BMW R1200R Classic - wzorzec motocykla

Autor: Lovtza 2011.07.14, 11:58 50 Drukuj

Ten sprzęt jest w moim odczuciu tym, czym dla współczesnego świata jest wzorzec metra przechowywany w Sevres. Klasyczny sprzęt, którzy można przyjąć za punkt odniesienia do rozmowy o każdym współczesnym jednośladzie. Wszystko inne może być bardziej turystyczne, bardzie terenowe, albo bardziej sportowe. Gdy jednak pada hasło „motocykl” - przed moim oczami staje właśnie R1200R jako definicja tego, czym motocykl jest, a czym nie jest.

Nie dajcie się jednak zwieść samej formie. Bawarski klasyk kryje w sobie mnóstwo treści, dzięki której zyskał znakomitą renomę i wygrał wiele testów porównawczych, w tym prestiżowy Alpen Masters. Spiskowe teorie miłośników sushi przekonują, że wysokie pozycje BMW w tego typu zestawieniach to wyłącznie zasługa faktu, że testujący dziennikarze w większości pochodzą z krajów niemieckojęzycznych. R1200R jest żywym dowodem na to, że to wymysły.

Do testu otrzymaliśmy model w wersji Classic. Odbiega on nieco wzornictwem od modnego w BMW Motorrad nurtu dziwaczno-asymetryczno-akrobacyjnego. Tutaj otrzymujecie, zgodnie zresztą z nazwą, klasyczny motocykl, z klasycznym silnikiem, klasyczną lampą i nawet klasycznymi zegarami. Szprychowane klasyczne koła, specjalne (klasyczne – a jakże) malowanie, sporo detali wykończonych w chromie – także klasycznie. Nie za dużo tej klasyki? Nie. Ta maszyna nie może się nie podobać. Zresztą uznanie dla tego pojazdu wyrażali nie tylko napotkani na szlaku motocykliści, ale przede wszystkim zwykli przechodnie, którzy często dopytywali ile to ma mocy, ile pali i standardowo – jaka jest prędkość maksymalna. Potem odchodząc jeszcze długo oglądali się za siebie i kiwali głową z uznaniem.

Beta jak Beta

Podejrzewam, że o dwucylindrowym bokserze i firmowym podwoziu bawarskiego koncernu naczytaliście się przy okazji prezentacji innych maszyn BMW bardzo dużo. Tak dużo, że gdybym próbował przemaglować was tym tematem raz jeszcze, to zapewne przełączylibyście stronę natychmiast na coś z gołymi babami. Dlatego nie będę tego robił, tym bardziej że najbardziej dociekliwi mogą wszystkie szczegóły konstrukcji R-ki znaleźć w naszej prezentacji tej maszyny, którą przygotowaliśmy dla was jesienią ubiegłego roku.

Potęga zdrowego rozsądku

Dlaczego rozpocząłem od porównania ze wzorcem metra? Ponieważ BMW wyznacza standard na kilku istotnych obszarach, z których dwa szczególnie istotne to ergonomia i… zdrowy rozsądek. Gdy siadacie za sterami tej maszyny, wiadomo że będzie wygodnie i bezproblemowo aż do samego celu podróży. Nie ma znaczenia czy jest on odległy o 10 czy o 1000 km. Jednego dnia pokonałem tym motocyklem ponad 900 km. Myślicie że na finiszu byłem ledwo żywy? Że padałem na twarz? Nic bardziej mylnego. Po prostu zaparkowałem Betę i poszedłem do domu na kolację. Wygodne siodło, właściwe kąty ugięcia kolan, szeroka i poręczna kierownica oraz idealne rozmieszczenie wszystkich przyrządów sprawia, że nawet długa podróż potrafi być przyjemna. Motocykl w odbiorze sprawia wrażenie większego, masywniejszego od konkurencji, ale ma to też przełożenie na zachowanie maszyny na drodze. Jak na swoją wagę i gabaryty, R1200R jest zaskakująco oszczędny. Przy spokojnej jeździe potrzebuje 4,5 litra paliwa na 100 km, przy bardziej ofensywnej – 5,5.

Zdrowy rozsądek? W jakiś mistyczny sposób BMW od ręki rozwiązuje problemy, z którymi często latami nie może uporać się konkurencja. W lusterkach wstecznych macie doskonałą widoczność – po prostu wystarczyło wydłużyć ich ramiona o 2-3 cm. Wszystkie dźwignie i przełączniki leżą w dłoniach idealnie, ponieważ zastosowano w nich prostą i skuteczną regulację. R1200R ma tak dobraną pojemność zbiornika paliwa, że można nim przejechać nawet 400 kilometrów na jednym baku, a nie 200, jak w przypadku wielu gołych Japończyków. Producent dorzuca w standardzie centralną podstawkę, maszynę można doposażyć w różne pakiety przydatnych akcesoriów. O ile katalogi wyposażenia akcesoryjnego wielu firm pękają od bzdetów typu karbonowe nakładki, pokrowce na komórki z nadrukowaną nazwą modelu i firmowe T-shirty, Niemcy idą w konkret. Możliwość obniżenia zawieszenia, elektronicznie regulowane zawieszenie, świetny ABS, podgrzewane manetki, kontrola trakcji czy też czujniki ciśnienia w oponach to dodatki z których robi się użytek na co dzień, a nie jedynie podczas lansowania się pod knajpą. Mówimy zatem o realnym podniesieniu komfortu i bezpieczeństwa jazdy. Mnie to przekonuje.

Sprawdzony partner

Uniwersalność R1200R przejawia się na wiele sposobów. To przede wszystkim świetny motocykl na co dzień. Co prawda jest ciężki i spory gabarytowo, jednak codzienne dojazdy do centrum w jego towarzystwie to czysta przyjemność. Motocykl dysponuje odpowiednią mocą aby sprawnie przemieszczać się po mieście. Na trasie do 140 km/h nie przeszkadza pęd powietrza i ta prędkość w zupełności wystarcza do podróżowania. Maszyna dzięki swojej „grubokościstej” konstrukcji jest bajecznie stabilna i mało czuła na obciążenie pasażerem i bagażem.

Gdyby nagroda Nobla przyznawana była w dziedzinie inżynierii, z pewnością otrzymałby ją człowiek który opracował układ ESA. Bardzo przydatna i przekonująca rzecz w czasie jazdy po naszych różnej jakości drogach. Układ przeciwpoślizgowy to prawdziwa krynica spokoju. Gdy do tego wszystkiego dodamy mocny, elastyczny i oszczędny silnik, okazuje się, że wygrana w Alpen Masters nie mogła być dziełem przypadku. Nie słuchajcie marudzenia Bocza o „dziwnych” kierunkowskazach. Z czasem stają się one najbardziej logiczne na świecie i po przesiadce na Japończyka macie ochotę dorwać małego żółtego gościa, który to ustrojstwo wymyślił i rozpowszechnił.

Nie ma ideałów

Czytając poprzednie akapity mogliście dojść do wniosku, że jestem bezgranicznie i bezkrytycznie zakochany w tym sprzęcie. To nie do końca tak. R1200R choć urzeka szeroki wachlarzem zalet nie jest ideałem. Znam ludzi, którym zawsze będzie przeszkadzało kiwanie motocyklem przy zmianie obrotów silnika typu bokser. O zmianie biegów można mówić również długo, ale używanie określeń typu „idealna” jest w tym wypadku ryzykowane – szczególnie, że konieczną składową kulturalnej redukcji jest także precyzyjne zastosowanie międzygazu. Przy ruszaniu czasem możecie poczuć lekki „dreszcz” dobiegający z układu napędowego, będący wynikiem zastosowania ogromnego suchego sprzęgła. Nie każdy to lubi. Samo końcowe przeniesienie napędu także nie powala na kolana w dzisiejszych czasach. Konkurencja dysponuje już dziś lepszymi układami z wałem Kardana.

Rzeczą absolutnie beznadziejną jest dla mnie sposób działania przedniego hamulca. Ustalmy jedno – siła hamowania jest świetna, motocykl wytraca prędkość błyskawicznie i stabilnie. Niestety dozowalność hamulca jest poniżej krytyki. Do ręki dostajecie gąbczastą, głęboko wpadającą klamkę, która nie daje wyraźnego czucia punktu zadziałania hamulca ani nie ułatwia dozowania siły hamowania. W rezultacie kierowca nie bardzo wie, czy już zaczął hamować, czy jeszcze nie, a moment zadziałania ABSu dla niewprawnego szofera często będzie zaskoczeniem. Jest to szczególnie upierdliwie w mieście, gdzie potrzeba częstego i precyzyjnego operowania hamulcem. Nie bardzo wiem jak to się mogło stać, pozostaje mi mieć nadzieję, że to przypadłość jedynie egzemplarza, który trafił w nasze ręce.

Będziesz Miał Wydatki?

Cena R1200R zaczyna się od 49 tysięcy złotych. Z jednej strony to niemało (bo to przecież kupa pieniędzy), z drugiej jednak strony to tylko 49 tysięcy bo cena „litrowej+” konkurencji zaczyna się od 45 tysięcy. Moim zdaniem relacja ceny do wartości nigdzie nie jest tak dobra jak w przypadku bawarskich maszyn, czego dowodem jest niska utrata wartości tych pojazdów przy odsprzedaży. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Klient otrzymuje tutaj bowiem sprawdzony, trwały produkt o bardzo dobrych walorach użytkowych.

Kiedyś w zaprzyjaźnionym warsztacie widziałem poprzednika prezentowanej maszyny, czyli model R1150R w trakcie gruntownego przeglądu. Silnik miał zdjęte głowice, co uwidaczniało stan cylindrów, na których po przebiegu 160 tysięcy km (!) wyraźnie widać było ślady fabrycznego honowania, zupełnie jakby zostało ono wykonane dzień wcześniej. Wtedy zrozumiałem że w przypadku BMW to nie właściciel zmienia motocykl, tylko motocykl zmienia sobie właścicieli. Prawidłowo eksploatowany wystarczy także dla kolejnych pokoleń. Ciekawe co na to nasze przyszłe wnuki…

Konkurenci:
honda cb1000r
motocykl buell 1125cr
monster1100S 2
czerwony Triumph Speed Triple 2011
Zdjęcia

Podczas testów jeździmy na paliwach BP Ultimate

ultimate helios

BMW R1200R 2011r1200r na mokrym
bmw r1200r na wirazubmw 1200 w przeleczy
bmw w gorachGorskie Drogi 2011
Winkle na r120r 2011r1200r tylem
Szeroki motocykl 2011przedni amortyzator
Zakret bmw 1200Lampa bmw
Prawy Profil r1200rr1200r Beskid
lewy profil bmwbmw r1200r tama
Rzut z przodurzut od tylu
bmw r1200r tylne zawiesznieKardan bmw 1200
Kontrolka olejuKontrolki bmw r1200r
Kierunkowskazlampa tylna
Lewa manetka przelacznikibmw Glowica
Lusterko bmwosprzet kierownicy
osprzet silnikaPodnozek kierowcy
Podnozek pasazerapolka kierownicy
Pompa sprzeglaPrawa manetka
r1200r amortyzator skretuczujnik stopki
przednie kolorama bmw r1200r
silniksprzeglo hydrauliczne
TlumikTylne zawieszenie
Wlew paliwaWskazniki bmw
Wyjscie zasilaniaZawor r1200r
zegary przod 
Komentarze 19
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali
na górę