Autostrada D4. Fotoradary bez pracy - kierowcy gór±!
Na nowym odcinku autostrady D4 w Czechach wydarzyło się coś zupełnie niespodziewanego - przez cały miesiąc fotoradary nie wystawiły ani jednego mandatu. Brzmi, jak spełnione marznie specjalistów od bezpieczeństwa na drogach? Niekoniecznie, bo lokalne samorządy są tym faktem… rozczarowane.
Odcinek autostrady D4 między Przybramiem a Piskiem, na południe od Pragi, miał być miejscem, gdzie rygorystyczne przepisy i nowoczesny system odcinkowego pomiaru prędkości będą skutecznie temperować piratów drogowych. Jednak rzeczywistość okazała się dla władz lokalnych brutalna. Kamery nie zarejestrowały żadnego przekroczenia prędkości, a co za tym idzie - nie wysłały ani jednej kary do kierowców.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Problem w tym, że samorządy liczyły na coś zupełnie innego. Kosztowny system monitoringu miał nie tylko dbać o bezpieczeństwo, ale także zapewnić zwrot inwestycji. Szacowano, że rocznie wystawionych zostanie około 20 tysięcy mandatów, co miało pokryć wydatki związane z zakupem sprzętu, oprogramowania oraz zatrudnieniem dodatkowych pracowników do obsługi systemu. Teraz, gdy pieniądze nie wpływają, pojawiają się nerwowe rozmowy o redukcji etatów.
Czescy samorządowcy nie kryją frustracji i twierdzą, że zostali wprowadzeni w błąd przez ministerstwo transportu. Liczyli na wpływy z mandatów, a teraz zostali z pustą kasą i systemem, który działa… aż za dobrze. Ministerstwo jednak odpiera zarzuty, przypominając, że fotoradary nigdy nie miały być maszynką do zarabiania, lecz narzędziem do poprawy bezpieczeństwa. Skąd my to znamy?
Co ciekawe, na nowym odcinku autostrady kierowcy początkowo obawiali się niezwykle gęstego systemu kontroli - na 33 kilometrach ustawiono aż 16 punktów pomiaru prędkości! W mediach społecznościowych pojawiały się nawet wezwania do bojkotu trasy. Ostatecznie jednak zdecydowano, że pomiary będą prowadzone tylko na jednym, losowo wybieranym fragmencie w każdą stronę. Efekt? Kierowcy jeżdżą zgodnie z przepisami, a fotoradary nie mają kogo karać.
Autostrada D4 docelowo połączy Pragę z Czeskimi Budziejowicami i austriacką granicą. Każdego dnia korzysta z niej około 11 tysięcy pojazdów. Patrząc na wyniki systemu, można powiedzieć, że jest to najgrzeczniejszy odcinek autostrady w Europie. I wszyscy powinni być zadowoleni, prawda? Ale nie są.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze