczenia wolności lub nawet odsiadki do dwunastu miesięcy. Okazuje się, że na szosie lepiej nie ufać każdemu błyskowi, a w razie wątpliwości zawsze dzwoń na alarmowy i sprawdzaj, bo tacy domorośli szeryfowie mogą narobić kłopotów nie tylko sobie, ale i tobie.







Komentarze 0
Poka¿ wszystkie komentarze